Oriflame - lekcja makijażu I stopnia - makijaż dzienny

, , 11 comments
Dzisiejszym postem zamierzam zapoczątkować piątkową serię wpisów o makijażu. Chciałam wprowadzić ją już dawno, ale zawsze jakoś nie miałam czasu na fotografowanie makijaży i ich opis. Obok włosów moją wielką pasją jest makijaż, którym interesowałam się już od lat dziecięcych, a więc nie da się ukryć, że nieco dłużej niż włosomaniactwem. Z tego powodu czytałam liczny książki o technice makijażu i znam make-up'ową youtubosfere od podszewki. Zatem po co mi lekcja makijażu ?



Zacznijmy od tego jak pojawiła się w ogóle ta możliwość. Pewnego pięknego zimowego dnia udałam się wraz z mamą do niedawno powstałej galerii handlowej, do której przeniosło się kino "Helios", na "Kino Kobiet", na które zaproszenia otrzymałam od siostry. Podczas tego wydarzenia można było zapoznać się z licznymi markami kosmetycznymi, w tym z Oriflame. Dodatkowo konsultanci zachęcali do wypełniania ankiet, które brały udział w losowaniu nagród, gdzie wygrywało kilka osób.

Ostatnio dopisuje mi szczęście w różnych konkursach i tak też się stało tym razem. Zadzwoniła do mnie pracownica Oriflame, z wiadomością, że zostałam wylosowana i mogę wybrać jedną z dwóch nagród, bezpłatny zabieg na dłonie bądź lekcję makijażu przecenioną z 80 na 30 złotych. Jako pasjonatka makijażu, nie miałam najmniejszego problemu z wybraniem nagrody, w szczególności, że w ten sposób, mogłam się dowiedzieć ile tak naprawdę wiem, a dodatkowo po całym kursie otrzymywało się certyfikat.

Aby dokładnie przedstawić moją opinie na temat kursu podzielę recenzję na kilka części, dzięki czemu łatwo będzie wychwycić plusy i minusy. Zapraszam do lektury :)


******

Czas i miejsce

Po małych perypetiach związanych z umawianiem terminów w końcu udało mi się dotrzeć na warsztaty w środę 3 lutego na godzinę 17. Dla wielu taka godzina w środku tygodnia mogłaby być kłopotliwa, jednak mi jako studentce taki czas jak najbardziej odpowiadał. Czas trwania zapowiedziany był na 2,5 godziny i rzeczywiście tyle owa lekcja trwała. 
Kurs odbył się w mini siedzibie firmy, która okazała się małym pokojem z kilkoma szafkami i stołem z miejscami dla uczestniczek. Dla jednym może się to okazać plusem dla drugich minusem, w moim odczucie takie miejsce warsztatów sprzyjało przyjaznej, wesołej atmosferze.

Uczestnicy

Oprócz mnie w kursie brało udział jeszcze 5 dziewczyn. Na naszą gromadkę przypadły dwie przedstawicieli marki Oriflame, jedną z nich była certyfikowana wizażystka - Sylwia Płonka, zaś drugą Pani Kasia z wykształcenia przedstawicielka handlowa, która podczas kursu wspomagała wizażystkę w takich tematach jak analiza kolorystyczna i na końcu przedstawienie marki.

Akcesoria

Każda dziewczyna miała przygotowane swoje stanowisko z lusterkiem, zaś kosmetyki marki Oriflame, które mogłyśmy stosować i produkty do demakijażu leżały pośrodku. Zostały również przygotowane pędzle do makijażu, jednak tych było mało, co więcej miały dziwne kształty, były szorstkie i co mnie do nich kompletnie zraziło były ubrudzone. W tym momencie żałowałam, że nie przyniosłam ze sobą swoich "dzieci".

Nauka

Kurs zapoczątkowany był mini zabawą na zapamiętywanie imion a następnie zostałyśmy poproszone o zmycie dotychczasowego makijażu, aby prowadzące mogły dokonać analizy kolorystycznej. Po takim wstępie nastąpił pokaz slajdów omawiający 4 typy urody, w trakcie którego panie przypasowywały każdą dziewczynę do przedstawianego rodzaju

Można się było dowiedzieć, jakich kolorów najlepiej używać w ubiorze, jak można zmienić swój typ urody oraz które typy są zimne, czyste czy mocne. Następnie w podobny sposób omawiane były kolory oczu.

Po takim wstępie teoretycznym nadszedł czas żeby wprowadzić nieco praktyki. Zostały dokładnie przedstawione pędzle do makijażu oraz etapy dobrze wykonanego makijażu dziennego, które po chwili każda z nas wykonywała na sobie pod czujnym okiem prowadzących. Fajnym elementem było, to że do danego etapu makijażu Sylwia zapraszała po kolei dziewczyny na podwyższony stołek aby na nich przedstawić technikę nakładania danego produktu. Mi przypadło pokazanie mocy stosowania korektora.

Etapy makijażu czyli co zostało powiedziane:

1. Baza - stosowana aby zwiększyć trwałość makijażu, nakładamy od środka twarzy do zewnątrz, w przeciwieństwie do kremu możemy nakładać od góry do doły. Do wyboru dostałyśmy dwa rodzaje bazy .

2. Podkład - stosowany aby wyrównać kolor skóry, aby dobrać właściwy odcień nakładamy go na linię żuchwy, gdy mamy do wybory jaśniejszy (max o 2 tony) i ciemniejszy odcień, wybieramy ten jaśniejszy ponieważ podkłady po chwili się utleniają i ciemnieją. Dobrze dobrany odcień podkładu odmładza, zaś ciemny postarza. Należy go rozprowadzać od środka twarzy idąc od góry do dołu, żeby nie podkreślać włosków, nie pomijając oczu. 
Każda uczestniczka postała po 3 odcienie podkładu wybrane z góry, z których miała wybrać odpowiedni dla siebie, wszystko odbywało się pod nadzorem Sylwi i Kasi, które ostatecznie zatwierdzały wybór.

3. Korektor - stosowany aby zakryć ciemne okolice pod oczami, wtedy wybieramy korektor lekki, rozświetlający oraz żeby zakryć ewentualne niedoskonałość, można wtedy wybrać korektor o cięższej konsystencji. Ten produkt nie był konieczny do wykonania makijażu, mogłyśmy go zastosować, bądź nie jeśli nie widziałyśmy potrzeby.

4. Puder - stosowany aby utrwalić wcześniejsze warstwy oraz zredukować świecenie w strefie T, należy nim omiatać skórę twarzy. Do wyboru dostałyśmy dwa odcienie pudrów sypkich, transparenty oraz jasny, niestety były tylko opakowania, zatem trzeba było czekać na swoją kolej.

5. Balsam na usta - w ramach przygotowania usta na przyjęcie kosmetyku, należy nałożyć go wcześniej, aby mógł wsiąknąć w naskórek. W ramach tego punktu dostałyśmy do  przetestowania sławny "Tender care" podawany na patyczku kosmetycznym, który jak się okazało historycznie był pierwotnie znany jako krem pod oczy.

6. Cienie / kredki - w racji, że warsztaty miały nauczyć nas makijażu dziennego, zostałyśmy nauczone jak wykonać makijaż typu banan (na obrazku identycznym jak poniżej). Zamiast eyelinera użyty został cień. Trochę teorii - na całą powiekę nakładamy jasny cień, w załamaniu w kształcie banana używamy średniego cienia, na końcu w kąciku i przy linii rzęs dokładamy najciemniejszy cień, aby wzmocnić spojrzenia. Cienie nakładamy do linii od kącika zewnętrznego do końca brwi, aby nie stworzyć efektu opadającej powieki Wszystkie cienie dokładnie blendujemy pędzlem specjalnie do tego przeznaczonym (jego kształt wcale nie przypominał typowych pędzli do blendowania, zaś udostępnione cienie niestety robiły plamy). 
Plusem było przedstawienie metody zwanej "baking" czyli nakładanie sypkiego pudru pod oczy w dużej ilości aby ewentualny osypany cień móc z łatwością "zmieść" pędzlem z twarzy, bez pozostawiania śladów na skórze.

Obrazek pokazany dzięki matleenamakeup.blogspot.com


7. Tusz - przedstawiony został tutaj produkt Wonderlash, który w moim odczucie jest naprawdę bardzo dobry, przekazana teoria opierała się tylko na powiedzeniu, że tusz stosujemy po to aby podkreślić makijaż oka. Uczestniczki przekazywały sobie tusz sobie z rąk do rąk, a więc za bardzo higieniczne to nie było.



8. Brwi - podkreślamy aby uwydatnić okolice oczy, zastosowana została metoda "3 linii". Przed malowaniem brwi należy je dokładnie wyczesać.
Metoda "3 linii" - początek wyznacza linia prosta biegnąca przy krawędzi nosa, załamanie wyznacza linia przechodząca przez krawędź nosa i środek źrenicy podczas patrzenia na wprost, zaś koniec brwi wyznacza linia przechodząca przez jakże już nam znaną krawędź nosa i zewnętrzny kącik oka. Długość brwi przed załamaniem wynosi 2/3 zaś po załamaniu 1/3. 
Do użytku dostałyśmy zestaw cienie do brwi z dwoma kolorami oraz woskiem do utrwalenia, do każda z uczestniczek został dobrany odpowiedni odcień cienie.



9. Bronzer / róż - stosowane osobno, bronzer aby uwypuklić policzki (nakładamy na linie pod kośćmi jarzmowymi), czy optycznie zmniejszyć czoło bądź żuchwę - w zależności od kształtu twarzy zaś róż aby nadać twarzy świeżości, od środka policzka do skroni. Prowadzące przekazały nam do użytku róż i bronzer w kulkach aby użyć jednego z kosmetyku.

10. Pomadka / błyszczyk - gdy mamy wykonany pełny makijaż twarzy i oczu nie możemy zostawić ust nie pomalowanych, ponieważ wtedy stają się niewidoczne i cały makijaż sprawia wrażenie jakby mu czegoś brakowało. Warto zwrócić uwagę, że ciepłe kolory podkreślają żółtą barwę szkliwa. 
Dostałyśmy za zadanie dobrać sobie kolor wybranego produktu, aby pasował do naszego typu urody, do wykonanego makijażu i do odcienia szkliwa

Zakończenie

Po zakończeniu praktyki, nastąpiła prezentacja firmy Oriflame oraz zachęcenie do wstąpienia w szeregi ich konsultantek. Osoby niezainteresowany mogły oczywiści wyjść bez najmniejszego problemu. 

******

Tak oto prezentuje się cała relacja z warsztatów, dla mnie przedstawiona wiedza była doskonale już znana, jednak dla dziewczyn które z makijażem mają niewiele wspólnego były to dobrze zainwestowane pieniądze pod względem nabytej wiedzy.

Znalazłam kilka błędnych praktyk, czy może bardziej uogólnień w teorii, jednak są to ułatwienia dla początkujących takie jak, korektor tylko pod oczy (brak przekazania teorii o rozjaśnianiu w strefie T), metoda "3 linii" , która przy niesymetrycznych czy szeroko bądź blisko rozstawionych oczach się nie sprawdza, omiatanie pudrem twarzy zamiast wciskania go pędzlem w pory co daje lepszą trwałość , czy nakładanie tylko bronzera albo tylko różu.

Niestety dużym minusem była higiena pracy, brak czystych pędzli, czy jednorazowych aplikatorów do tuszu oraz niewystarczająca ilość produktów co skutkowało czekaniem na wybrany kosmetyk

Dla mnie było to fajne przekonanie się ile tak naprawdę wiem oraz udokumentowanie tej wiedzy w formie certyfikatu, który mam na dniach otrzymać. Czy poleciłabym takie warsztaty drugiej osobie ? Dla laika pod względem teoretycznym tak, jednak zaleciłabym zabrać ze sobą własne kosmetyki i pędzle :).


------------------------------

Pozdrawiam
J.

11 komentarzy:

  1. Ja też jakoś rzadko publikuję makijaże bo nie umiem robić im zdjęć i tak samo kiepsko z czasem. Żałuję bo wielokrotnie malowałam inne osoby i nigdy nawet nie zrobiłam zdjęć przed i po :/

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie, ten sam tusz, brudne pędzle... wyszlabym stamtąd. Poważnie! Nie ma opcji, żeby coś takiego robić i jeszcze brać za to pieniądze. :/ Uważam, zw higiena to absolutnie najważniejsza część pracy wizażysty czy to podczas szkoleń, czy podczas malowania klienta. Nie wiem, jak ta rzekomo dyplomowana wizazystka mogła się zgodzić na takie warunki. :/ wiem, że w MLMach nie ma się zbyt wiele do powiedzenia i jest się tylko trybikiem w wielkiej maszynie do robienia pieniędzy... ale nie no serio, wyszlabym i więcej nie wróciła, choćby mi podwyżkę dawali. :D Przepraszam za moje oburzenie, ale nie wytrzymałam ciśnienia. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wszystko co możliwe czyściłam w płynie do demakijażu, ale też byłam bardzo zdenerwowana. Z biegiem czasem zdenerwowanie zmieniło się już w śmiech z żalu, gdybym była sama zapewne bym porozmawiała z prowadzącą o zaistniałej sytuacji i wyszła, jednak chciałam zobaczyć jak to się rozwinie i móc zdać pełną relację na blogu.

      Usuń
    2. Nie no jasne, rozumiem i nie neguje samego faktu uczestnictwa w czymś takim. Zastanawiam się tylko, jak te kobiety się na to zgodziły. Mnie by coś potrzaskalo od środka, gdybym miała pracować w takich warunkach. Boże kochany, jest tyle chorób, które możemy przenieść przez niezdezynfekowane pędzle i kosmetyki... :c naprawdę bym się tam chyba poplakala gdyby ktoś mi się kazał malować brudnymi pedzlami. Może i jestem przewrazliwiona, ale przeraża mnie brak higieny jaki widzimy na co dzień. Jak w pracy dziewczyny malowaly się wszystkie tym samym tuszem i blyszczykiem to mi się włos na karku jezyl. O ile takie zachowanie u zwykłych ludzi jeszcze zle o nich nie świadczy, tak w przypadku profesjonalistow... no błagam. :c

      Usuń
    3. Takie przewrażliwienie w tych kwestiach to chyba najlepsza rzecz na świecie :). Gdy wizażystka przedstawiała swój dyplom i przykładowe swoje prace było pięknie i ładnie ale gdy zobaczyłam "sprzęt", który nam zaoferowano to mnie zatkało i tylko biegłam myślami do swoich czyściutkich, mięciutkich pędzli z Zoevy :3

      Usuń
  3. Ja niestety nie umiem sie malować wiec każdą naukę w tym temacie łykam chetnie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy odważyłabym się malować pędzlami "po kimś", zwłaszcza, że moje własne myję max co dwa użycia... Ale byłam kupę lat temu na czymś podobnym, tylko z avon'u... Te same błędy, te same schematy myślenia pań "wizażystek" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne doswiadczenie :)Chetnie wzielabym udzial w takim kursie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wygrałam w firmie Oriflame tzw. zabieg na twarz. Zabieg odbył się w maleńkim pomieszczeniu, a polegał na tym, że samodzielnie zmyłam sobie twarz,nałożyłam serum, krem i żel pod oczy. To było raczej werbowanie konsultantek. Żenada. Tak jak lubię podkłady tej firmy, tak teraz się do niej zraziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwie się, że zostałaś totalnie zniechęcona, taki zabieg większość osób wykonuje codziennie podczas wieczornej pielęgnacji :|

      Usuń
  7. ja niby wygrałam zabieg pielęgnacji dłoni, oprócz mnie było również kilka pań..zabieg polegał na wmasowaniu pilingu,potem jego umycia i potem natłuszczenia rąk oliwką i kremem...taki zabieg to sobie robię w domu więc byłam wsciekła bo tak naprawdę było to opowiadanie o firmie i szukanie potencjalnych konsultantek br....

    OdpowiedzUsuń