Pokazywanie postów oznaczonych etykietą długość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą długość. Pokaż wszystkie posty
W komentarzach pod postem urodzinowym poczytałam, że powinno się pojawiać więcej moich włosów. A więc nie pozostało mi nic innego jak posłuchać się dobrej rady i powrócić z postami o bogatej pielęgnacji włosowej. Jako, że ostatnie niedziele włosowe zawsze były podyktowane jakimś wydarzeniem i tym razem tak będzie. Włosy potraktowałam w wyjątkowy sposób z racji na firmowy piknik, na świeżym powietrzu, na który zaprosił mnie mój chłopak.

Moim celem były wygładzone, nieplączące się włosy, którym nie straszne słońce. A czy plany miały odzwierciedlenie w życiu przekonacie się poniżej na zdjęciach, lecz najpierw nieco teorii.

Przepis OMO:


Odżywianie:
- olej z awokado - 30 min
- Timotei with Jericho Rose, Odżywka do włosów `Moc i blask` +
- Pervoe Reshenie, Planeta Organica, Afryka, Balsam do wszystkich typów włosów z olejem awokado - 30 min

Mycie:
- Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Cedrowe mydło do włosów i ciała

Odżywianie:
- Maska L'oreal Professionnel ABSOLUT REPAIR Lipidium +
- Panetne Pro-V odżywka w piance "Intensywna regeneracja" - 30 min

Suszenie:
- letni i chłodny nawiew

Zabezpieczanie:
- Schauma, Beauty Oil
- olejek z pestem malin

Efekty:

Przy okazji zdjęć, powiem Wam, że bardzo się cieszę, że miałam okazję po raz pierwszy przedstawić moje włosy w pełnym słońcu.

Dzięki wiatrowi widać w końcu jak cienkie są moje włosy :)



Nie wiem jak Wam, ale mi się efekt bardzo podobał, włosy były proste, mega miękkie w dotyku i nie plątały się bardzo, co ułatwiło mi życie w ciągu tych 7 godzin na powietrzy :)

Pozdrawiam

J.
Mimo, że ominęłam poprzednie podsumowanie po trzecim miesiącu, nie mogło zabraknąć tego po zakończeniu akcji. Tym razie trwała ona 4 miesiące, choć akurat u mnie poszła gorzej niż jej poprzednia wersja trzymiesięczna. Szczegóły znajdziecie poniżej.


--------------------------------

W kwietniu jednak nie używałam nic oprócz peelingu enzymatycznego, zatem nie było sensu go opisywać bo przyrost był dziełem tylko natury. Za to w maju regularnie, przed każdym myciem wcierałam w skórę głowy żel aloesowy.

Tak prezentują się włosy po 4 miesiącach zapuszczania.



Efekty:

Włosy podczas ostatniego pomiaru miały długość 67,5. Mój naturalny przyrost to 1 cm, a więc po kwietniu ich długość wyniosła 68,5 cm. Dzięki stosowaniu aloesu mój końcowy wynik to 70,5 cm. Czyli +2 cm z czego jestem bardzo zadowolona. Nawet mama mi mówi, że ładnie mi włosy urosły ostatnio :).

--------------------------------

Porównanie długości włosów przed i po akcji.


Co robiłam w każdym miesiącu:

Luty:
- Rozgrzewająca maść końska, przed każdym myciem.
Przyrost:
- Wg. pomiaru całości 1,0 cm.

Marzec:
- Wcierka RadicalMed, co drugi dzień
Przyrost:
- Wg. pomiaru całości 1,5 cm.

Kwiecień:
- Peeling enzymatyczny Cerkogel 30
Przyrost:
- Wg. pomiaru całości 1,0 cm.

Maj:
- Żel aloesowy Krauterhof
Przyrost:
- Wg. pomiaru całości 2,0 cm.


Końcowa ilość uzyskanych w czasie trwania akcji centymetrów: 5,5
Końcowa długość uzyskanych w czasie trwania akcji: 70,5

--------------------------------

No cóż, myślałam, że uzyskam lepszy wynik, ale i tak jestem zadowolona, że na część z produktów moje włosy ładnie zareagowały :)

Pozdrawiam
J.
Przyszedł czas na kolejne podsumowanie miesiąca podczas akcji zapuszczania włosów. Włosy urosły tym razem nieco więcej, niż poprzednio z czego bardzo się cieszę, a po szczegóły zapraszam niżej.




W marcu zamierzałam wcierać w skórę głowy odżywkę w sprayu przeciw wypadaniu włosów RadicalMed. W planach było używanie jej codziennie, a skończyło się na tym, że używałam jej średnio co 2 dni.

W kwietniu z racji na swędzenie skalpu, które się ostatnio u mnie pojawiło na skórę głowy będę stosować Cerkogel 30 oraz żel aloesowy aby załagodzić ten stan. Co do wspomagania wzrosty włosów, tym razem postawię na kurację wewnętrzną, a mianowicie będę pić codziennie szklankę skrzypokrzywy.

A tak prezentują się moje włosy po tym miesiącu.

Przepraszam za jakość, tym razem zdjęcie musiałam robić sama, w nocy :|

Efekty:

W marcu długość włosów wynosiła 66 cm, po miesiącu kuracji RadicalMed udało mi się uzyskać 67,5 cm. Dla dokładnych wyników wyprostowałam nawet włosy, czego nie robiłam już od niepamiętnych czasów. Włosy urosły zatem 1,5 cm, z czego się bardzo cieszę :)

Porównanie włosów przed kuracją i po 2 miesiącu.


Jak widać włosom udało się osiągnąć ciemny punkt na koszulce, oby dalej im tak szło.
Mam nadzieję, że u Was też są dobre efekty :)

Pozdrawiam
J.
Jestem z siebie dumna, od ostatniej włosowej niedzieli minął tydzień :). Tym razem szykowałam się na randkę a więc każdy szczegół musiał być na tip top. Znając swoje włosy, wiedziała, że nic im tak dobrze nie zrobi jak duża ilość emolientów z odrobiną protein. Ostatnio mam włosowego lenia ale tym razem się postarałam i dalej wcielałam w plan kończenie wszystkich produktów gdzie niedaleko będzie widać denko :). Co dokładnie nałożyłam na włosy, znajdziecie poniżej.

Przepis OMO:

Odżywianie:
- olej z pestek śliwek - 30 min
- Kallos, KJMN, Blueberry, Jagodowa maska do włosów +
- maska Biovax Caviar, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów - 30 min

Mycie:
- Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Cedrowe mydło do włosów i ciała

Odżywianie:
-  Anna New Cosmetics, maska do włosów, Miracle Hair mask +
- Nivea, Long Repair, Odżywka regenerująca długie włosy - 30 min

Suszenie:
- letnie i chłodny nawiew

Zabezpieczanie:
- Schauma, Beauty Oil


Aby zabezpieczyć włosy podczas podróży tramwajem zwinęłam je w koczek, jednak nie był to za dobry pomysł ponieważ tym razem bardzo dziwnie się zakręciły. Na szczęście dziś już sama fryzura prezentuje się lepiej :)


W dotyku są mega milutkie oraz grube i to mi wystarczy :)


Pozdrawiam
J.
Jeśli może kojarzycie wcześniejsze wpisy, wiecie, że brałam udział w akcji jesiennej, jednak wtedy ścięłam dużo włosy i skończyłam z wynikiem prawie takim samym jak na początku akcji, zatem pojawieniem się wiosennej wersji bardzo mnie ucieszył, ponieważ dalej dążę do długich zdrowych włosów.




Akcja tym razem trwa od 1 lutego, ale zgłaszać się możemy do 7. Podsumowanie ogólne pojawi się w dzień dziecka czyli 1 czerwca, jako taki prezent od nas dla siebie :). Zatem czas trwania jest o miesiąc dłuższy niż ostatnio. U mnie akcja zaczęła się nawet dzień wcześniej nic o niej samej nie wiedząc, a mianowicie przed myciem nałożyłam maść końską na skórę głowy na około godzinę. Moja intuicja zatem sama wyznaczyła preparat jaki będę stosować podczas pierwszego miesiąca.


Początek.

Długość włosów zmierzyłam jak ostatnie metodą Henrietty, na prostych włosach. Wykonałam dwa pomiary, raz sama a raz dzięki pomocy chłopaka. Wyniki do odpowiednio 65,2 cm oraz 65 cm. Oczywiście musiało się też pojawić zdjęcia poglądowe na wzorzystej koszulce i uwierzcie bądź nie ale nie mam nic co by się nadawało do wizualnego podglądu wzrostu, porwałam zatem koszulkę od chłopaka, no cóż nieco go przy tym wszystkim wykorzystałam, ale na szczęście nie narzeka :).




Preparaty stymulujące wzrost.

Przez ostatnie choroby mam dość łykania tabletek, zatem tym razem będę stawiała na różne formy wcierek. W lutym planuję stosować rozgrzewającą maść końską, w marcu pokuszę się o psikanie skóry głowy odżywka RadicalMed, w kwietniu postawię na żel aloesowy a czerwiec stoi na razie pod znakiem zapytania, zobaczymy co przyjdzie mi do głowy w tym czasie.


Cel.

Moim poprzednim celem było zagęszczenie włosów, ponieważ wypadały. Na szczęście z tym się już uporałam i mam ładnie zarośnięte zakola i szyję. Teraz skupię się na samej długość, fryzjera będę odwiedzać tylko na skrócenie grzywki i ewentualne zabiegi pielęgnacyjne, zatem doskonale będę widzieć ich przyrost. Poprzednim razem udało mi się uzyskać około 7 cm, w związku z tym, że teraz akcja trwać będzie dłużej liczę na 8 może 9, zatem trzymajcie kciuki :).


-----------------------------------
Pozdrawiam
J.
No i niestety nadszedł już czas końca tej bardzo fajnej akcji włosowej. Mimo wzlotów i upadków z pielęgnacją "pro wzrostową" udało mi się wyhodować całkiem ładną długość włosów :) Oczywiście na tym nie poprzestanę i dalej będę walczyć o zdrowe, gęste, długie pukle. 

Na początku akcji wiedziałam, że cała nowa długość pójdzie praktycznie pod nożyczki, przeżyłam jednak miłą niespodziankę podczas ostatniego mierzenia, gdzie okazało się, że zachować prawie cały przyrost z ostatniego miesiąca :) Podczas całej tej zabawy, spotkałam się również z wieloma sposobami na przyspieszenie porostu, których nie znałam i nie stosowałam, na co przyjdzie czas już niebawem.

Poniżej znajdziecie moje wyniki z każdego miesiąca, oraz to co wtedy wspomagało wzrost moich włosów :) 

Wrzesień:

- picie skrzypokrzywy - 1 i 2 tydzień
- suplementacja Calcium Pantothenicum 2x2 tabletki - cały miesiąc

Przyrost według pomiaru Henrietty wyniósł 2,5 cm, z początkowej długości 61 cm włosy skoczyły do 63,5 :)

Październik:

- suplementacja Calcium Pantothenicum 2x2 tabletki - cały miesiąc
- mycie głowy szamponem Banii Agafii "Aktywator wzrostu"
- stosowanie na skalp maski Banii Agafii "Aktywator wzrostu"
- wcierka Jantar oraz Joanna Rzepa

Przyrost wyniósł równe 2 cm, po zakończeniu drugiego miesiąca długość całkowita wynosiła 65,5 cm.


Listopad:

- wcierka Joanna Rzepa
- stosowanie na skalp żelu aloesowego
- odżywka RadicalMed przeciw wypadaniu - ostatnie tydzień

W tym miesiącu włosy zostały obcięte, do odwiedzin fryzjera  urosły 1 cm, zatem liczyły sobie 66,5 cm. Pod nożyczki poszło około 5 cm i tak ich maksymalna długość wynosiła 61,3. Od tego momentu udało im się urosnąć jeszcze 1,7 cm, co dało łączny wynik 2,7 cm oraz długość końcową 63 :)

Końcowa ilość uzyskanych w akcji centymetrów: 7,2 cm

A tak wygląda to na zdjęciach :)

Początek:


Efekt po pielęgnacji we wrzesieniu:




Efekt po październiku:



Efekt końcowy po listopadzie:


Porównanie początku i końca


Mam nadzieję, że wam też włoski ładnie urosły i dalej będziecie walczyć o ich dobry stan :)

Pozdrawiam
J.
Jak zapowiedziałam w poprzednik poście dziś odbyła się moja wizyta u fryzjera, na którą wybierałam się już od bardzo dawna. O ile pamięć mnie nie myli poprzednie cięcie zafundowałam włosom na początku wakacji czyli bodajże lipiec, więc koniecznie trzeba było to zmienić. Włosy przestały mi się już ładnie układać, w związku z wypadaniem, końce straciły prostą linie cięcia, a ich stan bez odżywek pozostawiał wiele do życzenia, mimo, że tylko niektóre włoski się rozdwoiły to w dotyku były sztywne i szorstkie.

Samo umówienie się do fryzjera chodziło za mną od dawna, a co dokładnie spowodowało, że tego dokonałam ? Możecie się śmiać ale jadąc tramwajem do chłopaka, czytałam książkę i tak się zagapiłam, że znalazłam się o przystanek za daleko czyli akurat przy moim ulubionym salonie fryzjerskim :) Tak przy okazji to powiem, że ledwo na nim zdążyłam wysiąść, inaczej wylądowałabym koło swojej uczelni, a do niej jakoś mi się nie spieszy gdy mam dzień wolny.


Podczas ostatniego podcinania końcówek poprosiłam również o zabieg L'oreal Absolut Lipidium Repair, również tym razem wiedziałam, że chce aby włosy zostały odżywione podczas jakiegoś zabiegu. Analizując stronę salonu na facebook'u odkryłam, że wprowadzili zabieg L'oreal Pro Fiber i wahałam się między tą nowością a wcześniej wybranym Olaplexem. 

Postawiłam jednak na mój pierwszy wybór, a na Pro Fiber przyjdzie czas, choć fryzjerka się pytała czy na pewno go nie chce bo włosy są po nim genialne, cytuje "Jakbym miała je po keratynie".
Szczegóły dotyczące Olaplexu znajdziecie już na blogach Anwen klik1, klik2  oraz BlondeHairCare klik1, klik2. 

A jak to się odbywało u mnie ?

1. Włosy zostały dokładnie umyte i odsączone z wody
2. Na 3/4 długości została zaaplikowana mieszanka wody i Olaplex Bond Multiplier, na 10 minut. 
3. Na tak przygotowane włosy został nałożony Olaplex Bond Perfector , włosy następnie zostały związane i tak siedziałam sobie na kanapie z nimi przez 20 minut czytając książkę.

I tu zaczyna się wspomniany w tytule mix z Pro Fiber, fryzjerka poleciła swojej uczennicy, żeby użyła szamponu z fioletowej serii i maski w białym opakowaniu, niestety nie zdążyłam się przyjrzeć nazwie.



4. Umycie dokładnie włosów szamponem Pro Fiber
5. Nałożenie maski z w/w serii, dokładne jej wtarcie i spłukanie włosów.
6. Ścięcie włosów nożyczkami
7. Nałożenie serum w kremie Pro Fiber
8. Wysuszenia na szczotce, spryskanie preparatem Alterna Bamboo Volume Spray, wyprostowanie końcówek i poprawa ich równości maszynką.

Efekt

Ścięcie

Po pierwsze uwielbiam włosy gdy są ścięte na prosto bez cieniowania, ta ostrość i gładkość końcówek jest zabójcza. Całość włosów chciałam skrócić o 5 cm, specjalnie zmierzyłam włosy przed i po wizycie. Początkowa długość to 66,5 cm zaś końcowa to 61,3 cm, zatem prośba została wysłuchana w 100%. Co do kształtu to zostało odświeżone poprzednie U. 
Tym razem uznałam również, że coś muszę zrobić z przednimi włosami, bo takie długie dość smętnie wiszą mi przy twarzy. Oddałam władzę w ręce fryzjerki i pozwoliłam jej robić co chce (mam do niej pełne zaufanie). Wynikiem tego jest grzywka, do której jeszcze się przyzwyczajam, ponieważ smyra mnie po czole, ale wygląda naprawdę ładnie.

Zabieg Olaplex

Na początku powiem, że produktu ślicznie pachną :3 Co do działania, to włosy są teraz aksamitnie gładkie, proste, nawilżone, miłe w dotyku, dociążone oraz bardzo się błyszczą, śmialiśmy się z ludźmi w salonie, że będę oślepiać kierowców :) Jednak na całość tego efektu, składają się też takie rzeczy jak modelowanie, strzyżenia oraz użycie produktów Pro Fiber. Rezultat ocenie tak naprawę po zastosowaniu swojej typowej pielęgnacji, co nie omieszkam tu niedługo dopisać


Zdjęcia niestety wykonałam dopiero dzisiaj, czyli dzień po zabiegu, ponieważ jak wróciłam było już strasznie późno. Nie mniej jednak efekt dalej widać :) | Tył

Końcówki
Boki włosów
Czas trwania i koszt

W salonie spędziłam dokładnie 3 godziny, dla mnie jest to norma ponieważ mam dużo włosów i ich ścięcie, suszenie, modelowanie i prostowanie zabiera bardzo dużo czasu. Rozdzielając to mogłabym powiedzieć, że zabieg pielęgnacyjny trwał około godziny, a reszta czasu została poświęcona dalszym działaniom. 
Cena zabiegu zależy od długości włosów, w danym salonie wahać się może ona między 70 a 90 złotych.

Mam nadzieję, że po zobaczeniu moich efektów, będziecie wiedzieć czy to zabieg dla Was ;)

Pozdrawiam
J.
Nadszedł czas kolejnego podsumowania :) tym razem parę dni wcześniej, żeby załapać się na podsumowującego posta u Ewy z "Włosów na emigracji". Jak to ja, bardzo czekałam na efekty i powiem wam, że miałam małą przygodę z mierzeniem, bowiem zaraz po umyciu gdzie włosy było mocno napuszone i podniesione, gdy tata oznajmił wynik wyszło niby 0,5 cm. Dość mocno mnie to podłamało ale uznałam, że poczekam do następnego dnia i zmierzę ponownie. A o wynikach napiszę pod zdjęciem ;)

Co robiłam ?
W tym miesiącu dalej brałam CP w proporcjach 2x2, starczyło mi go akurat do 31.10. Ponadto myłam głowę szamponem Banii Agafii "Aktywator wzrostu", również zawsze po myciu jako drugie odżywianie ,dopóki się nie skończyła, stosowałam na skórę głowy maskę z tej samej serii. Udało mi się również wykończyć Jantara i do tej pory używam kurację wzmacniającą Joanna Rzepa. I to by było na tyle w tym miesiącu.

Co planuję dalej ?
W listopadzie, odstawiam wewnętrzne suplementy i skupie się na skórze głowy. Dalej planuję myć głowę wspomnianym szamponem, dopóki nie sięgnie dna, zamierzam stosować codziennie na zmianę Joannę Rzepę oraz żel aloesowy (o zawartości 96% aloesu) oraz na 1,5 godziny przed myciem, czyli co jakieś 2-3 dni,  będę nakładać rozgrzewającą maść końską. Zobaczymy jak pójdzie tym razem :)

Efekty:
Po ostatnim miesiącu włosy mierzyły sobie 63,5 cm, z racji wzbogaconej pielęgnacji myślałam, że wynik będzie lepszy niż poprzednio. Jednak mój organizm po pierwszym bumie na CP chyba dostał tyle składników odżywczych, że ich stały poziom z tym miesiącu zrobił na nim mniejsze wrażenie, a działanie wcierki i maski na skórę głowy głównie skupiło się na wypadaniu włosów, które wróciło już niemalże do normy. Co do długości włosy mierzą teraz dokładnie 65,5 cm a więc przybyło ich o 2 cm, zagęściły mi się również dość mocno skronie :) i taka ciekawostka na koniec urosły mi na długości włosy które ja sama uznaję już za bokobrody.

Przepraszam za ścięcie, musiałam zdjęcie robić sama




A jak wam poszło zapuszczanie ?

Pozdrawiam
J.
 Z wielką niecierpliwością czekałam na ten moment, na zdjęcie w koszuli i na mierzenie włosów. Co przyniosły wyniki o tym za chwilę ale najpierw krótka opowieść co robiłam w tamtym miesiącu i co zamierzam robić w obecnym.

Spodziewałam się po sobie większego samozaparcia a skończyło się na tym, że planowaną skrzypokrzywę piłam co 2 dzień tylko przez pierwsze 2 tygodnie :/. Jednak udało mi się pamiętać aby codziennie brać 4 tabletki CP ... No i na tym koniec moich starań, no może raz użyłam na skórę głowy odżywki na porost, taka żem ambitna. Jednak to nie przeszkodziło moim włosom całkiem sporo urosnąć, dokładna ilość pod zdjęciem.

Tym razem plany na nowy miesiąc są bardziej złożone, planuję dokończyć opakowanie CP, wykorzystać końcówkę Jantara i Joanny Rzepy oraz stosować maskę drożdżową od Babuszki Agafii, a nóż skusze się na ponowne podjęcie próby codziennego picia skrzypokrzywy. Także trzymajcie kciuki ^^.

A tak prezentują się moje włosy po tym miesiącu.

Ta koszula nie jest jednak dobrym wyborem do określenia pomiarów bo za każdym razem układa się inaczej w zależności od tego jak się akurat usiadło ;/

Efekty:

Na początku moje włosy liczyły sobie 61 lub 61,3 cm w zależności od pomiaru. Po miesiącu suplementacji ich długość wynosi 63,5 zatem urosły o 2,2-2,5 cm :) Taki wynik jest dla mnie całkiem przyzwoity. Ale zobaczymy czy da się wyciągnąć z nich więcej. Udało mi się również zagęścić zakola. Jednak dalej martwi mnie wypadanie włosów, które trwa już od ponad 1,5 miesiąca, oby wcierki które planuję pomogły.

A jak wam poszło zapuszczanie ?

Pozdrawiam
J.
Długie włosy... Jaka włosomaniaczka do tego nie dąży ^^. Do takiej zaliczam się i ja, zatem dołączenie do akcji u Ewy z bloga "Włosy na emigracji..." było dla mnie oczywistością, po tym jak odkryłam trwającą już wtedy akcję wiosenną. Z podziwem patrzyłam wtedy na zmagania samej autorki jak i na rezultaty u uczestniczek, a podsumowanie podsunęło mi wiele pomysłów na to jak wspomóc, w rośnięciu, moim włosom. Mam nadzieję, że z taką motywacją uda mi się przybrać na długości kilka centymetrów ;)



Sama akcja trwa od 1 wrześnie przez 3 miesiące. Zaś ja zaczęłam suplementację od 3 :) Post natomiast ukazuje się z lekkim opóźnieniem z racji egzaminu i urodzin - jestem oficjalnie zamiziana pędzlami Zoeva od TŻ :3.

Początek.
Długość moich włosów zmierzyłam metodą Henrietty, na prostych włosach, choć na zdjęciu wykonanym dzień pożniej nieco się pofalowały od gumki. Właściwie mierzyli ją najważniejsi mężczyźni w moim życiu. Według pomiaru taty jest to 61,3 cm, zaś według pomiary TŻ 61 cm . Jak widać różnice mieszczą się w marginesie błędu, zatem pomiary jak najbardziej wiarygodne.


Paski na koszuli będą moim wyznacznikiem przyrostu ;)

Ale co takiego mam zamiar robić podczas tej akcji ?
W tym miesiącu mam zamiar pochłaniać niezliczone czyt. 4 tabletki dziennie, ilości CP oraz pić szklankę wywaru z pokrzywy i skrzypu. Planuję też wykorzystać zalegającą mi na półce resztkę Jantara i wcierkę Joanna Rzepa, jeśli one by się skończyły zakupię bardzo dobrze się u mnie sprawdzającą odżywkę RadicalMed przeciw wypadaniu włosów.
Sama pielęgnacją włosów nie zmieni się wiele, jedynie dodam do niej czasem peeling cukrowy aby wzmocnić krążenie i pozbyć się zalegającej skóry. Nie omieszkam też zawitać w okolicach października do fryzjera, aby podciąć wysuszone przez słońce końcówki, który wykruszając się, mogły by robić mi niezły sabotaż.

Cel.
Moim obecnym celem jest zagęszczenie włosów, ponieważ ostatnimi czasy sporo mi ich wypada, uzupełnienie braków nad czołem oraz najważniejsze przybranie na długości około 7 cm. Planuję podciąć włosy o jakieś 2-3 cm , zatem liczę na końcowy stan długości w okolicach +5 cm.

No to zaczynamy zapuszczanie naszych pukli :)

Pozdrawiam
J.

Tym razem niedziela opiewa w produkty dobrze mi znane na które zawsze liczyć oraz na olej z pestek malin który od niedawna testują z racji na świecące nad nami słoneczko :). Od feralnej #5 Niedzieli dla włosów próbuję włosiskom wynagrodzić tamtą pielęgnację, która poczyniła więcej złego niż dobrego. Moje włosy piją teraz oleje jak szalone, co bardzo im służy i w końcu mogę się cieszyć naprawdę dociążonymi włosami, gdzie nawet końcówki wyglądają bardzo dobrze, choć ich los jest przesądzony ;P.

Przepis OMO na dziś:
Pierwsze "O":
  • Olej z pestek malin + żel hialuronowy - 30 min; metoda rosółkowa ^^
  • Olej Evree Fruit 
  • Maska Biovax do włosów do włosów suchych i zniszczonych - 1 godz
"M":
  • Szampon Anet Pokrzywowy
Drugie "O":
  • Maska Ziaja do włosów farbowanych
  • Stapiz, Acid Balance - 30 min
Osuszone włosy spryskałam dużą ilością jedwabiu w płynie od Joanny ( już wiem, że to nie on jest winowajcą w #5 Niedzieli), w 90% wysuszyłam włosy zimnym nawiewem, nałożyłam olejek z pestek malin na wilgotne końce i dosuszyłam letnim nawiewem wygładzając włosy szczotką z włosów dzika.
Na początku przy twarzy było widać, że na włosach jest olej jednak potem ładnie się wszystko wchłonęło i pozostał efekt wygładzenia i blasku. Niestety zdjęcia mogłam zrobić dopiero po połowie dnia, jednak efekt dalej ładnie widać :).
Włosy rozczesane kompaktem TT | światło z żarówki

Lampa błyskowa
Jestem dumna z moich włosów dzisiaj, dojście do siebie zajęło im przy naprawdę bogatej pielęgnacji 2 tygodnie jednak warto było czekać na efekty.

Pozdrawiam
J.
Jestem typową kobietą zatem mimo, że obiecałam sobie że przez miesiąc nic nie kupie (nawet odliczałam dni przy pomocy sticky notes), pojawiło się w mojej szafce z kosmetykami 9 nowości. Gdy tylko je przetestuję na pewno można się spodziewać się recenzji a teraz czas się pochwalić :).

Pełna lista zakupów:
  1. Hairstore.pl:
    • L'oreal Maska ABSOLUT REPAIR Lipidium 
    • L'oreal Primer ABSOLUT REPAIR Lipidium 6x12 ml
    • L'oreal Mythic Oil
  2. doz.pl:
    • Seboradin Balsam z żeń-szeniem
    • Seboradin Szampon z żeń-szeniem 
    • Cerkogel 30 
  3. Biedronka:
    • Herbamedicus Szwajcarska Końska Maść Rozgrzewająca
  4. Superpharm:
    • Evree Olejek do ciała, Power Fruit
  5. Hurtownia fryzjerska:
    • Stapiz, Acid Balance
Ale czy to może mi starczyć? No ba, że nie ... widząc co się dzieje za oknem kilka dni temu (upały) postanowiłam zaopatrzyć się również w olej z pestek malin, który właśnie do mnie idzie pocztą. 
Opis możecie znaleźć TU.

Balsam z Seboradinu oraz Mythic Oil są produktami, które już używałam i bardzo lubię jednak reszta jest całkowitą nowością. Do balsamu tym razem dołączyłam szampon aby zobaczyć czy on również da takie dobre efekty. 
Do zestawu Lipidium przekonała mnie recenzja BlondeHairCare oraz efekt jaki zabieg Repair Lipidium wywołał na moich włosach, po wakacjach planuję go powtórzyć, aby włosy wysuszone słońcem odzyskały blask i mięsistość. 
Maść końską planuje przetestować aby zobaczyć jej wpływ na porost włosów jednak aby nie podrażnić skóry głowy zastosuje co 2-3 mycia żel Cerkogel, który przeznaczony jest do skóry przesuszonej, podrażnionej ze skłonnościami do łuszczenia się.Wiem, że jest to kuracja, która dzieli włosomaniaczki na dwa obozy, jednak chciałam sprawdzić działanie na własnej skórze, w szczególności, że na mojej skórze głowy nie występuje żadne zaczerwienienie. Mam nadzieję, że połączenie tych dwóch produktów sprawi, ze włosy będą dłuższe bez uszczerbku dla skalpu. 
Olejek Evree odkryłam dzięki Skye z bloga lovelyavenue, zaś balsam zakwaszający odziedziczyłam po mamie, która użył go może raz (pachnie przecuuuudnie winogronem :3).

Mam nadzieję, że wszystkie produkty sprawdzą się w mojej pielęgancji włosów. Jeśli testowałyście, któryś z nich dajcie znać jak zadziałały :)

Pozdrawiam
J. 
 Dziś przychodzę w postem poniekąd podsumowującym moje włosomaniactwo charakteryzujące się od danego czasu robieniem sobie nałogowych zdjęć.
Przeglądając ostatnio swoje archiwum na laptopie natknęłam się na zdjęcia z opisaną datą 06.06.14r. i uznałam, że jest do dobra okazja do przyjrzenia się ile osiągnęłam.
Niestety nie mogłam tym razem skorzystać z pomocy moje fotografa a więc zdjęcia nieco przekłamują osiągniętą długość, mam nadzieję, że uwierzycie na słowo :)

Jak zmienił się stan włosów ?

Na poniższych zdjęciach może nie widać drastycznej różnicy, jednak włosy zyskały dużo przez ten rok. Pierwsza poważna "dokumentacja" została wykonana jako podsumowanie akcji maseczkowania u Anwen, choć wątpię, żeby akurat ktoś kojarzył zdjęcie :P 

Włosy w danym momencie były dociążone i proste jednak wystarczyła niewielka wilgoć i już się puszyły. Końcówki, a właściwie wtedy 3/4 włosów pamiętających rozjaśnianie, były suche i matowe.
Na szczęście miesiąc maseczkowania zamieniłam na rok, co dało ze znalezieniem odpowiedniego oleju bardzo dobre efekty. Włosy teraz są bardzo miękkie, śliskie, gładkie, błyszczące i mniej podatne na wilgoć w powietrzu, zaś końcówki są nawilżone i łatwiej je dociążyć.

Ale wciąż nie mówię o najważniejszym czyli o ich długości. Rok temu włosy sięgały mi może 2-3 cm za ramię, teraz jest to 15-17 w zależności gdzie mierzone bo ścięte są w literę V. Jeśli już wspominam o ścinaniu włosów to trzeba pamiętać, że włosy ścięte zostały 2 razy, łącznie o jakieś 6-7 cm. Zatem średnio moje włosy urosły o 20 cm ;) Jak na rok to jestem bardzo zadowolona ^^.

A teraz nieco dowodów zdjęciowych. 
A jaką wasze włosy potrafią przejść metamorfozę pod wpływem świadomej pielęgnacji ?

Pozdrawiam
J.