Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty

Świąteczna przerwa już minęła, zatem czas na kolejne posty z denkami, powoli odrabiam straty zaległych miesięcy, więc już niedługo pojawi się aktualny grudniowy projekt denko. Po ostatnich wielkich zużyciach nastąpił czas nieco spokojniejszy. Ilość produktów jest mniejsza niż ilość kosmetyków do twarzy z poprzedniego miesiąca, jak to mówią równowaga w przyrodzie musi być.


Tym razem stan estetyczny denka jest na plus, dzięki dobrze sprawdzającym opakowaniom, które pozwoliły na całkowite wykorzystanie kosmetyków. Zatem tej kwestii nie będę już omawiać przy mini recenzjach poszczególnych produktów.

We wrześniu udało mi się zużyć 9 produktów w tym 4 do włosów i 5 do twarzy, jeśli chcecie wiedzieć dokładnie co o nich myślę, zapraszam poniżej.

Włosy
RadicalMed, odżywka przeciw wypadaniu włosów

Od początku września zmagałam się z wypadaniem włosów, które było najintensywniejsze podczas całej mojej "kariery włosomaniaczki". Z myślą o tym postanowiłam zadziałać w sprawdzony dla mnie sposób. Odżywka, która jest tak naprawdę wcierką sprawdziła się równie dobrze jak ostatnio, wypadanie zmniejszyło się znaczne, choć i tak całkowicie minęło gdy skończyła się jesień. Do tego sposób aplikacji powinni wykorzystać u siebie inni producenci, używanie atomizera jest szybkie, proste i nie pozwala na marnowanie płynu.

Pantene, odżywka w piance pod prysznic, intensywna regeneracja

Gdy ją kupowałam, myślałam, że to tylko taki gadżet, ale po jej zużyciu stała się moim hitem, na poprawę stanu włosów gdy nie mamy za dużo czasu, jak np. podczas kąpieli po basenie, gdy goni nas licznik czasu. Ma świetną, przyjemną w dotyku i rozprowadzaniu konsystencje oraz ładny owocowy zapach. Po zastosowaniu odżywki zarówno na 5 i 30 minut, włosy są miękkie w dotyku, wygładzone, nie plączą się i są dociążone. Taki niepozorny produkt a tyle daje.

Mrs. Potter's, balsam aloes i jedwab

Odżywka które stała u mnie i stała, nie dlatego, że jest zła, po prostu była ze mną odkąd wpadłam w szał włosowych zakupów i ciężko było zużyć całe 500 ml. Kupiłam ja jeszcze ze starym składem, który świetnie się sprawdził do emulgowania olei i jako składnik nawilżający w mixie maseczkowym. 

Seboradin, balsam, żen-szeń

W poprzednim denku, pokazywałam szampon z tej serii, dziś przyszedł czas na balsam, który towarzyszy mi od początku włosomaniactwa. To jest już moja kolejna butelka i zamierzam go ponownie kupić, gdy uszczuplę nieco zapasy w szafce. Zapach tej serii mi się osobiście podoba, zatem dla mnie balsam ma same zalety, dociąża, wygładza i sprawia, że włosy są jedwabiste w dotyku. Sam cud, miód i orzeszki.

Twarz
AA Help, Cera atopowa, Krem-żel do mycia twarzy

Dziwny, niby delikatny jak zapowiada producent, ale na swojej skórze nie widziałam po nim, żadnych efektów, miał mocno leistą konsystencję i bliżej nieokreślony zapach, więcej po niego nie sięgnę.

Soraya, Anti Ageing, Baza silikonowa do cery normalnej i mieszanej

Pierwsza baza jaka trafiła w moje ręce, wyrzucam ja mimo tego, że jeszcze można by z niej coś wycisnąć, jednak zestarzała się już i zamiast gładkiego, silikonowego w dotyku, produkt pojawiały się twarde grudki. Bardzo fajnie spełniała swoje zadanie, makijaż trzymał się jak skała a twarz pozostawała matowa i wygładzona długi czas.

Collection, Lasting Perfection, korektor w płynie, 1

Kupiła mi go moja siostra w Anglii, po wielu moich przypomnieniach, żeby tylko czasem go nie zapomniała lecąc w odwiedziny do Polski. I miałam powód, korektor był wychwalany na całym makijażowym YT. Jako, że makijaż to moje hobby musiałam go wypróbować i nie zawiodłam się. Jest to jeden z najlepiej kryjących korektorów jakie miałam i do tego mega jasny, co ma duże znaczenie przy mojej bladej cerze. Będę do nieco wracać zapewne wielokrotnie.

Carea & Isana, płatki kosmetyczne

Carea niestety zniknęła już z biedronki więc tylko wspomną, że te płatki były świetne (zastąpiły je bebeauty), zaś płatki z Isany są taką bezpieczną opcją, nie rozdwajają się za bardzo i ładnie przyjmują zmywany produkt, nie są ideałem, ale zawsze w razie potrzeby można po nie szybko skoczyć do rossmana.

----------------------------

Moja wrodzone umiejętności dobierania kosmetyków sprawdziły się jeszcze raz i prawie wszystkie rzeczy mają zieloną kategorię. Dużo z nich pojawi się u mnie ponownie, a dla innych szukam jeszcze lepszych zamienników, a co przyniósł kolejny miesiąc dowiecie się niebawem.

Pozdrawiam
J.


Jak mówiłam, tak i robię. Pora na kolejne denko - denko gigant. Takie zapasy pustych opakowań udało mi się zgromadzić w trakcie sierpnia, a więc już coraz bliżej obecnej daty.

To właśnie wielkość torebki z tego miesiąca pomogła mi w decyzji o pokazaniu zużytych produktów tak jak przystało podzielonych na okresy czasu, a nie wrzucone wszystkie w jeden worek. Ile tego było możecie się przekonać na zdjęciu poniżej.


Dobrze liczycie, 16 wykorzystanych produktów, o niemałej pojemności, w tym 10 do twarzy, 4 do włosów i 2 rodzynki które zaliczają się do "pielęgnacji ciała"

Twarz cz. 1

Babydream, Kopf Bis Fuß Waschgel , żel do mycia

Po zużyciu poprzedniego żelu do twarzy szukałam godnego zamiennika, przejrzałam w ten sposób pełno blogów i trafiłam na wpis u Italiany. Niepozorny żel do mycia dla dzieci miał się świetnie sprawdzić jako żel do twarzy dorosłej osoby. Niestety los nie dał mi dotrzeć do wpisu, gdzie podana była informacja o zmianie składu, który w nowej wersji jest dużo ostrzejszy dla cery. Po dłuższym używaniu go skóra stała się sucha, delikatnie podrażniona, dodatkowo zapach działał na mnie po dłuższym czasie jak płachta na byka. Jednym słowem nie polecam.


Mixa, płyn micelarny, Przeciw przesuszaniu

Wcale nie widać zbiegu efektu w/w żelu i nazwy płynu micelarnego od Mixy. Dzięki niemu skóra jakoś przeżyła ten trudny okres suchości i mogłam przeczekać do kupna nowego lepszego żelu. Płyn ładnie pachnie, zmywa dobrze makijaż twarzy i odświeża, odczucia podczas jego używania są według mnie lepsze niż przy słynnym różowym micelu od Garniera.

Evree, różany tonik do twarzy

Tego gagatka chyba nie muszę już nikomu przedstawiać, jeden z lepszych toników jakie miałam, dobrze działa i ma świetny rozpylacz. Mam już jego niebieskiego brata.

Lirene, dwufazowy płyn do demakijażu

Płyn jak płyn, niby zmywał, ale nie magicznie szybko, do tego pozostawiał dość tłustą warstwę. Jeden z wielu który spełnia swoją rolę, ale nie zachwyca.

Twarz cz. 2
Garnier, płyn micelarny 3w1, skóra wrażliwa

Wspomniałam wyżej, że znalazłam lepszy jego zamiennik, jednak to nie znaczy że jest zły, jest nadal moim hitem i będę go na zmianę stosowała z innymi wybranymi płynami micelarnymi.

Bielenda, skin clinic professional, super power mezo serum, aktywne serum rozjaśniające z wit. C

Bardzo fajnie wspominam to serum, polubiłam już zieloną wersje a ta sprawdziła się równie dobrze, Po nałożeniu czuć od razu jego działanie, a po dłuższym stosowaniu widać rozjaśnienie cery.

Tołpa, green naczynka, krem na dzień

Nie wchłania się, roluje, nie nawilża i nie likwiduje zaczerwienień, jedno wielkie NIE.

Efektima, maseczka peel-off z wyciągiem z grejpfruta

Tak śmiesznej maseczki jeszcze nie miałam, po nałożeniu mamy klejącą się, przeźroczystą masę, zaś po upływie 10-15 min, śmieszną a la silikonową ciągnącą się maskę. Jej ściąganie to była czysta frajda. Działanie też całkiem niczego sobie.

Be beauty, waciki kosmetyczne o strukturze plastra miodu

Niestety poprzednią biedronkową wersję zlikwidowali, więc skusiłam się na te waciki, ale nie urzekły mnie jak starsi koledzy. Dzięki strukturze nie rozwarstwiały się ale były nieco szorstkie. Może wersja aloesowa będzie lepsza.

Isana, maxi wattepads

Te waciki były zaś naprawdę fajne, duże, jeden starczał na oczy i brwi, a wiadomo zwykle tam znajduje się najcięższy makijaż do zmycia. Są miękkie i mimo niewielkiej ilości w opakowaniu starczają na bardzo długo.

Włosy
Natur Vital, maska aloesowa do włosów

Na tą odżywkę polowałam długo, ciągle była wykupiona w naturze w moim mieście, ale udało się. Cieszę się, że mogłam ją przetestować ponieważ bardzo fajnie działała na moje włosy, choć musiałam się nauczyć ją używać bo stosowana solo powodowała typowy puch.

Nivea, odżywka odbudowująca, long repair

Jedyna odżywka, którą moje nie lubiące protein włosy lubią. Jest to już tak znany produkt, że mogę tylko dopisać się do zachwytów nad nim.

Seboradin, szampon, żen-szeń

Zarówno szampon jak i odżywka z tej serii są moimi pewniakami w pielęgnacji włosów. Szampon dobrze doczyszczał ale jednocześnie przeciągnięty po całej długości nie powodował przesuszenia i puchu.

Biochemia Urody, olej z pestek malin

Bardzo go lubiłam, tak samo jak moje włosy, pachniał mi liśćmi ale co się nie robi, żeby włosy były dociążone wygładzone i zabezpieczone przed słońcem.

Ciało
Isana, zmywacz do paznokci, migdałowy

Jedyny zmywacz do paznokci który jest mega skuteczny i nie krzywdzi paznokci. Jestem jego wierną fanką, chyba że znacie jakiś lepszy zamiennik.

Olipmia, perfumy

Dostałam kiedyś od cioci i wypadało je w końcu zużyć, zapach w miarę ładny ale nie wpasowujący się idealnie w moje gusta, czułam się w nim przebrana. Podobno to był kiedyś wielki hit wśród naszych mam.

----------------------------

Jak możecie zobaczyć denko spore, kilka stałych bywalców i kilka fajnych dla mnie nowości. Nie wiem jak ja to robię, ale większość rzeczy trafiła na listę "lubię to", oby kolejne moje wybory były równie trafne, a tymczasem do zobaczenia w kolejnym denku.

Pozdrawiam
J.


Niektórzy w grudniu robią blogmasy, ja za to przychodzę z akcją denkową. Może was to dziwić, że w grudniu przychodzę z "wakacyjnymi" zużyciami, ale mimo mojej nieobecności, nie chciałam was pozbawiać tych szybkich recenzji które pomagają podczas wyboru kosmetyków.

Dodatkowo przecież zbieranie tych opakowań i trzymanie ich długi czas nie może iść na marne. Może pomyślicie, że lepiej byłoby wszystkie denka połączyć, ale byłby to tak długi post, że nikt by chyba nie wytrwał do końca a i pisanie zajęło by wieki, wolę udostępniać każdy miesiąc z opóźnieniem ale osobno.

Porównania z poprzednimi denkami nie ma sensu bo nikt ich za pewne nie pamięta, także od razu przejdzmy do tego co udało mi się zużyć w środku lata.


----------------------------

Nie wiem czy to przypadek czy nie ale w 7 miesiącu roku udało mi się wykończyć 7 produktów.

Ciało
Le petit Marseiliais, żel pod prysznic o zapachy Morela i Orzech Laskowy

Sam żel w działaniu był fajny, zapach na początku również mi się podobał jednak po dojściu do połowy opakowania po prostu go nie trawiłam. Zużycie go zajęło i wieki, ale na szczęście się udało. Tego zapachy nie polecam.

Neutrogena, formuła norweska , emulsja głęboko nawilżająca

Leżała na półce dość długi czas zanim ją otworzyłam i żałuję, że tak późno to zrobiłam. Emulsja bardzo fajnie nawilżała ciało i szybko się wchłaniała.

Hean, peeling owocowe spa do ciała o zapachu wiśnia japońska

Mój jeden z ulubionych peelingów do ciała, ładnie pachnie, dobrze ściera i pozostawia skórę faktycznie ujędrnioną.

Rexona, maximum protection, antyperspirant w sztyfcie, zapach clean scent

No i kolejny ulubieniec w tym denku, fajnie pachnący i co najważniejsze mega skuteczny, na lato jak znalazł. Posiadam już kolejne opakowanie o innym zapachu.


Twarz
Bielenda, algi morskie, płyn micelarny

Była i nim osobna recenzja i po wykorzystaniu go moje zdanie na jego temat się nie zmienia. Dla mnie jeden wielki hit, mogliby robić tylko większe opakowanie.


Dermedic Hydrain3 hialuro, 
żel- krem

Gdy jeszcze za oknem było jasno i ciepło był numerem jeden. Lekki, szybko wchłaniający się i rzeczywiście nawilżający. Na zimę nie polecam jednak go używać ze względu na wodną konsystencję.

Ziaja, maska nawilżająca

Maseczki z Ziaji zna prawie każdy i również u mnie jak u wielu się sprawdziły. Bo kto nie lubi mieć gładkiej, miękkiej skóry i móc postraszyć domowników twarzą niczym Shrek.

----------------------------

I to był by koniec pierwszego z sześciu następujących po sobie denek. Prawie same hity, a więc żegnam je ze smutkiem.

Pozdrawiam
J.
Tworząc posta z serii projekt denko co miesiąc zaskakuję sama siebie ilością zużytych produktów. Po opublikowaniu denka danego miesiąca myślę, że no, to, to już chyba rekord w ilości produktów i każdorazowo się mylę. Nie wiem, czy to ja rozwijam zdolności w zużywaniu rzeczy czy to nagle produkty same wpadają na pomysł, żeby się równocześnie skończyć. 


Jednak widzę, że denko lipcowe będzie na pewno mniejsze, może gabarytowo spore, ale ilość kosmetyków nie będzie taka duża i prawdę powiedziawszy, nawet mnie to cieszy, bo opisywanie wszystkich zużyć to ciężka robota.
Wszystkie 21 produktów
Z jednego jednak się cieszę, zmalał mój zasób produktów do włosów, co dobrze wpłynie na moje plany minimalizmu włosowego.

----------------------------

Dokładnie zużyłam 6 produktów do włosów, 8 kosmetyków do twarzy i 7 rzeczy różnorodnego przeznaczenia. Wśród wszystkich kategorii są prawdziwe hity a więc zapraszam na mini recenzje.

Włosy
Planeta Organica, Avocado Oil Hair Condicioner

Nie wiem kto wymyślał te opakowania, ale uduszę go gołymi rękoma. Kwadratowy przekrój plus twardy plastik to nie wróży dobrze. Odżywkę trzeba wytrząsać dość silnymi ruchami, na szczęście postawiona do góry nogami spływa do samego końca i po rozcięciu opakowania nic w środku już nie znalazłam. Poza tym aspektem, odżywka była naprawdę dobra. Moje włosy lubią olej awokado i tylko się w tym utwierdziłam. Produkt ułatwiał rozczesywania, ładnie emulgował oleje i pozostawiał włosy wygładzone i dociążone.

Anna New, maska do włosów, Miracle Hair mask

Maska, którą kupiłam po poleceniu jej przez BlondeHairCare i nie zawiodłam się. Mogę potwierdzić tylko to co było o niej dobrego powiedziane.

Bania Agafii, Cedrowe mydło do włosów i ciała

HIT, HIT, HIT. Czy ktoś go jeszcze nie zna ? Najlepszy produkt do mycia włosów. Moja mama potwierdza, a jest bardzo wybredna osobą.

Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów drożdżowa na pobudzenie wzrostu

Działań pobudzających wzrost nie sprawdzałam, ale na długości sprawdzała się super. Może pachnie dziwnie, ale można jej to wybaczyć.

L'oreal, Primer Repair Lipidium, ampułka 

Dodaje prawdziwego kopa masce z tej serii. Dobrze, że mam jeszcze kilka ampułek w zapasie. Używam zawsze, gdy chcę mieć pewność, że włosy będą wyglądać świetnie.

ZrobSobieKrem, Olej lniany

Ulubieniec moich włosów. Jak na razie ma pierwsze miejsce na podium, czekam tylko jak wykorzystam inne oleje i do niego na pewno wrócę.

Twarz
Bania Agafii, Odmładzająca maseczka do twarzy na mleku łosia 

Jedna z lepszych maseczek nawilżających jakie miałam, a dodatkowo ślicznie pachnie. Z łosia czy tam łososia, ważne, że pozostawia skórę widocznie bardziej miękką i uspokojoną.


Bielenda, Professional Formula, Błyskawicznie napinająca maseczka koktajlowa

Niby niezła, ale szału nie zrobiła. Może jeszcze mam za młodą skórę, żeby zauważyć widoczny efekt.


Ziaja, Maska regenerująca z glinką brązową

Za to w tym przypadku, efekty widać od razu. Nie coś, że ślicznie pachnie to można straszyć domowników :D. Skóra jest po niej odżywiona, gładka i taka fajna w dotyku.


Astor, Lift Me Up, 2in1 Anti-Aging Foundation

Kolor jak to w próbkach był oczywiście dla mnie za ciemny, dlatego użyłam go do konturowania na mokro. Ładnie stopił się z innymi produktami, nie ciemniał i długo utrzymywał się na twarzy. Jestem ciekawa czy w gamie kolorystycznej jest odpowiednio jasny do mojej karnacji.

Tisane, balsam do ust w słoiczku

Mój ukochany balsam, smaruję go zawsze grubą warstwą na noc jako taka maska regenerująca. Po obudzeniu usta są mięciutkie, bez suchych skórek i gotowe do przyjęcia wszelkich produktów kolorowych.

Blistex, Intensive Lip Relief Cream

Kolejny ulubieniec z kategorii usta. Próbki otrzymałam od ortodonty, po zakładaniu aparatu. Trzeba wtedy dość mocno rozszerzyć wargi czego skutkiem było ich popękanie. Od razu przypadł mi do gustu zapach balsamu i jego konsystencja. A działanie jest jeszcze lepsze.


Ava, Eco Linea, Krem pod oczy pielęgnująco wygładzający

Złe opakowanie, pompka na początku nie chce się nacisnąć, a gdy już użyjemy odpowiednio dużej siły, strzela dość dużą ilością produktu. Krem jest dość rzadki i naprawdę wystarczy go odrobinka (co kłóci się z dozowaniem). Samo działanie nie powaliło mnie na kolana, ot taki zwykły nawilżacz, cieszyłam się, że się skończył.

Ava, Eco Garden, Organiczny peeling i maska 2 w 1 z ryżem i ogórkiem

Tym razem produkt Avy przypadł mi całkiem do gustu. Stosowałam podczas kąpieli jako peeling, a po wmasowaniu pozostawiałam go na twarzy jako maskę. Bardzo fajnie oczyszczał skórę i ją normalizował, trzeba jednak wiedzieć, że nie jest to mocny zdzierak.


Garnier Hand, Intensywna Pielęgnacja Bardzo Suchej Skóry, Regenerujący krem do rąk

Krem - ratunek, zwykle używam go zimą, ale przez pewien okres miałam bardzo suche dłonie i jako okład na noc pod rękawiczki  sprawdził się świetnie.


Alterra, Reine Pflanzenölseife Lavendel, Mydło z olejkami roślinnymi o zapachu lawendy

Nie lubię mydeł w kostkach i to mnie do nich nie przekonało, zapach był na tyle mocny, że musiało długo leżeć na balkonie i nieco zwietrzeć. Co do działania to takie zwyczajne mydło. Fajne jest jednak to, że rozmiar jest dopasowany do dłoni i nie rozmazuje się w mydelniczce.

Ministerstwo dobrego mydła, mydło "Ryż"

Tak, tak nie lubię mydeł, ale to jest świetne. Używałam do mycia całego ciało i jako jedno z niewielu nie pozostawiało osadu i uczucia suchości na skórze. Łagodziło podrażnienia i ładnie się pieniło. Jak na mydło to to jest mój hit.

Semilac, Remover Wraps, folia do ściągania hybryd

Usuwać jako tako usuwały lakier hybrydowy, ale często mi się rozluźniały i aceton "uciekał". Hybrydy nie są jednak dla mnie zatem wrapsy nie powrócą do mojego domu.

ARDELL, Duo Lash Adhesive Clear

Wylądował w koszu ponieważ się zepsuł. Jednak za czasów swojego żywota, sprawdzał się poprawnie. Kilka razy zdarzyło mi się chodzić z odklejonym końcem rzęs, ale nie było to notoryczne,  poza tym przeszkadzał mi w nim całkiem spory czas zastygania. Na szczęście łatwo się go usuwało potem z odklejonych rzęs. Teraz szukam lepszego zamiennika.


Carea, płatki kosmetyczne (Biedronka)

Płatki te pojawiały się już w poprzednim denku. Dalej twierdzę, że są to najlepsze płatki jakie można znaleźć.

Milly,  płatki kosmetyczne (Natura)

Te płatki, są odwrotnością tych powyżej, grube, rozdwajają się, słabo zbierają produkty z twarzy, za to wchłaniają sporo produktu do demakijażu. Kupiłam w sytuacji podbramkowej i nigdy do nich nie powrócę.

----------------------------

To by było na tyle w czerwcu, jak widać same fajne rzeczy. Dajcie znać czy wstrzeliłam się w wasze zużycia.

Pozdrawiam
J.
Czy tylko mi maj minął jak z bicza strzelił? Sama nie wiem kiedy i już mamy 2 dzień czerwca a ja nie opublikowałam tylu rzeczy które miałam w planach. Mniej więcej od połowy maja czeka na to kwietniowy projekt denko. Mam nadzieję, że nie spalicie mnie na stosie za to opóźnienie, a z pozytywów dodam to, że za chwile pojawi się kolejne denko, tym razem majowe.


W kwietniu szały wielkiego nie było, ale za to odeszło ode mnie kilka ulubieńców. Udało mi się zużyć łącznie 8 produktów z czego praktycznie wszystko było do pielęgnacji ciała i włosów.


Dokładnie dna dobiły 2 produkty do włosów, 5 produktów do ciała i taki mały rodzynek w postaci pudru do twarzy.


Oceania, Żel pod prysznic, poziomka i winogrono 

Najzwyklejszy żel pod słońcem, zakupiony w biedronce. Potrzebowałam czegoś na szybko a więc złapałam pierwszy lepszy produkt o ładnym zapachu. Jak to na taki produkt przystało, dość silnie oczyszcza i wysusza, czego w takich produktach nie lubię. Poza tym na początku zapach był fenomenalny, jednak po którymś użyciu z kolei robiło się od niego wprost niedobrze. Za tego gagatka już podziękuję, poszukam lepszej alternatywy.

Cethapil, MD Dermoprotektor, Balsam do twarzy i ciała

Ten balsam po raz pierwszy zagościł u mnie podczas kuracji anty trądzikowej. Stosowałam go wtedy z polecenia dermatologa jako krem do twarzy, aby zmniejszyć uczucie suchej i swędzącej skóry. Szczerze nie pamiętam za wiele z jego stosowania w tym celu, zatem jego działanie nie było ani złe, ani jakoś powalająco dobre. Niedawno resztkę odnalazłam w czeluściach szafy i uznałam, że należy go wykończyć, tym razem jako balsam do ciała. Tutaj sprawdził się całkiem dobrze, skóra była gładka, miękka i nawilżona a efekt trwał do następnego mycia. Jednak czy było to wrażenie wow, tego bym nie powiedziała. Ot taki zwykły nawilżacz. Na razie do niego nie wrócę.

Balea Professional, Beautiful Long 1-minute Intensivkur

Maseczka starczyła mi niestety na jedno użycie, z racji swojej małej pojemności i moich już całkiem długich włosów. Efekt był jak dla mnie naprawdę dobry, jeśli miałabym możliwość zakupić większą jej ilość na pewno zagościłaby w moich włosowych zbiorach.


BiochemiaUrody, Hydrolat z kocanki EKO

Śmierdzi ... Nie da się tego ukryć, ale jak działa. Do zapachu, można się po jakimś czasie na szczęście przyzwyczaić, nadal nie są to fiołki, ale nie wykręca nosa w drugą stronę. Hydrolat stosowałam jako tonik i w tej roli był świetny. Zmniejszyła się ilość wydzielanego sebum i niespodzianek na twarzy, dodatkowo redukuje czerwone przebarwienia po krostkach i zmniejsza widoczność naczynek. Poza tym ma właściwości antyoksydacyjne. Dla mnie ideał, nie biorąc pod uwagę zapachu.

Oczar, Płyn Spray

Nie pamiętam już producenta ale był  to produkt zakupiony w aptece. Stosowałam przez chwilę jako tonik, wcześniej do obkurczania naczynek, w tym siniaków. Mogłabym w sumie napisać dokładnie to co o hydrolacie powyżej, zatem kolejny produkt godny polecenia.

ZróbSobieKrem, Olej z pestek śliwek, nierafinowany

Jeden z 4 olei, które moja włosy zaakceptowały i dobrze na niego reagują. Tak na prawdę, każdy musi się przekonać sam czy jego pukle się z nim polubią, jednak ja bardzo polecam. Włosy są bardziej zdyscyplinowane, a jako serum na końcówki fajnie je zabezpiecza.

Bielenda, Super Power Mezo Serum, aktywne serum korygujące z kwasem migdałowym

Czy o tym produkcie trzeba coś jeszcze mówić, pojawiło się już tyle pozytywnych opinii, że moja już chyba nic nie wniesie. Pokrótce, cera jest rozjaśniona, przebarwienia znikają, nowe niespodzianki nie pojawiają się tak często jak zwykle. Poza tym ładnie się wchłania i pachnie.

Manhattan, 2in1 powder&make up, odcien 76 sand

Produkt ten kupiłam rok temu na rossmanowskich promocjach - 49% za namową KosmetycznejHedonistki. No i przepadłam. Jest to mój wielki HIT. Jakoś nigdy nie pokusiłam się do stosowania do na mokro, jednak jako puder jest genialny, skóra jest po nim jedwabista, wyrównana kolorystycznie i żadna temperatura jej nie straszna. Doskonale sprawdza się też jako "czyścik" pod oczy i linie cieni. Trzeba pamiętać jednak że jest to produkt o cięższej konsystencji, a więc nie należy z nim przesadzać.


I to by było na tyle, nie zgromadziło się tego dużo, ale za to pojawiło się parę perełek. Mam nadzieję, ze czymś Was zainteresowałam.

Pozdrawiam
J.


Butelki dawno już wyrzucone, zdjęcia czekały spokojnie na obróbkę, a ja dalej nie miałam weny. Na szczęście wzięłam się w garść i po raz kolejny przychodzę do Was z "Projektem denko". W marcu udało mi się zużyć naprawdę ładną liczbę produktów, z czego jestem bardzo zadowolona, choć kolejne czekają aż uda mi się je wykorzystać.


Jako włosomaniaczka jestem z siebie naprawdę dumna, udało mi się wykończyć aż 5 produktów, choć każdy z innej kategorii. Poza tym do kosza wylądowało sporo opakowania po produktach pielęgnacyjnych, dwie pozycje z kolorówki a nawet próbka perfum. Jeśli jesteście ciekawe jakie odczucia mam po ich stosowaniu zapraszam poniżej.


Dzięki pomocy rodzinki a w szczególności mamy udało mi się w końcu zużyć dwa szampony:

Biedronka, Dry Shampoo

W tym wypadku "w końcu" odnosi się do tego, że ja dość rzadko używam tego typu produktów. Nie mniej jednak sam szampon jest bardzo fajny, aczkolwiek nie dorównuje Batiste. Dozowanie jest bardzo dobre i nie zacina się. Sam szampon pozostawia na włosach dość sporo białego osadu, jednak da się go spokojnie wyczesać, a włosy po użyciu są miękkie i puszyste. Przy mocno przetłuszczonych włosach spokojnie przedłuży czas między myciami o dodatkowy dzień.

Planeta Organica, Szampon do włosów na bazie organicznej oliwy toskańskiej

Jedno wielkie NIE. Pachniał mi jarzębiną, gdzie po którymś razie nie mogłam tego znieść, sama nie wiem czemu. Plątał włosy, były po nim suche a zarazem jakby posklejane. Zaraz po umyciu były oklapnięte i bez życia a na następny dzień musiałam je ponownie myć, gdzie moje włosy wytrzymują normalnie 3 dni. Strasznie się męczyłam, żeby go wykończyć, na szczęście już go nie ma i nie zamierzam do niego wrócić. Nawet moja mama uznała, że nie jest to dobry szampon, a szkoda bo skład ma bardzo ładny i naturalny.


Tym razem produkty do włosów, które wywołują u mnie "Ochy i achy":

L`Oreal Professionnel, Mythic Oil

Mój ulubiony olejek do zabezpieczania końcówek włosów. Przepięknie pachnie, ma fajną, śliską konsystencję, użyty w rozsądnych ilościach ładnie wchłania się we włosy, nie pozostawiając wrażenia tłustości. Mimo, swoje większej ceny, opłaca się go kupić, ponieważ jest wydajny. Polecam każdemu, kto szuka fajnego produktu do końcówek.

Biovax Caviar, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów

Takie maleństwo a daje takie fajne efekty. Oszczędzałam ją bardzo z racji jej gramatury, jednak o dziwo starczyła mi na całkiem długo. Podobnie jak produkt powyżej cudnie pachnie, a jeszcze lepsze wrażenie robi na włosach. Efekt jaki uzyskuje się po tej masce to zdrowe, lśniące, gładkie, dociążone i miękkie włosy. Czyli chyba wszystko czego można oczekiwać od maski. Gdy wykończę moje zapasy na pewno do niej wrócę.

E-naturalne.pl, NMF (naturalny czynnik nawilżający)

Jest to pierwszy post z  serii "Projekt denko" w którym gości półprodukt i jestem bardzo zadowolona, że padło akurat na NMF. Jest to kolejny produkt, który mogę z czystym sumieniem polecić. Dodany do maski ładnie nawilża włosy, które dzięki niemu są bardziej miękkie. Jednak jak to z każdymi humekantami trzeba uważać na pogodę, ponieważ potrafi włosy puszyć. Podsumowując jako ulepszacz do masek sprawdza się super, bardzo polecam.


Zużyte produkty z kolorówki również są moimi małymi hitami, a co do zapachu, to każdy ma inny gust, a czy mi się spodobał o tym poniżej:


Eveline, Art Scenic, Korektor w płynie 2 w 1 kryjąco - rozświetlający - odcień 04

Kocham, kocham, kocham. Moje powieki są bardzo ukrwione a cienie z kolei mocno niebieski, ciężko dobrać mi korektor, który jednocześnie to ukryje, nie będzie ciężki oraz sprawdzi się jako baza pod cienie. A ten spełnia wszystkie warunki. To była moja już chyba 5 tubka z kolei i widać jak go lubię po rozciętym opakowaniu, czyli wydobywaniu go do ostatniej kropli. Kosztuje niewiele, a jest świetny. Dobrze "zagruntowany" pudrem trzyma się cały dzień i nie wchodzi w załamania. No czego więcej oczekiwać od korektora.


Lovely, Curling Pump Up Mascara (Tusz do rzęs)


O tym gagatku, zostało już powiedziane chyba wszystko w blogosferze. U mnie sprawdził się równie świetnie. Ładnie i trwale podkręca moje proste jak druty rzęsy oraz ładnie je pogrubia i unosi nie tworząc jednocześnie efektu pajęczych nóżek. Gdy ponownie go kupię na pewno pokaże na żywo co robi z moimi rzęsami.

Lancome, La vie est belle

Próbkę tych perfum dostałam w paczce od siostry. Stosowałam je w umiarem, aby starczyły mi na kilka dobrych razy i żebym mogła ocenić jak się w nich czuję, jak pachną na mojej skórze i ile się trzymają. Trwałość świetna, zapach ciągnął się ładnie za mną, nawet mój chłopak dość nieczuły na zapachy go wyczuwał. Zapach sam w sobie słodki i nieco zmieniający się na przestrzeni czasu. Jednak mimo, że w miarę mi się podobał to coś mi w nim nie pasowało i czegoś mi brakowało. Jeśli jednak zapach trafia do was w 100% to polecam, u mnie raczej nie zagości, chyba, że zmieni mi się gust zapachowy.


W tej kategorii pojawiło się kilka fajnych produktów jak również kilka średniaczków. Części niestety nie ma na zdjęciach ponieważ, ktoś ubiegł mnie z wyrzucaniem plastikowych opakowań.

AA Anti-Perspirant Multifunctional 8 in 1 Green Tea 24 h 50 ml

Bardzo fajna kulka, choć nie do zadań specjalnych. Jednak jak na taki typowy antyperspirant spisała się bardzo dobrze. Nie kruszyła się, nie podrażniała, nie brudziła ubrań, dobrze chroniła i ładnie pachniała. Na pewno kupię kiedyś ponownie.

Facelle, intim, chusteczki do higieny intymnej, 20 szt

Takie chusteczki są przydatne każdej kobiecie. Ten konkretny produkt sprawdził się bardzo fajnie, choć trzeba uważać z zamykaniem, bo nieszczelnie przyklejenie folii powoduje dość szybkie wysychanie chusteczek. Dodatkowo fajnie sprawdzają się do szybkiego oczyszczania rąk, czy zmycia makijażu w ekstremalnych warunkach.

Bath&Body Works, Body Lotion, SWEET PEA, mini wersja

Ja jakoś wielką fanką balsamowania siebie nie jestem, brakuje mi systematyczności aby to robić i zużywanie produktów do tego przeznaczonych idzie mi strasznie topornie.  Zatem zużycie tego produktu zajęło mi wieki, mimo, że była to mini wersja. Spowodowane było to też tym, że jest to produkt dość leisty. Na szczęście w ciągu tego czasu nic się złego z balsamem nie działo. Dalej pachniał przecudnie i całkiem dobrze działał. Po użyciu szybko się wchłaniał, pozostawiał skórę gładką i miękką a na drugi dzień podczas kąpieli czuć było jak go zmywamy, zatem pozostawiał fajną, warstwę ochronna, nie wyczuwalną podczas dnia. Jeśli będę mieć okazję zawitać kiedyś do Warszawy z pewnością przetestuję inne warianty zapachowe.

Sylveco, Lekki krem rokitnikowy

Niestety nie polubiliśmy się, a to wszystko przez zapach. Jestem bardzo wrażliwa na tym punkcie, choć potrafię się przyzwyczaić. W tym przypadku jednak poległam, nie byłam w stanie znieść go na swojej twarzy ... Jednak świetnie sprawdził się na mojej szyi. Trochę stał w łazience i zaczął się rozdwajać jednak po wymieszaniu radził sobie bardzo fajnie. Skóra była gładka, miękka i nawilżona, choć to może byś efektem tego, że zwykle nie kremuje tak dokładnie tego obszaru. W planach mam wypróbowanie jego braci i mam nadzieję, że zapachy będą lepsze.

Facelle Intim, Waschlotion Aloe Vera (Płyn do higieny intymnej)

Niby tani i przystępny, jednak coś mi w nim nie pasuje. Konsystencja jak dla mnie za leista a działanie jakby niezauważalne, nie szkodzi ale za dużo dobrego nie robi. Próbowałam różnych wersji i nie mam wielkiej ochoty do nich wracać. Wolę sprawdzoną emulsję, której opis znajdziecie poniżej.

Lactacyd, Emulsja do higieny intymnej Comfort

Mój stały obywatel łazienki, bardzo go lubię za opakowanie, konsystencje i działanie. Ten konkretny rodzaj faktycznie łagodzi podrażnienia i daje uczucie świeżości na cały dzień.

---------------------------------

I to by było na tyle. Ciekawa jestem czy coś z tego zestawienia miałyście i czy Wam się sprawdziło.

Pozdrawiam
J.


Już prawie koniec marca, a ja dopiero przychodzę z wykończonymi produktami lutego. Jednak w marcu już tyle mi się rzeczy uzbierało, że postanowiłam to rozdzielić. W tym roku mimo, że ten miesiąc był dłuższy to u mnie minął szybko i nie przyniósł za wiele nowości czy zwiększonej produktywności. Bohaterami dzisiejszego posta będą trzy produkty zatem będzie szybko, sprawnie i przyjemnie.

Luty był miesiącem, gdzie ostały się tylko resztki, nie mieszczące się już w styczniu, a reszta kosmetyków była dopiero w 3/4 swojej pojemności. Udało mi się zdenkować krem do twarzy, tonik oraz mini kurację do włosów.


---------------------------------



Krem do twarzy, Dermedic Laboratorium, Hydrain 3 Hialuro, Krem nawilżający o dogłębnym działaniu SPF 15

Bardzo dobry krem o naprawdę fajnym nawilżeniu. Dla mojej mieszanej cery, sprawdzał się najlepiej na noc, ponieważ długo się wchłania. Po obudzeniu się skóra miała na sobie jeszcze film, a w dotyku była mięciutka i nawilżona. Nie spowodował żadnego uczulenia ani zapychania a do tego bardzo ładnie pachnie. Jak wykończę inne kremy na pewno kupię go ponownie jako maska na noc.



Lirene, Wybielanie, Tonik 3 w 1

Mój HIT. Czy coś więcej muszę mówić ? Tonik zamknięty jest w solidnej, ładnej butelce. Pojemnik ma fajnie przemyślany kształt pomagający otwierać butelkę, nie łamiąc przy tym paznokci. Produkt przepięknie pachnie cytrusami, a jego działanie u mnie jest świetne. Oczyszcza twarz, przywraca jej nawilżenie i eliminuje uczucie ściągnięcia po myciu żelem, którego próbuje wykończyć. Rzeczywiście wyrównuje koloryt jak zapewnia producent oraz eliminuje przebarwieniu, które u mnie pojawiają się non stop na czole i same z siebie nie chcą się goić. Poza tym jest świetnym początkiem do kuracji kwasami. Polecam go z całego serducha.



Balea, Professional, Oil Repair, Express Kur (Kuracja do włosów z olejkiem arganowym)

Miałam niestety tylko jedna tubkę 20 ml tej kuracji, co starczyło mi na 2 użycia więc ta mini recenzja nie będzie bardzo wiarygodna. Po takim upływie czasu w mojej pamięci pozostało po niej uczucie, że fajnie się sprawdzała, ale nie jest to wrażenie, jakby zwaliła mnie z nóg. Chętnie bym ją jeszcze przetestowała jeśli gdzieś ją dostanę ponieważ szukam produktów, które pomogą zregenerować moje końcówki.

-------------------------------------

Jak widać wszystkie produkty w większym czy mniejszym stopniu się u mnie sprawdziły, zatem denko bardzo udane. Jeśli, któryś z produktów używałyście to napiszcie w komentarzach jaka jest wasza opinia o nich :)


Pozdrawiam
J.
Niedawno pojawił się post z wydenkowanymi produktami ostatnich miesięcy, a ja jestem taka zdolna, że udało mi się już wykończyć kilka dodatkowych kosmetyków. Poza tym w szafie robi się coraz mniej miejsca na ciuchy i kosmetyki, zatem składowanie pustych opakowań przez kilka miesięcy nie jest dobrym pomysłem. 



Będę więc przychodzić do was z projektem denko częściej ale będzie ono znacznie mniejsze niż ostatnio. Mam nadzieję, że taka forma Wam się spodoba, w końcu kto nie lubi oglądać i czytać o produktach, które mogą się u niego sprawdzić.


W styczniu udało mi się wykorzystać aż 7 produktów, no 8 jeśli liczyć też przeczytaną książkę :). Znalazło się w tej grupie parę rzeczy do pielęgnacji włosów, kilka do twarzy i jeden produkt z apteki do pielęgnacji ogólnej. 


Produkty do włosów



W tej kategorii udało mi się zużyć 2 kosmetyki , które można by złożyć w idealny zestaw włosomaniaczki czyli maska i olej. W moim przypadku była to maska Kallos Keratin oraz olejek Evree, Power Fruit, oba produkty jakże już znane na moim blogu z niedziel dla włosów.

Maska była dla mnie kosmetykiem, który raz kochałam a raz nienawidziłam, moje włosy nie przepadają za dużą ilością protein zatem często były po Kallosie spuszone, wyglądały niczym sianko. Jednak gdy włosy były już przenawilżone, oklapnięte i bez życia ta maska dodawała im objętości, śliskości i błysku. Czy do niej wrócę ? Nie, ponieważ posiadam lepsze kosmetyki zawierające proteiny a dokończenie tej maski bardzo mnie męczyło.

Olejek za to kocham miłością wielką i bezgraniczną. Włosy jak i ciało reagują na niego świetnie, bardzo dobrze sprawdza się dwuskładnikowa formuła, sprawiająca, że produkt lepiej się wchłania i daje dobre nawilżenie. Gdy tylko skończą mi się zapasy innych olejów na pewno ponownie go kupię.


Produkty do twarz


Z żalem widziałam jak wylatują z butelki ostatnie kropelki płynu micelarnego z Garniera, który podobnie jak u innych stał się moim hitem. Następne produkty używałam z mniejszym bądź lepszym uczuciem satysfakcji. 

Myjący olejek pomarańczowy z BiochemiUrody jest bardzo fajnym myjadłem, ładnie koi skórę i zostawia ją bardzo gładziutką, a przede wszystkim ślicznie pachnie. Na razie testuję inny sposób mycia twarzy wieczorem, ale chętnie wrócę kiedyś do olejków.

Płyn dwufazowy do demakijażu z Ziaji odchodzi ode mnie na stałe po wielu latach używania. Trzymałam się go przez tyle czasu ponieważ był tani i dobrze zmywał, wtedy też nie robiło mi różnicy to, że muszę później zmywać tłustą warstwę jaką zostawiał. Ostatnio jednak bardzo denerwowało mnie to, że nie mogę go używać do szybkich poprawek makijażu. Mimo zmycia w/w warstwy kosmetyki jak np. korektor spływały po twarzy i ciężko było sobie z tym poradzić. Następcą Ziaji, którego testuję okazał się dwufazowy płyn z Mixy.

Maseczka L`biotica, Dermomask, `Aktywny lifting` pojawiła się u mnie jako spadek po siostrze. Leżała ona dość długo na półce i w końcu się nad nią zlitowałam. Maseczka ma fajną żelową konsystencję i starcza na 3 użycia, jednak dla mojej cery jej działanie nie jest odpowiednie. Wiem, że w nazwie jest lifting i powinnyśmy czuć napięcie skóry, ale u mnie pozostawiała nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Podsumowując tej konkretnej maseczce mówię nie, ale chętnie wypróbuję inne maseczki od L'biotici.


Produkty apteczne


Octenisept wpadł w moje ręce po przekłuciu chrząstki ucha jako pomoc z gojeniu. Jest to płyn odkażający, który ma bardzo szerokie spektrum działania. Dostaniemy go w aptekach, bez recepty, za około 20 zł. Po zużyciu całej buteleczki stwierdzam, że jest to jedno z najlepiej wydanych 20 zł w życiu. Idealnie sprawdza się w swojej roli, pomaga mi w każdej sytuacji gdy przypadkowo słuchawkami pociągnę za kolczyk i naruszę chrząstkę, jako ciekawostkę z ulotki dodam że na godzinę dezaktywuję wirusa HIV, no czego chcieć więcej - HIT.

Mam nadzieję, że któraś z mini recenzji wam się przyda.

----------------------------------

Pozdrawiam
J.



Przyszedł czas na pokazanie Wam co takiego udało mi się wykończyć przez ostatnie kilka miesięcy. Jako, że nie mam sentymentu do ładnych opakować, nie będzie wielkiej torby z pustymi butelkami, tylko zestawienie graficzne, które mam nadzieję będzie wystarczające. Łącznie udało mi się wykorzystać 25 kosmetyków, w tym 14 do włosów. Większość z nich jest już dobrze znana w blogosferze, jednak i ja dorzucę swoją krótką recenzję.




W tej części skupie się na produktach do włosów, w końcu to właśnie ta tematyka jest główną prezentowaną na blogu, a to do czegoś zobowiązuje :). W następnym poście postaram się przygotować zestawienie dotyczące reszty ciała, pomijając jednak kosmetyki kolorowe, bo tych raczej mi przybywa niż ubywa ^^. 

A tak prezentuje się owa kolekcja :

Kosmetyki rosyjskie:

1.   Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Maska do włosów `Super Silna` 
2.   Pervoe Reshenie, Bania Agafii - szampon do włosów specjalny - aktywator wzrostu - ekstrakt z igieł sosny karłowej, pięciornik, łopian, mydlnica lekarska, dziurawiec, eleuterokok kolczasty, rokitnik ałtajski 
3.   Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Balsam do włosów `Aktywator wzrostu` 
4.   Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Ekspres - maska do wosów regeneracyjna `Elastyczność i blask`
Kosmetyki rosyjskie wypadły u mnie dwojako, seria "Aktywator wzrostu" nie powaliła mnie na kolana, spektakularnych efektów w kwestii przyrostu nie było, nie zahamowały również w najmniejszym stopniu wypadania, resztę działań oceniam jako dobre, ale nie wyróżniające się niczym. Z drugiej strony Maska "Super Silna" oraz "Elastyczność i blask" stały się moimi ulubieńcami i aż żal było się z nimi żegnać, wyciskałam je do ostatniej kropli.

Maski:

5.   RR Line Maschera mask coloured or streaked hair
6. Rossmann, Isana Professional, Oil Care, Effektiv - Kur (Kuracja do włosów z olejkiem arganowym)
7.   L`biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych
8.   Ziaja, Intensywna Pielęgnacja Włosów, Maska do włosów `Intensywny kolor` 

Wszystkie maski mogę z pełną odpowiedzialności polecić, sprawdzą się na włosach wysoko i średnioporowatych, które potrzebują dociążenia i wygładzenia. Gdy wykończę obecny zapas na pewno do mnie wrócą, w szczególności Isana i Biovax.

Szampony:

9.   Barwa, Barwa Ziołowa, Szampon tatarako- chmielowy do włosów łamliwych i zniszczonych 
10. Rossmann, Alterra, Feuchtigkeits - Shampoo Granatapfel & Aloe Vera (Szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych `Granat i aloes`) 
Pierwszy to typowy szampon oczyszczający z sls i do tego sprawdza się super, dobrze się pieni i ładnie oczyszcza, trzeba tylko użyć po nim odżywki bo może plątać włosy. Drugi to cudownie pachnący delikatny szampon, do którego przekonałam nawet swojego faceta :), czy coś więcej muszę mówić :).

Wcierki i odżywki b/s:

11. Joanna, Naturia, Odżywka z miodem i cytryną do włosów farbowanych, suchych i zniszczonych 
12. Farmona, Radical Med, Odżywka przeciw wypadaniu włosów 
13. Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy 
14. Joanna, Rzepa, Kuracja wzmacniająca
Z odżywką Joanny trzeba uważać, czasami udało mi się nią posklejać włosy, jednak stosowana w odpowiednich proporcjach ułatwia rozczesywanie i wygładza włosy. Co do wcierek to Jantara i Rzepę stosowałam w kratkę, nie widziałam więc za dobrze efektów, jednak kiedyś planuję do nich wrócić, zaś RadicalMed jest moich hitem, dobrze się rozprowadza, ładnie pachnie, nie obciąża włosów i co najważniejsze działa, z nim wypadanie mi nie straszne. Kolejna buteleczka stoi już w łazience i czeka aż będzie potrzebna.

Uff, koniec produktów do włosów, było ich sporo, jednak taka ilość zbiera się u mnie przez kilka miesięcy. Ciekawe czy znalazłaby się jakaś duszyczka, która używała kiedyś wszystkich wymienionych :)

Pozdrawiam
J.