Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuracja. Pokaż wszystkie posty
Jeśli może kojarzycie wcześniejsze wpisy, wiecie, że brałam udział w akcji jesiennej, jednak wtedy ścięłam dużo włosy i skończyłam z wynikiem prawie takim samym jak na początku akcji, zatem pojawieniem się wiosennej wersji bardzo mnie ucieszył, ponieważ dalej dążę do długich zdrowych włosów.




Akcja tym razem trwa od 1 lutego, ale zgłaszać się możemy do 7. Podsumowanie ogólne pojawi się w dzień dziecka czyli 1 czerwca, jako taki prezent od nas dla siebie :). Zatem czas trwania jest o miesiąc dłuższy niż ostatnio. U mnie akcja zaczęła się nawet dzień wcześniej nic o niej samej nie wiedząc, a mianowicie przed myciem nałożyłam maść końską na skórę głowy na około godzinę. Moja intuicja zatem sama wyznaczyła preparat jaki będę stosować podczas pierwszego miesiąca.


Początek.

Długość włosów zmierzyłam jak ostatnie metodą Henrietty, na prostych włosach. Wykonałam dwa pomiary, raz sama a raz dzięki pomocy chłopaka. Wyniki do odpowiednio 65,2 cm oraz 65 cm. Oczywiście musiało się też pojawić zdjęcia poglądowe na wzorzystej koszulce i uwierzcie bądź nie ale nie mam nic co by się nadawało do wizualnego podglądu wzrostu, porwałam zatem koszulkę od chłopaka, no cóż nieco go przy tym wszystkim wykorzystałam, ale na szczęście nie narzeka :).




Preparaty stymulujące wzrost.

Przez ostatnie choroby mam dość łykania tabletek, zatem tym razem będę stawiała na różne formy wcierek. W lutym planuję stosować rozgrzewającą maść końską, w marcu pokuszę się o psikanie skóry głowy odżywka RadicalMed, w kwietniu postawię na żel aloesowy a czerwiec stoi na razie pod znakiem zapytania, zobaczymy co przyjdzie mi do głowy w tym czasie.


Cel.

Moim poprzednim celem było zagęszczenie włosów, ponieważ wypadały. Na szczęście z tym się już uporałam i mam ładnie zarośnięte zakola i szyję. Teraz skupię się na samej długość, fryzjera będę odwiedzać tylko na skrócenie grzywki i ewentualne zabiegi pielęgnacyjne, zatem doskonale będę widzieć ich przyrost. Poprzednim razem udało mi się uzyskać około 7 cm, w związku z tym, że teraz akcja trwać będzie dłużej liczę na 8 może 9, zatem trzymajcie kciuki :).


-----------------------------------
Pozdrawiam
J.
No i niestety nadszedł już czas końca tej bardzo fajnej akcji włosowej. Mimo wzlotów i upadków z pielęgnacją "pro wzrostową" udało mi się wyhodować całkiem ładną długość włosów :) Oczywiście na tym nie poprzestanę i dalej będę walczyć o zdrowe, gęste, długie pukle. 

Na początku akcji wiedziałam, że cała nowa długość pójdzie praktycznie pod nożyczki, przeżyłam jednak miłą niespodziankę podczas ostatniego mierzenia, gdzie okazało się, że zachować prawie cały przyrost z ostatniego miesiąca :) Podczas całej tej zabawy, spotkałam się również z wieloma sposobami na przyspieszenie porostu, których nie znałam i nie stosowałam, na co przyjdzie czas już niebawem.

Poniżej znajdziecie moje wyniki z każdego miesiąca, oraz to co wtedy wspomagało wzrost moich włosów :) 

Wrzesień:

- picie skrzypokrzywy - 1 i 2 tydzień
- suplementacja Calcium Pantothenicum 2x2 tabletki - cały miesiąc

Przyrost według pomiaru Henrietty wyniósł 2,5 cm, z początkowej długości 61 cm włosy skoczyły do 63,5 :)

Październik:

- suplementacja Calcium Pantothenicum 2x2 tabletki - cały miesiąc
- mycie głowy szamponem Banii Agafii "Aktywator wzrostu"
- stosowanie na skalp maski Banii Agafii "Aktywator wzrostu"
- wcierka Jantar oraz Joanna Rzepa

Przyrost wyniósł równe 2 cm, po zakończeniu drugiego miesiąca długość całkowita wynosiła 65,5 cm.


Listopad:

- wcierka Joanna Rzepa
- stosowanie na skalp żelu aloesowego
- odżywka RadicalMed przeciw wypadaniu - ostatnie tydzień

W tym miesiącu włosy zostały obcięte, do odwiedzin fryzjera  urosły 1 cm, zatem liczyły sobie 66,5 cm. Pod nożyczki poszło około 5 cm i tak ich maksymalna długość wynosiła 61,3. Od tego momentu udało im się urosnąć jeszcze 1,7 cm, co dało łączny wynik 2,7 cm oraz długość końcową 63 :)

Końcowa ilość uzyskanych w akcji centymetrów: 7,2 cm

A tak wygląda to na zdjęciach :)

Początek:


Efekt po pielęgnacji we wrzesieniu:




Efekt po październiku:



Efekt końcowy po listopadzie:


Porównanie początku i końca


Mam nadzieję, że wam też włoski ładnie urosły i dalej będziecie walczyć o ich dobry stan :)

Pozdrawiam
J.
Od czasu wielkiego bumu na odżywki do rzęs miałam ochotę jakąś przetestować, ale nie uśmiechało mi się jak zapewne wielu dziewczynom wydawać około 200 zł na parę ml wybranego specyfiku. Dlatego gdy pojawiło się 4LL wiedziałam, że kiedyś trafi w moje łapki, a w między czasie pojawiło się i serum z L'biotici, jednak nie używałam go regularnie.


Ostatnio trafiłam w Superpharm na promocję i udało mi się upolować 4LL za 59,99 zł, gdzie zwykle kosztuje 20 zł więcej.

Ale co się stało, że nagle poczułam niemożliwą do zlekceważenia ochotę na posiadanie długich i gęstych rzęsy ? Otóż poznałam blog KaczkaZPIEKŁARODEM  i zachwyciłam się rzęsami Marty pokazanych na zdjęciach w jednym z postów. Uznałam, że może i mi się uda takie mieć, więc coś w tym kierunku trzeba zrobić.

Lewe i prawe oko

Naturalnie moje rzęsy są cienkie choć długie ale idealnie proste i skierowane w dół, bez zastosowania tuszu, bądź henny są praktycznie niewidoczne, ponieważ są koloru blond, a dodatkowe końcówki są praktycznie białe. Efekty zatem na pewno nie dadzą mi pięknego wachlarza rzęs jak u Marty jednak liczę, że kondycja moich lichych włosów ulegnie poprawie i rzęsy pomalowane ukochanym Volume Million Lashes So Couture będą prezentować się naprawdę ładnie i okazale.


Kurację zaczęłam dokładnie 1 grudnia, a więc przyjazna data do robienia miesięcznych podsumowań. Codziennie na noc po demakijażu nakładam na linie rzęs serum 4LL zaś same rzęsy smaruję serum od L'biotici. Wiem, że serum to jest słabsze, jednak nie zaszkodzi go stosować, a może nieco wspomoże działanie 4LL, taki zmasowany atak. Kurację planuję stosować przez 3 miesiące, mam nadzieję, że nie będę mieć żadnych efektów ubocznych i z dobrymi wynikami ją zakończę, ale o tym dopiero w marcu :)


Co do samej techniki stosowania to obie formy aplikatora są wygodne i łatwe w użyciu, choć większe efekty zapewne uzyska się pędzelkiem z 4LL ponieważ możemy precyzyjnie nałożyć preparat w okolice cebulek włosów, jedyne na co trzeba uważać, to to aby żadne z serum nie dostało się do oczu, szczególnie pod powieki, gdzie do wewnętrznej strony mogą zacząć rosnąć włoski i podrażnić gałkę oczną (wyjaśnienie w komentarzu dzięki Bronach).

Trzymajcie za mnie kciuki i napiszcie w komentarzach czy stosowałyście, któryś z produktów i jakie były wasze odczucia :)

Pozdrawiam
J.
Nadszedł czas kolejnego podsumowania :) tym razem parę dni wcześniej, żeby załapać się na podsumowującego posta u Ewy z "Włosów na emigracji". Jak to ja, bardzo czekałam na efekty i powiem wam, że miałam małą przygodę z mierzeniem, bowiem zaraz po umyciu gdzie włosy było mocno napuszone i podniesione, gdy tata oznajmił wynik wyszło niby 0,5 cm. Dość mocno mnie to podłamało ale uznałam, że poczekam do następnego dnia i zmierzę ponownie. A o wynikach napiszę pod zdjęciem ;)

Co robiłam ?
W tym miesiącu dalej brałam CP w proporcjach 2x2, starczyło mi go akurat do 31.10. Ponadto myłam głowę szamponem Banii Agafii "Aktywator wzrostu", również zawsze po myciu jako drugie odżywianie ,dopóki się nie skończyła, stosowałam na skórę głowy maskę z tej samej serii. Udało mi się również wykończyć Jantara i do tej pory używam kurację wzmacniającą Joanna Rzepa. I to by było na tyle w tym miesiącu.

Co planuję dalej ?
W listopadzie, odstawiam wewnętrzne suplementy i skupie się na skórze głowy. Dalej planuję myć głowę wspomnianym szamponem, dopóki nie sięgnie dna, zamierzam stosować codziennie na zmianę Joannę Rzepę oraz żel aloesowy (o zawartości 96% aloesu) oraz na 1,5 godziny przed myciem, czyli co jakieś 2-3 dni,  będę nakładać rozgrzewającą maść końską. Zobaczymy jak pójdzie tym razem :)

Efekty:
Po ostatnim miesiącu włosy mierzyły sobie 63,5 cm, z racji wzbogaconej pielęgnacji myślałam, że wynik będzie lepszy niż poprzednio. Jednak mój organizm po pierwszym bumie na CP chyba dostał tyle składników odżywczych, że ich stały poziom z tym miesiącu zrobił na nim mniejsze wrażenie, a działanie wcierki i maski na skórę głowy głównie skupiło się na wypadaniu włosów, które wróciło już niemalże do normy. Co do długości włosy mierzą teraz dokładnie 65,5 cm a więc przybyło ich o 2 cm, zagęściły mi się również dość mocno skronie :) i taka ciekawostka na koniec urosły mi na długości włosy które ja sama uznaję już za bokobrody.

Przepraszam za ścięcie, musiałam zdjęcie robić sama




A jak wam poszło zapuszczanie ?

Pozdrawiam
J.
Ha, tym razem zdążyłam, a nawet wyprzedziłam niedzielę. Pielęgnacja włosów zaczęła się u mnie już w piątek wieczorem. W sobotę została zakończona a zdjęcia powstały już w niedzielę ponieważ lubię oglądać włosy gdy już są wygładzone po nocy. Z racji, że poprzednia ndw była bardzo uboga dziś postawiłam na dużo różnych składników w tym na kilka nowości. Do łask wróciły również proteiny, których już brakowało moim włosom. Oto co tym razem zagościło na moich.

Pierwsze "O":
  • Olej z pestek malin - cała noc
  • Elfa, Green Pharmacy, Balsam do włosów suchych z olejem arganowym i granatem +
  • Stapiz, Acid Balance, Emulsja zakwaszająca do włosów farbowanych +
  • NMF +
  • Żel hialuronowy - 30 min
M:
  • Sylveco, Odbudowujący szampon pszeniczno - owsiany
Drugie "O":
  • Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Balsam do włosów "Aktywator wzrostu" - skóra głowy +
  • Nivea, Long Repair, Odżywka odbudowująca +
  • New Anna Cosmetics - Miracle Hair Mask +
  • Evrēe, Power Fruit, Nawilżający olejek dwufazowy +
  • NMF +
  • Żel hialuronowy - 30 min
Włosy odcisnęłam w ręcznik, wysuszyłam ciepłym nawiewem, rozczesując je na samym końcu TT głową w dół i zabezpieczyłam serum Marion. Na drugi dzień dodałam do tego olejek od Schaumy.


Po efekcie widać, że włosy czasem potrzebują minimalizmu ale również i bogatej pielęgnacji, proteiny w zestawieniu z olejem i nawilżaczami świetnie wpłynęły na moje włosy. W dotyku są jedwabiście gładkie, proste, śliskie, dociążone a jednocześnie sypkie i nie zbijające się w strączki. Po takiej niedzieli mogę się miziać i miziać choć to niewskazane :/.

Mam nadzieję, że i Wam pielęgnacja się udała i przyniosła super efekty :).

Pozdrawiam
J.

W ostatni weekend moje włosy nie zaznały miłości, a to wszystko za sprawą wesela, na którym byłam. Z racji, że podczas ostatniej takie imprezy własnoręcznie wykonane loki bardzo szybko się wyprostowały, tym razem postanowiłam oddać się w fachowe ręce mojej zaufanej fryzjerki. Jednak jak wiadomo włosy podczas takiej stylizacji wiele przechodzą. Niestety z powodu ogólnie panującego pośpiechu nie mam zdjęć samej fryzury, jednak włosy były upięte podobnie jak na poniższym zdjęciu.



Na początku włosy zostały umyte, spryskane pianką i wysuszone, następnie wszystkie pasma zostały zakręcone i polakierowane, dodatkowo górna część i boki zostały natapirowane. Z jednej strony był zrobiony warkocz, posypany proszkiem zwiększającym objętość, drugi bok zaczesany był na gładko, ale lekko odbity od głowy, zaś z tyły włosy były upięte wsuwkami.

Dawno tylu kosmetyków do stylizacji nie miałam na głowie, tak samo jak dawno nie używałam lokówki. Sama wizyta u fryzjera zakończyła się o 10 rano i fryzura dotrwała bez żadnych urazów do 6 następnego dnia. Po tym czasie włosy zostały rozpuszczone i z takimi poszłam spać. Na drugi dzień włosy sama upięłam i tak dotrwały do 23.

Zabiegi resustacyjne rozpoczęły się następnego dnia. W końcu po 2 dniach rozczesałam włosy, o dziwo lakier całkiem ładnie się z nich wyczesał i powstała szopa ^^. Tak wyglądały włosy po rozpuszczeniu loków.


Głowę umyłam porządnie Barwą chmielową, a długość umyłam maską od Anna Cosmetics. Następnie na długość powędrowała mieszanka nowej odżywki Garnier Oleo Repair 3, Nivea Long Repair, żelu aloesowego , kwasu hialuronowego i NMF. Z taką miksturą poszłam spać i rano spłukałam i wysuszyłam włosy zimnym nawiewem co trochę trwało.

Włosy na początku były lekko spuszone, co jest dla mnie normą ponieważ moja łuska musi się nieco uleżeć. Po około  5-6 godzinach, po rozczesaniu szczotką TT, włosy wyglądały tak:



Jak widać taka PEH-owa mieszanka dobrze im służy :) Sama zdziwiłam się ich stanem na plus (szkoda, że nie widzimy swojego tyłu), w szczególności, że zdjęcia wykonane zostały bez lampy ^^. Włosy były mega mięciutkie, dociążone, sypie i co ważne końcówki były ujarzmione. Oby więcej takich dobrze działających mieszanek.

Pozdrawiam
J.
Długie włosy... Jaka włosomaniaczka do tego nie dąży ^^. Do takiej zaliczam się i ja, zatem dołączenie do akcji u Ewy z bloga "Włosy na emigracji..." było dla mnie oczywistością, po tym jak odkryłam trwającą już wtedy akcję wiosenną. Z podziwem patrzyłam wtedy na zmagania samej autorki jak i na rezultaty u uczestniczek, a podsumowanie podsunęło mi wiele pomysłów na to jak wspomóc, w rośnięciu, moim włosom. Mam nadzieję, że z taką motywacją uda mi się przybrać na długości kilka centymetrów ;)



Sama akcja trwa od 1 wrześnie przez 3 miesiące. Zaś ja zaczęłam suplementację od 3 :) Post natomiast ukazuje się z lekkim opóźnieniem z racji egzaminu i urodzin - jestem oficjalnie zamiziana pędzlami Zoeva od TŻ :3.

Początek.
Długość moich włosów zmierzyłam metodą Henrietty, na prostych włosach, choć na zdjęciu wykonanym dzień pożniej nieco się pofalowały od gumki. Właściwie mierzyli ją najważniejsi mężczyźni w moim życiu. Według pomiaru taty jest to 61,3 cm, zaś według pomiary TŻ 61 cm . Jak widać różnice mieszczą się w marginesie błędu, zatem pomiary jak najbardziej wiarygodne.


Paski na koszuli będą moim wyznacznikiem przyrostu ;)

Ale co takiego mam zamiar robić podczas tej akcji ?
W tym miesiącu mam zamiar pochłaniać niezliczone czyt. 4 tabletki dziennie, ilości CP oraz pić szklankę wywaru z pokrzywy i skrzypu. Planuję też wykorzystać zalegającą mi na półce resztkę Jantara i wcierkę Joanna Rzepa, jeśli one by się skończyły zakupię bardzo dobrze się u mnie sprawdzającą odżywkę RadicalMed przeciw wypadaniu włosów.
Sama pielęgnacją włosów nie zmieni się wiele, jedynie dodam do niej czasem peeling cukrowy aby wzmocnić krążenie i pozbyć się zalegającej skóry. Nie omieszkam też zawitać w okolicach października do fryzjera, aby podciąć wysuszone przez słońce końcówki, który wykruszając się, mogły by robić mi niezły sabotaż.

Cel.
Moim obecnym celem jest zagęszczenie włosów, ponieważ ostatnimi czasy sporo mi ich wypada, uzupełnienie braków nad czołem oraz najważniejsze przybranie na długości około 7 cm. Planuję podciąć włosy o jakieś 2-3 cm , zatem liczę na końcowy stan długości w okolicach +5 cm.

No to zaczynamy zapuszczanie naszych pukli :)

Pozdrawiam
J.

Kiedyś moje paznokcie były naprawdę mocne i długie, niestety ostatnio przez moje zaniedbanie rosły do danej długości i po kolei się łamały bądź padały ofiarą ściany czy to tarki do warzyw. Dłoń z paznokciami o różnej długości nie wygląda zbyt atrakcyjnie zatem od niedawna jestem posiadaczką krótkich, opiłowanych na okrągło pazurków.

Dawne czasy (długość nieco przesadzona ale był to test jak długie mogą być):

Postanowiłam, że trzeba coś z tym zrobić ponieważ i ja i mój TŻ lubimy długie paznokcie, a zapuszczanie ich po to żeby zaraz się złamały nie ma sensu. Uznałam, że to dobry moment aby zastosować kurację odżywką, która leży u mnie od zeszłego roku ale zwykle była używana jako baza pod kolorowy lakier. A mowo tu o Nail Hardener Strong od Herôme, słabszej w działaniu siostrze tak bardzo popularnej Nail Hardener Extra Strong.

Jednak cóż to by było za dbanie, gdybym nie zajęła się tym kompleksowo. Wraz z odżywką w ruch pójdzie żel do usuwania skórek Cuticle Remover również od Herôme oraz olejek Ideal Cuticle Nail Oil od Organic Shop, który w końcu doczekał się swojego testowania.



Co mówi nam producent o wszystkich produktach:

Odżywka:
Utwardzacz do paznokci Herôme Strong został stworzony aby wyleczyć i wzmocnić słabe, szybko pękające i rozdwajające się paznokcie. Odżywka ta gwarantuje mocne paznokcie już po 14 dniach.
Pierwszego dnia kuracji nanieść utwardzacz na paznokcie jak zwykły lakier. Na drugi dzień nanieść druga warstwę, na trzeci dzień zmyć i nałożyć znów pierwszą warstwę. Zabieg powtarzać przez 14 dni. Najlepsze rezultaty osiągniemy stosując utwardzacz tuż przed pójściem spać, dzięki czemu pozostawiamy mu całą noc na działanie. Nie należy myć rak mydłem w krótkim czasie po nałożeniu utwardzacza ponieważ może ono niekorzystnie wpływać na jego skuteczność. Po zakończeniu 14-dniowej kuracji utwardzacz można stosować jeszcze maksymalnie 1-2 razy w tygodniu jako lakier podkładowy lub zamykający.

Skład: Butylaccetate, Ethylacetate, Nitrocellulose, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyln Alcohol, Isobutyl Acetate, Phtalic Anhydride/Trimellite Anhydride/Glycols Copolymer, Styrene/Acrylates Copolymer, Aqua, Formaldehyde, Stearalkonium Hectorite, Methanol, Benzopjenone - 1, Titaniumdioxide, Citral, Citric Acid, Acetyl Methionine, N-Acethyl-L-Cysteine
Żel do skórek: 
Herôme Cuticle Remover usuwa skórki przy paznokciu, które hamują właściwy i zdrowy wzrost paznokci. Tylko w przeciągu 3 minut zmiękcza on skórki i rozpuszcza martwy naskórek w bardzo delikatny sposób. Zdrowe paznokcie, to również zdrowe skórki! Lakier można stosować na paznokcie u rąk i nóg.

Skład:Aqua, Glycerin, Disodium Phoshate Hydroxyethylcellulose, Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone, Sodiumhydroxide.

 Olejek:
Skład: Organic Macadamia ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, helianthus annuus (sunflower) Seed Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Parfum

 Tak prezentują się paznokcie bez żadnych odżywek na dzień dzisiejszy:


 A tak kilka godzin później po po pierwszym użyciu opisanej trójki:


Taką pielęgnację planuję stosować przez co najmniej miesiąc, według zaleceń producenta. Przez pierwsze 2 tygodnie będę aplikować odżywkę 2 dni z rzędu a potem 3 dnia zmywać. Następnym etapem będzie aplikacja 1-2 razy w tygodniu jako baza pod lakier. Zarówno żel do skórek jak i olej stosować będę codziennie.

Jak wspomniałam wyżej będzie to minimalny czas jaki planuję, zatem podsumowanie kuracji może się ukazać nieco później ale to tylko z korzyścią na pokazany efekt.

Trzymajcie kciuki! 
Pozdrawiam
J.