Pokazywanie postów oznaczonych etykietą make up. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą make up. Pokaż wszystkie posty
Obiecałam, a więc przychodzę z "nowościami" (no prawie bo chwile już u mnie leżą) które przygarnęłam podczas zakupów w Superpharm i Hebe. Promocje w tych drogeriach odbywały się ciut wcześniej lub równocześnie z tymi w Rossmannie.

Superpharm
W Superpharm obowiązywała jednak pewna zasada, kosmetyki mogliśmy kupić 50% taniej ale tylko do 5 sztuk. Myślałam, że to będzie jakieś wielkie ograniczenie, ale okazało się, że nawet jakbym mocno chciała to w tamtej chwili interesowały mnie tylko 4 produkty. Niemniej jednak znalazłam dla siebie kilka innych mniej lub bardziej przydatnych rzeczy, a mianowicie 4 lakiery Essie w odcieniach różu oraz kultowy już top Seche Vite, który znajdował się wtedy na promocji.


Kosmetyki kolorowe:

1. Maybelline, tusz Lash Sensational
2. L'oreal, tusz False Lash Wings Sculpt
3. Maybelline, błyszczyk Color Sensational Shine Gloss 130 Fuchsia Flash
4. L'oreal, Brow Artist Plumper 02 Blonde

Jak widać padło na dwie marki - Maybelline oraz L'oreal. Tusz od tej pierwszej był już hitem blogosfery a więc kupiłam go aby przekonać się czy również tak dobrze sprawdzi się u mnie. Tusz z L'oreal skusił mnie za to ciekawą szczoteczką i tym, że poprzednie produkty tej firmy świetnie się u mnie prezentowały na rzęsach.

Na błyszczyk skusiłam się po jego recenzji na jednym z blogów i sprawdza się u mnie bardzo fajnie, dalej ładny kolor, nie rozlewa się i nie klei. Żel do brwi za to czeka na swój debiut ponieważ jeszcze została mi resztka jego odpowiednika z Catrice. Mam tylko nadzieję, że kolor będzie dobry.


Lakierów u mnie nigdy dość, a że hybrydy się u mnie nie sprawdzają, to inwestuję w zwykle lakiery ale dobrych marek. Nastało lato, zatem królują żywe, jasne kolory, co dokładnie można zobaczyć po moich wyborach. Ulubieńcem stał się od razu, lubiany przez wielu, "watermelon".

cute as a button | status symbol | watermelon | big spender
Seche Vite

Hebe
W Hebe głownie postawiłam na kosmetyki pielęgnacyjne, zaplatał się tylko między nimi jeden podkład. W sumie weszłam do drogerii bez większego planu a kupiłam kosmetyki które o pewnego czasu chodziło mi po głowie.

Zagubiony w akcji fotografowania krem
Kosmetyki kolorowe:

1. Rimmel, podkład Match perfection, 010

Kupiony aby rozjaśnić jego brata o numerze 100. Ma niestety różowe tony ale po wymieszaniu jest idealnie.

Kosmetyki pielęgnacyjne:

1. Purederm, Oczyszczający i regenerujący peeling enzymatyczny
2. Garnier, Fructis, Gęste i Zachwycające, Odżywka wzmacniająca do włosów
3. Bielenda Expert Czystej Skóry 2-Fazowy Płyn Nawilżający
4. Nacomi - Maska algowa typu peel-off o działaniu rozjaśniającym z borówką
5. Nacomi - Maska  algowa typu peel-off o działaniu przeciwstarzeniowym  z żurawiną
6. Dermedic Hydrain 3 Hialuro Krem-żel ultranawilżający


Z wymienionych wyżej firm na promocji znalazły się Garnier, Bielenda oraz Dermedic. Jednak maski od Nacomi chciałam od dawna wypróbować a peeling od Purederm zebrał dobrą opinię u Kascysko, a więc postanowiłam przetestować i ja. 




Na swoją kolej czeka cierpliwie tylko Bielenda, reszta kosmetyków jest już w użyciu i sprawdza się u mnie naprawdę dobrze. Największym hitem okazał się peeling, który działa od chwili nałożenia na twarz i pozostawia ją gładką i miękką.

Oby zawsze trafiały się tak udane zakupy.

Pozdrawiam
J.

Oj dawno to było, ale dziś robiłam milion sesji do postów i w końcu przyszła kolej na moje zdobycze z wielkich wyprzedaży w Rossmannie. Miałam nie szaleć i kupić tylko to co mi potrzebne, a co mi z tego postanowienia wyszło ? 


Otóż jestem z siebie dumną. Z całych promocji w tej drogerii przygarnęłam tylko 5 rzeczy, z czego tylko jedna była wyrazem mojej chwilowej zachcianki. Ponad to, były to zwykle rzeczy tańszych marek, a więc mój portfel znacznie nie zeszczuplał. W moich zdobyczach znalazły się 3 kosmetyki do twarzy oraz 2 do usta. Po dokładny opis zapraszam na dalszą część posta.


HYPOAllergenic, Powder & Blush (Hipoalergiczny puder z różem) 002

Produkt jeszcze przeze mnie nie testowany, czeka na czasy gdy bardziej się opalę, ale pokładam w nim duże nadzieje. U góry i po środku mamy 3 odcienie pudru, który możemy idealnie do siebie dopasować, zaś na dole znajduje się róż i bronzer. Mamy więc kosmetyk 3w1, który świetnie sprawdzi się na wyjazdy, gdy zależy nam na miejscu.


Manhattan, 2in1 powder&make up, odcień 76 sand

Jeśli czytaliście moje ostatnie projekty denko, wiecie na pewno, że to mój hit, a więc nie mogłam nie skorzystać z okazji aby go kupić w okazyjnej cenie. Więcej o nim przeczytacie tu.

Manhattan, compact powder, odcień 70 vanilla

Moja zachcianka, o której wspomniałam na początku postu. Uznałam, że skoro w/w produkt od Manhattan sprawdził się tak świetnie to warto u nich poszukać czegoś o lżejszej konsystencji, po za tym chciałam też sprawdzić jak bardzo będą różnić się oba odcienie. Na razie wykorzystuje równie lubiany puder od Eveline, ale czekam z niecierpliwością na testy tego gagatka.


Alterra, pomadka ochronna do ust z rumiankiem BIO

Moje usta przez ciepło i aparat ortodontyczny są w coraz gorszym stanie, mimo, że co noc coś na nie nakładam, nie sprawdza się już mój ukochany Tisane, oby ta pomadka mi pomogła, a poza tym chętnie przetestuje ją jako wspomagacz do rzęs.

Rimmel, The Only 1, szminka do ust, nr 200 It's A Keeper

Do jej kupienia zostałam namówiona po zobaczeniu efektu na ustach u Szusz. Na lato jest idealna, kolor podkreślający naturalną czerwień ust, lekka połyskująca formuła i do tego fajna, miękka konsystencja.

No i to by było na tyle moich zakupów ... Ale, ale, to był tylko Rossmann, a w tym czasie były jeszcze przeceny w Superpharm i Hebe, zatem szykujcie się na kolejny atak nowości w następnych postach.

Pozdrawiam
J.
Dawno nie było posta z tego cyklu, zatem nadrabiam zaległości. Jakiś czas temu brałam udział w konkursie u Agwer, w którym trzeba było pokazać w dowolnej formie swój sposób na kobiecość. Z racji na swoje zainteresowania mój wybór był oczywisty - makijaż. Mimo, że wygrał ktoś inny , bardzo chciałam pokazać co urodziło się w mojej głowie i co z tego udało mi się przenieść do makijażu.


Moim sposobem na kobiecość była umiejętność ukazania swoich zalet, a także pokazanie siły jaka w każdej z nas drzemie, a jaki z tego wyniknął makijaż o tym możecie się przekonać na zdjęciach.




Makijaż odważny, mocny, podkreślający spojrzenie, raczej na wieczorne wyjścia choć akurat dla mnie noszenie takich kolorów na dzień nie stanowi problemu. A wiosną tym bardziej szalone, żywe kolory są mile widziane. Do tego nieskazitelna cera i delikatne usta aby wszystko zrównoważyć.

Niestety wykonywałam całość już jakiś czas temu, zatem dokładnego spisu kosmetyków nie uda mi się odtworzyć, ale jest to zapewne lekka modyfikacja zestawu z poprzednich postów o makijażu :). Mam nadzieję, ze się taka opcja spodoba i będzie inspiracja do eksperymentowania.


Pozdrawiam
J.

Klasyka, idealna czarna kreska na oku i precyzyjnie pomalowane usta czerwoną szminką. Taki makijaż stał się symbolem kobiecości dzięki Marilyn Monroe i przerwał w prawie niezmienionej formie do obecnych czasów. W delikatnej wersji jest dobrą propozycją na makijaż dzienny, zaś w swojej pełnej, mocnej krasie idealnie sprawdzi się jako makijaż wieczory.

Jednak zasady są po to żeby je łamać i nie byłam sobą, gdybym w trakcie tworzenia wizerunku nie zmieniła koncepcji i zaszalała z kolorami. W dzisiejszym makijażu, dalej zobaczymy intensywną kreskę, mocne usta, ale z odrobiną szaleństwa. Na oczach dodatkowo pojawiła się niebieska poświata, zaś usta nabrały fioletowo-różowego koloru dzięki powiększającemu usta ombre.


*********************







*********************

Użyte kosmetyki:

Twarz:
- podkład Bourjois Healty Mix 51
- korektor Collection Lasting Perfection 1
- puder Manhattan 2in1 Powder & Make-up
- bronzer Kobo Sahara Sand
- róż Astor Skin Match Blush 002 Peachy Coral
- rozświetlacz Bell HYPOAllergenic face&body Illuminating Powder

Oczy:
- bronzer Kobo Sahara Sand - załamanie oka
- cień Catrice Liquid Metal 100 What do you sea?
- eyeliner Catrice Liquid Liner
- odzywka Eveline Advance Volumiere, Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1
- tusz L'oreal Million Volume Lashes So Couture

Brwi:
- cień do brwi Essence Stylist Set


Usta:
- konturówka Golden Rose DREAM LIPS Lipliner 520
- konturówka Essence 07  Cute Pink
- konturówka Essence 12 Wish Me a Rose 
- pomadka Rimmel Moisture Renew 380
- pomadka Catrice Ultimate Colour 420
- pomadka Rimmel Colour Show Off Lipstick 110 Pink Gossip
- pomadka Avon Anew Silky Pink


----------------------------

Pozdrawiam
J.
Jako, że w kwestii kosmetyków pojęcie minimalizmu jeszcze się nie pojawiło, co chwila do mojego zbioru trafiają nowe perełki. Staram się zasadę tylko potrzebnych rzeczy wprowadzić do szafy z ubraniami jednak z kosmetykami nie jest to taka prosta sprawa z racji mojej pasji i podatności na opinie innych, ale co tam raz się żyje :)


Przez ostatnie 1,5 miesiąca nieco nowości się uzbierało, niektóre czekają na swoją kolej, inne zaś stały się pełnoprawnymi mieszkańcami mojej kosmetyczki. Mam nadzieje, że niektóre produkty Was zaciekawią.


Tym razem większość przypadła produktom do makijażu i do paznokci. A co dokładnie kupiłam?

1. Lakiery Essie - Fiji & Ballet Slippers 

Namówiła mnie na nie CallMeBlondieee w swoich filmikach, skusiłam się i nie żałuję. Lakiery mają bardzo ładne kolory, dłonie w takich odcieniach wyglądają na zadbane i eleganckie, dodatkowo posiadają szerokie, bardzo funkcjonalne pędzelki, dzięki którym z łatwością wykonami manicure. Osobiście jestem maniakiem odrywania lakiery gdy lekko się odklei, a z tymi lakierami potrafię chodzić całe 5 dni :)

2. Top Coat Seche Vite

Jest to tak kultowy produkt, że chyba nie muszę go przedstawiać. U mnie pojawił się po raz pierwszy i mam nadzieję, że sprawdzi się na medal.

3. Lakier Life Professional 02

Ten lakier jeszcze czeka na swoją kolej, aby wylądować na moich pazurkach. Robiłam już jednak test na próbniku i wiem, że będzie to bardzo fajny nudziak, gdy będę chciała odpocząć od mocnych czerwieni czy fioletów.

4. Eveline, Advance Volumiere, Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1

Moje rzęsy z natury są proste, cienkie i długie. Czego im zatem potrzeba? Zdecydowanie pogrubienia i uniesienia. Drugie zapewnię sobie zalotką, ale nie jeden tusz nie radził sobie z ich pogrubieniem i jednocześnie z brakiem "pajęczych nóżek". Dlatego postanowiłam wypróbować odżywkę eveline, która może być używana jako baza pod tusz. Sprawdza się na tyle dobrze, że nieraz nie wiem jak malować swoje rzęsy ponieważ są za długie i za grube, ale to tylko kwestia wprawy. Podsumowując polecam.

5. Wibo, brows CONCEALER & brows highlightener

Ten zestaw nimi kredek kupiłam z myślą o przyspieszeniu makijażu oka, jak się sprawdził ? Korektor jest bardzo fajny, mięciutki i jasny idealny do poprawek, zaś rozświetlasz jest dość mocny, jeszcze muszę się nauczyć z nim pracować, żeby nie wyglądać jak choinka.


6. Catrice, Liquid Camouflage 01

Tego kolegi nie muszę przedstawiać, słynny zamiennik kamuflaży w słoiczku. Na moje czerwone powieki i cienie pod oczami sprawdza się bardzo fajnie, ale i tak minimalnie przegrywa z Collection Lasting Perfection.

7. Catrice, cień Oops Nude Did it again! 340

Miał być mat na łuk brwiowy a wyszła satyna, nie mniej jednak kolor jest bardzo ładny i zamierzam stosować go do wewnętrznego kącika. Takie odcienie zwykle szybko się kończą, a więc nic się nie zmarnuje.

8. Maybelline, Color Tattoo 24H - permanent taupe & creme de nude

Kolejne już moje opakowania w/w cieni w kremie, tym razem postawiłam na jeden odcień który z powodzeniem zastępuje pomady do brwi oraz drugi, który będzie świetną bazą na powieki z racji tego, że bezbarwne bazy średnio się u mnie sprawdzają.


9. Tołpa, botanic, odżywczy balsam miód do ust

Zima + ogrzewanie + z natury pierzchnące usta + aparat ortodontyczny = zło. Także co rusz testuję nowe balsamy, które pomogą mi uporać się z suchymi skórkami i rankami. Balsam ma delikatną formułę i przecudnie pachnie, a jak sobie poradzi, okaże się za jakiś czas.


10. Rexona, Maximum protection stress control

Najlepsza z najlepszych, Rexona to od niedawna mój must have, właśnie kończę niebieską wersję, zatem teraz wypada przetestować inne zapachy.

******

To by było na tyle. Jeśli miałyście któryś z produktów i macie jakieś spostrzeżenia to chętnie o nich poczytam, zatem zachęcam do komentowania :)

--------------------------
Pozdrawiam
J.


Jak obiecałam tak i robię. Dziś jest piątek zatem przychodzę do Was z moim pierwszym tutaj makijażem. Z racji tego, postanowiłam pokazać mój codzienny makijaż w kolorach brudnego różu i fioletu, czyli taki jaki najbardziej lubię i który najlepiej podkreśla mój kolor oczu.

W tym typie postów, lepiej postawić na obraz niż na przekaz słowy, zatem zapraszam do oglądania. Dodatkowo pod zdjęciami możecie się zapoznać zużytymi produktami.


******






******

Użyte kosmetyki:

Twarz:
- podkład Bourjois Healty Mix 51 - cała twarz
- podkład Astor Lift Me Up 200 (próbka) - konturowanie na mokro
- korektor Eveline Art Scenic 04 Light
- puder transparentny Wibo Fixing Powder
- puder Manhattan 2in1 Powder & Make-up
- bronzer Kobo Sahara Sand
- róż Astor Skin Match Blush 002 Peachy Coral
- rozświetlacz Bell HYPOAllergenic face&body Illuminating Powder

Oczy:
-  cień w kremie Maybelline Color Tattoo Cream de nude 93
- cienie z paletki Catrise Absolut Rose
- eyeliner Eveline Celebrities w odcieniu fioletowym
- odzywka Eveline Advance Volumiere, Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1
- tusz L'oreal Million Volume Lashes So Couture

Brwi:
- pisak do brwi Catrice 020 flA SHy Brows
- kredka do brwi Maybelline Satin Brows Dark Brown

Usta:
- konturówka Essence 07 Cute Pink - wypełnienie
- konturówka Essence 12 Wish Me a Rose - kontur
- balsam koloryzujący Catrice Pure Shine Colour Lip Balm 050 Cherry-ty

----------------------------

Mam nadzieję, że się podobało, następny już za tydzień :)

Pozdrawiam
J.

Dzisiejszym postem zamierzam zapoczątkować piątkową serię wpisów o makijażu. Chciałam wprowadzić ją już dawno, ale zawsze jakoś nie miałam czasu na fotografowanie makijaży i ich opis. Obok włosów moją wielką pasją jest makijaż, którym interesowałam się już od lat dziecięcych, a więc nie da się ukryć, że nieco dłużej niż włosomaniactwem. Z tego powodu czytałam liczny książki o technice makijażu i znam make-up'ową youtubosfere od podszewki. Zatem po co mi lekcja makijażu ?



Zacznijmy od tego jak pojawiła się w ogóle ta możliwość. Pewnego pięknego zimowego dnia udałam się wraz z mamą do niedawno powstałej galerii handlowej, do której przeniosło się kino "Helios", na "Kino Kobiet", na które zaproszenia otrzymałam od siostry. Podczas tego wydarzenia można było zapoznać się z licznymi markami kosmetycznymi, w tym z Oriflame. Dodatkowo konsultanci zachęcali do wypełniania ankiet, które brały udział w losowaniu nagród, gdzie wygrywało kilka osób.

Ostatnio dopisuje mi szczęście w różnych konkursach i tak też się stało tym razem. Zadzwoniła do mnie pracownica Oriflame, z wiadomością, że zostałam wylosowana i mogę wybrać jedną z dwóch nagród, bezpłatny zabieg na dłonie bądź lekcję makijażu przecenioną z 80 na 30 złotych. Jako pasjonatka makijażu, nie miałam najmniejszego problemu z wybraniem nagrody, w szczególności, że w ten sposób, mogłam się dowiedzieć ile tak naprawdę wiem, a dodatkowo po całym kursie otrzymywało się certyfikat.

Aby dokładnie przedstawić moją opinie na temat kursu podzielę recenzję na kilka części, dzięki czemu łatwo będzie wychwycić plusy i minusy. Zapraszam do lektury :)


******

Czas i miejsce

Po małych perypetiach związanych z umawianiem terminów w końcu udało mi się dotrzeć na warsztaty w środę 3 lutego na godzinę 17. Dla wielu taka godzina w środku tygodnia mogłaby być kłopotliwa, jednak mi jako studentce taki czas jak najbardziej odpowiadał. Czas trwania zapowiedziany był na 2,5 godziny i rzeczywiście tyle owa lekcja trwała. 
Kurs odbył się w mini siedzibie firmy, która okazała się małym pokojem z kilkoma szafkami i stołem z miejscami dla uczestniczek. Dla jednym może się to okazać plusem dla drugich minusem, w moim odczucie takie miejsce warsztatów sprzyjało przyjaznej, wesołej atmosferze.

Uczestnicy

Oprócz mnie w kursie brało udział jeszcze 5 dziewczyn. Na naszą gromadkę przypadły dwie przedstawicieli marki Oriflame, jedną z nich była certyfikowana wizażystka - Sylwia Płonka, zaś drugą Pani Kasia z wykształcenia przedstawicielka handlowa, która podczas kursu wspomagała wizażystkę w takich tematach jak analiza kolorystyczna i na końcu przedstawienie marki.

Akcesoria

Każda dziewczyna miała przygotowane swoje stanowisko z lusterkiem, zaś kosmetyki marki Oriflame, które mogłyśmy stosować i produkty do demakijażu leżały pośrodku. Zostały również przygotowane pędzle do makijażu, jednak tych było mało, co więcej miały dziwne kształty, były szorstkie i co mnie do nich kompletnie zraziło były ubrudzone. W tym momencie żałowałam, że nie przyniosłam ze sobą swoich "dzieci".

Nauka

Kurs zapoczątkowany był mini zabawą na zapamiętywanie imion a następnie zostałyśmy poproszone o zmycie dotychczasowego makijażu, aby prowadzące mogły dokonać analizy kolorystycznej. Po takim wstępie nastąpił pokaz slajdów omawiający 4 typy urody, w trakcie którego panie przypasowywały każdą dziewczynę do przedstawianego rodzaju

Można się było dowiedzieć, jakich kolorów najlepiej używać w ubiorze, jak można zmienić swój typ urody oraz które typy są zimne, czyste czy mocne. Następnie w podobny sposób omawiane były kolory oczu.

Po takim wstępie teoretycznym nadszedł czas żeby wprowadzić nieco praktyki. Zostały dokładnie przedstawione pędzle do makijażu oraz etapy dobrze wykonanego makijażu dziennego, które po chwili każda z nas wykonywała na sobie pod czujnym okiem prowadzących. Fajnym elementem było, to że do danego etapu makijażu Sylwia zapraszała po kolei dziewczyny na podwyższony stołek aby na nich przedstawić technikę nakładania danego produktu. Mi przypadło pokazanie mocy stosowania korektora.

Etapy makijażu czyli co zostało powiedziane:

1. Baza - stosowana aby zwiększyć trwałość makijażu, nakładamy od środka twarzy do zewnątrz, w przeciwieństwie do kremu możemy nakładać od góry do doły. Do wyboru dostałyśmy dwa rodzaje bazy .

2. Podkład - stosowany aby wyrównać kolor skóry, aby dobrać właściwy odcień nakładamy go na linię żuchwy, gdy mamy do wybory jaśniejszy (max o 2 tony) i ciemniejszy odcień, wybieramy ten jaśniejszy ponieważ podkłady po chwili się utleniają i ciemnieją. Dobrze dobrany odcień podkładu odmładza, zaś ciemny postarza. Należy go rozprowadzać od środka twarzy idąc od góry do dołu, żeby nie podkreślać włosków, nie pomijając oczu. 
Każda uczestniczka postała po 3 odcienie podkładu wybrane z góry, z których miała wybrać odpowiedni dla siebie, wszystko odbywało się pod nadzorem Sylwi i Kasi, które ostatecznie zatwierdzały wybór.

3. Korektor - stosowany aby zakryć ciemne okolice pod oczami, wtedy wybieramy korektor lekki, rozświetlający oraz żeby zakryć ewentualne niedoskonałość, można wtedy wybrać korektor o cięższej konsystencji. Ten produkt nie był konieczny do wykonania makijażu, mogłyśmy go zastosować, bądź nie jeśli nie widziałyśmy potrzeby.

4. Puder - stosowany aby utrwalić wcześniejsze warstwy oraz zredukować świecenie w strefie T, należy nim omiatać skórę twarzy. Do wyboru dostałyśmy dwa odcienie pudrów sypkich, transparenty oraz jasny, niestety były tylko opakowania, zatem trzeba było czekać na swoją kolej.

5. Balsam na usta - w ramach przygotowania usta na przyjęcie kosmetyku, należy nałożyć go wcześniej, aby mógł wsiąknąć w naskórek. W ramach tego punktu dostałyśmy do  przetestowania sławny "Tender care" podawany na patyczku kosmetycznym, który jak się okazało historycznie był pierwotnie znany jako krem pod oczy.

6. Cienie / kredki - w racji, że warsztaty miały nauczyć nas makijażu dziennego, zostałyśmy nauczone jak wykonać makijaż typu banan (na obrazku identycznym jak poniżej). Zamiast eyelinera użyty został cień. Trochę teorii - na całą powiekę nakładamy jasny cień, w załamaniu w kształcie banana używamy średniego cienia, na końcu w kąciku i przy linii rzęs dokładamy najciemniejszy cień, aby wzmocnić spojrzenia. Cienie nakładamy do linii od kącika zewnętrznego do końca brwi, aby nie stworzyć efektu opadającej powieki Wszystkie cienie dokładnie blendujemy pędzlem specjalnie do tego przeznaczonym (jego kształt wcale nie przypominał typowych pędzli do blendowania, zaś udostępnione cienie niestety robiły plamy). 
Plusem było przedstawienie metody zwanej "baking" czyli nakładanie sypkiego pudru pod oczy w dużej ilości aby ewentualny osypany cień móc z łatwością "zmieść" pędzlem z twarzy, bez pozostawiania śladów na skórze.

Obrazek pokazany dzięki matleenamakeup.blogspot.com


7. Tusz - przedstawiony został tutaj produkt Wonderlash, który w moim odczucie jest naprawdę bardzo dobry, przekazana teoria opierała się tylko na powiedzeniu, że tusz stosujemy po to aby podkreślić makijaż oka. Uczestniczki przekazywały sobie tusz sobie z rąk do rąk, a więc za bardzo higieniczne to nie było.



8. Brwi - podkreślamy aby uwydatnić okolice oczy, zastosowana została metoda "3 linii". Przed malowaniem brwi należy je dokładnie wyczesać.
Metoda "3 linii" - początek wyznacza linia prosta biegnąca przy krawędzi nosa, załamanie wyznacza linia przechodząca przez krawędź nosa i środek źrenicy podczas patrzenia na wprost, zaś koniec brwi wyznacza linia przechodząca przez jakże już nam znaną krawędź nosa i zewnętrzny kącik oka. Długość brwi przed załamaniem wynosi 2/3 zaś po załamaniu 1/3. 
Do użytku dostałyśmy zestaw cienie do brwi z dwoma kolorami oraz woskiem do utrwalenia, do każda z uczestniczek został dobrany odpowiedni odcień cienie.



9. Bronzer / róż - stosowane osobno, bronzer aby uwypuklić policzki (nakładamy na linie pod kośćmi jarzmowymi), czy optycznie zmniejszyć czoło bądź żuchwę - w zależności od kształtu twarzy zaś róż aby nadać twarzy świeżości, od środka policzka do skroni. Prowadzące przekazały nam do użytku róż i bronzer w kulkach aby użyć jednego z kosmetyku.

10. Pomadka / błyszczyk - gdy mamy wykonany pełny makijaż twarzy i oczu nie możemy zostawić ust nie pomalowanych, ponieważ wtedy stają się niewidoczne i cały makijaż sprawia wrażenie jakby mu czegoś brakowało. Warto zwrócić uwagę, że ciepłe kolory podkreślają żółtą barwę szkliwa. 
Dostałyśmy za zadanie dobrać sobie kolor wybranego produktu, aby pasował do naszego typu urody, do wykonanego makijażu i do odcienia szkliwa

Zakończenie

Po zakończeniu praktyki, nastąpiła prezentacja firmy Oriflame oraz zachęcenie do wstąpienia w szeregi ich konsultantek. Osoby niezainteresowany mogły oczywiści wyjść bez najmniejszego problemu. 

******

Tak oto prezentuje się cała relacja z warsztatów, dla mnie przedstawiona wiedza była doskonale już znana, jednak dla dziewczyn które z makijażem mają niewiele wspólnego były to dobrze zainwestowane pieniądze pod względem nabytej wiedzy.

Znalazłam kilka błędnych praktyk, czy może bardziej uogólnień w teorii, jednak są to ułatwienia dla początkujących takie jak, korektor tylko pod oczy (brak przekazania teorii o rozjaśnianiu w strefie T), metoda "3 linii" , która przy niesymetrycznych czy szeroko bądź blisko rozstawionych oczach się nie sprawdza, omiatanie pudrem twarzy zamiast wciskania go pędzlem w pory co daje lepszą trwałość , czy nakładanie tylko bronzera albo tylko różu.

Niestety dużym minusem była higiena pracy, brak czystych pędzli, czy jednorazowych aplikatorów do tuszu oraz niewystarczająca ilość produktów co skutkowało czekaniem na wybrany kosmetyk

Dla mnie było to fajne przekonanie się ile tak naprawdę wiem oraz udokumentowanie tej wiedzy w formie certyfikatu, który mam na dniach otrzymać. Czy poleciłabym takie warsztaty drugiej osobie ? Dla laika pod względem teoretycznym tak, jednak zaleciłabym zabrać ze sobą własne kosmetyki i pędzle :).


------------------------------

Pozdrawiam
J.

Jakie było moje zaskoczenie, gdy po nudnym, wymagającym pisania bez przerwy, wykładzie dostałam maila z gratulacjami. Zanim otworzyłam wiadomość myślałam, że to jakaś pomyłka, jednak niedługo potem cieszyłam się z niespodzianki jakim była pierwsza w życiu wygrana na blogowym rozdaniu. Radość była podwójna ponieważ było to jedyne wtedy rozdanie, w którym brałam udział, gdzie nie wiadomo było jaka jest nagroda, a więc bardzo oczekiwałam paczuszki .


Z racji małego psikusa poczty odebrałam ją z tygodniowym opóźnieniem, ale ważne, ze w końcu wpadła w moje łapki.

Na pierwszy rzut oka a właściwie nosa moją uwagę przykuł zapach mocnej lawendy. Tylko jedna rzecz ma oryginalnie taki zapach, jednak teraz nawet cień i rozświetlacz tak pachną :3 A co w padło w moje rączki dokładnie ? Prezenty od She-wolf można podzielić na 3 kategorię.

Pierwszą z nich są produkty do makijażu.


W tej kategorii znalazły się takie cudna jak:

1) Pomadka Pierre Rene Professional N13 Love Forever, która ma bardzo fajną miękką konsystencję i cudowny zapach, według producenta fiołkowy.

2) Kredka do ust Lip Matic Pierre Rene Professional o nr 3, zrobiłam jej malutki swatch i przy próbie zmycie schodzi bardzo topornie, a więc myślę, że będzie trwała. Razem ze szminką stanowią idealny komplet, bardzo możliwe, że zawita on u mnie na święta lub sylwestra.

3) Rossmann, Isana, Fruit&Gloss Lippenpflege Watermelone (Pomadka ochronna do ust `Arbuz`), pachnąca zabójczo, nie wiem jak sprawdzi się na dworze ponieważ od jej odebrania nie wychodziłam jeszcze z domu, ale nadaje ustom lekki czerwony kolor i ładnie się błyszczy.

4) Kajal Pierre Rene Professional, po testach na ręce, ma bardzo ładny odcień czerni, Jeszcze nie testowany podczas makijażu, ale zapewne będzie fajną bazą na oczu pod ciemne cenie.

5) Sensique, Velvet Touch, cień do powiek w odcieniu 128, jest to bardzo ładny fiolet opalizujący na złoto i czerwień. Zgodnie z nazwą cień ma cudną, delikatną konsystencję, a sam odcień mi przypasował idealnie ponieważ mam zielone oczy ;).

6) Wibo, Royal Shimmer, rozświetlacz od Pauliny Krupińskiej, w porównaniu do zwykłej wersji, ten jest bardziej złoty i ma większe, widoczne drobinki, zatem musimy stosować go z umiarem. Sprawdzi się idealnie na jakieś większe wyjścia, gdzie mocny makijaż jest wskazany.

Drugą kategorią są produkty do mycia i do ciała.


Tym razem znalazły się tu trzy produkty:

1) Rossmann, Alterra, Reine Pflanzenölseife Lavendel (Mydło z olejkami roślinnymi o zapachu lawendy), jak na razie siedzi zamknięte w pudełku, ponieważ inaczej cały dom by nim pachniał :P Gdy skończy mi się mydełko oliwkowe przywiezione z Grecji przez rodziców, Isana będzie pierwsza w kolejności do przetestowania.

2) Avon, Mr Frosty Spiced Cranberry and Orange Bubble Bath, ślicznie pachnący żel do kąpieli idealny na tą porę roku, juz wyczekuję, aż skończy mi się obecna Rexona i będę mogła go użyć.

3) Herbamedicus, Swiss Quality Cellulitis (Żel antycellulitowy do ciała), ten produkt jest jeszcze dla mnie zagadką, ponieważ nie wiem do czego mogłabym go użyć, cellulitu nie posiadam, na rozgrzewanie mam z tej samej firmy maść końską. Zaopiekuje się nim chyba moja mama, której jego zapach bardziej odpowiada niż w/w maści końskiej.

No i ostatnia kategoria czyli próbki i produkty do paznokci a właściwie jeden produkt.


1) Rimmel, 60 Seconds Nail Polish by Rita Ora, 878 Roll in the grass (Lakier do paznokci) - o przepięknym odcieniu mięty, niedługo wyląduje na moich paznokciach.

2) Próbka podkładu Pierre Rene Professional Comfort Matt 2IN1 w odcieniu 03 Natural, odcień zapewne będzie dla mnie za mocny, ponieważ nawet Bourjois Healthy mix nr 51 jest ciut za ciemny, jednak chętnie przetestuję jego konsystencję, może uda mi się go użyć do delikatnego konturowania na mokro.

3) Próbka Bielenda Professional 1,5% HIALURONOWE SERUM W KREMIE DO TWARZY, czeka w łazience na swoją kolej, tego produktu jestem bardzo ciekawa, bo może się bardzo dobrze sprawdzić zamiast zwykłego kremu pod makijaż.

4) Próbka Acqua di Bolgheri - Exclusive crema corpo idroemolliente, balsam do ciała zawierający wysoko w składzie miód, wyciąg z malwy i masło shea, ma dość gęstą konsystencję i jak na jeden raz ładnie nawilżył skórę, na początku wyczuwamy ładny zapach miodu, jednak jak dla mnie dalej jest czyste zło, prawdopodobnie to zapach malwy, ale mi pachnie kadzidłem, takim z kościoła, który źle mi się kojarzy, niemniej jednak samo działanie na plus.

5)Próbka Bandi, Professional Line, Krem z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym, na początku może nieco szczypać, jednak po nocy z nim zmiany są uspokojone. Wiadomo, ze opinia ta jest bardzo subiektywna, ponieważ nie jestem w stanie zobaczyć czy na dłuższą metę zapycha, czy rzeczywiście pomaga w załagodzeniu trądziku a może to efekt tylko przez pierwsze kilka użyć.

6) Luke Charcoal Nose Cleansing Strips (jedna sztuka), czarnych kropek na nosie nie posiadam, jednak po jego użyciu pory widocznie się zmniejszyły a skóra zrobił się gładsza, tym produktem jestem bardzo zaciekawiona, choć zapach nie powala.

To tyle w moich nowych dobroci, wiele rzeczy mi się przyda i będą testować, częścią podzielę się z najbliższą rodzinką a cześć była jest fajną przygodą poznawania nowości. Ciekawa jestem czy ktoś z czytelników miał do czynienia, z którymś z wymienionych. Dajcie znać :)

Pozdrawiam 
J.
Przyszła pora na już ostatnie podsumowanie moich zakupów, trochę mi zeszło z ich opisaniem, jednak nigdy nie miałam czasu na zdjęcia. Będzie dziś krótko i  treściwie. Mimo, aż 3 sklepów, kupiłam tylko 4 produkty w tym jeden dla siostry.

W naturze od dawna czaiłam się na szafę kobo a konkretnie na pojedyncze cienie. Moim wybrankiem został sławny odcień Golden Rose o numerku 205. 
Wychodząc z natury zauważyłam, że w danym dniu dla posiadaczek karty Life jest promocja -50% na produkty do oczu. Jeszcze wtedy nie wiedziałam co dokładnie kupić w Rossmanie, przyświecał mi jedynie cel wypróbowania znanego chyba wszystkim Color Tattoo w kolorze On and on Bronze.
Kolorami obu kolorowych produktów do oczu, jestem zauroczona.



Pozostawiając kwestie cieni, w naturze wpadła mi do koszyka jeszcze baza na powieki z Catrice, która przypomina mi nieco korektor, zaś w Rossmannie kupiłam siostrze korektor z L'oreala Lumi Magique w ocieniu 01, który bardzo jej się spodobał u mnie, gdy przyleciała w odwiedziny z Anglii.



Jak widać bardziej obkupiłam się w poprzednich promocjach, no ale ile można :)

P.s. Od 26.11 do 09.12 jest w naturze promocja gdzie można kupić dwa płyny miceralne 3w1 Garniera za 23,99, pojedynczy kosztuje 18.99 :)

Pozdrawiam
J.
Cały tydzień promocji na usta w Rossmannie już minął zatem pora pochwalić się co upolowałam. Z racji, że w edycji wiosennej tej promocji nieźle się obkupiłam, tym razem jakoś bardzo nie poszalałam. 



Do koszyka wpadły 2 zaległe produkty, których nie udało mi się upolować poprzednim razem czyli Bourjois Velvet Matte numer 10 i 11. Dodatkowo postanowiłam przetestować numer 8, który widniał w filmiku Maxineczki jako bubel z racji konsystencji. Jednak po przetestowaniu u mnie na ręce i ustach wszystko było okej, zatem albo zmienili formułę na lepszą albo Maxineczka trafiła na złą partie. 



Z tradycyjnych szminek kupiłam dwa polecane na blogach produkty, są to Eveline Aqua platinum w odcieniu 478 oraz Rimmel Lasting Finish 070 Airy Fairy.


Niedawno z Golden Rose zaopatrzyłam się w ciemne produkty, o czym pisałam tutaj, dlatego tym razem uznałam, że trzeba wzbogacić swoje zbiory o neutralne kolory. Tak prezentują się na ręce.


Pomadka z Rimmela i Velvet Matte 10 idealnie wpasowują się w odcień moich ust, jednocześnie je wydobywając, cieszę się, że mogę taki kolor nosić w połysku i w macie, szminka z Eveline nadaje ustom fajnego ciepłego akcentu, za to Velvett Matte 8 i 11 to już zdecydowane kolory, 8 jest to dość głęboka czerwień, wpadająca w wiśnie, zaś 11 to taki dziewczęcy mocny róż, który będzie widać z daleka, jednak pozostanie nadal dość neutralny.


Jak tam wasze zakupy ? Nie zostałyście staranowane w wyścigu do szaf ukochanych marek kosmetycznych ?

Pozdrawiam
J.

Jako, że moją drugą pasją jest makijaż chciałam się wam dziś króciutko pochwalić co powstało na mojej twarzy z okazji halloween. Kilka dni szukałam inspiracji, jednak nie przekonywały mnie wszędzie pukające do drzwi mojej przeglądarki zombie, wampiry czy szkielety. Mimo, że może nie wyglądałam bardzo strasznie, to zdecydowałam się zostać drewnianą laleczka.

Sam makijaż zajął mi około 1 godziny i 40 minut, z czego, nie mając specjalnych produktów, największą część czasu zajęło mi ukrywanie swoich brwi. Powiem wam, że gdy nie widziałam reszty makijażu to dziwnie wyglądałam bez tych włosków nad oczami.

Tak prezentował się efekt



Mam nadzieję, że czasem taka ciekawostka makijażowa na blogu będzie dla was miłą odmianą, już czuję te myśli "no w końcu nie trzeba będzie komentować jej włosów" :)

A czy ktoś z czytelników, również zamienił się w jakieś straszydło ?


Pozdrawiam
J.
Jesień, nie ukrywam nie jest moją ulubioną porą roku, ma swoje wady ale i zalety. Dla mnie wiąże się z szybkim przejściem na ciepłe ciuchy ponieważ jestem zmarzluchem, wiecznie zimnymi stopami oraz wracaniem z uczelni praktycznie po ciemku. 

Jednak są i plusy a właściwie jeden wielki plus - kolory. Kocham khaki, butelkową zieleń, bordo i fiolet. Są trzy miejsca gdzie mogą się u mnie pojawić, mianowicie ciuchy, paznokcie i makijaż. 
Dziś przychodzę do was z moimi nowościami makijażowymi a dokładniej z wszelkiej maści produktami do ust, które już namiętnie używam podczas tych chłodnych dni.
 

Nowości te zbierały się u mnie przez około miesiąc ale czekałam na podsumowanie moich zakupów aż uda mi się kupić wszystko co chciałam.

Obecnie w moim makijażu bardzo lubię stawiać na oczy nie tknięte praktycznie cieniem i wyraźne, mocne usta. Czy taki look zwraca uwagę? Owszem, ale mi to jak najbardziej odpowiada. W tym sezonie stawiam na róże, fiolety i czerwienie, a ich całą gamę zobaczycie poniżej.


Szminki w sztyfcie

Wielkie królowanie matowych pomadek z Golden Rose -Velvet Matt, a między nimi rodzynek w  postaci Catrice Ultimate Color. Wszystkie kolory przepiękne i trwałe, po chwili farbują usta i nie rozlewają się poza obrys. Pomadki z GR dają suche, matowe wykończenie, zaś Catrice miękko sunie na ustach, dając kremowy, błyszczący efekt.

Od lewej:

  • Golden Rose Velvet Matte 23
  • Golden Rose Velvet Matte 29
  • Catrice Ultimate Color 420
  • Golden Rose Velvet Matte 20
  • Golden Rose Velvet Matte 28


  • Szminki z kredce

    W tej kategorii postanowiłam zaopatrzyć się w już kultowe kolory pomadek Golden Rose w kredce czyli MATTE CRAYON LIPSTICK. W nazwie pojawia się słowa matowe jednak w porównaniu do Velvet Matte kredki dają na ustach wrażenie kremowych o wykończeniu satynowo-matowym.
    Kolory od lewej to znana 10 zaś już widocznie zużyta to jej ciemniejsza siostra 08.


    Konturówki

    Jako jedyne czekają jeszcze na swoją kolej, żeby zawitać na moich ustach, jednak już wiem, ze będę zadowolona. A więc od lewej hit blogosfery Lovely Perfect Line nr 1, Golden Rose Dream Lips Liner 520 oraz KOBO Long Lasting Lip Liner 108  Sensual Purple).
    Zwykle konturówki używane są jako baza pod pomadkę, jednak ja zamierzam stosować je jako całkiem osobny produkt na usta.

    Czas na swatche






    A czym Wam podobają się mocne kolory na ustach ?

    Pozdrawiam
    J.