Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półprodukty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półprodukty. Pokaż wszystkie posty


Butelki dawno już wyrzucone, zdjęcia czekały spokojnie na obróbkę, a ja dalej nie miałam weny. Na szczęście wzięłam się w garść i po raz kolejny przychodzę do Was z "Projektem denko". W marcu udało mi się zużyć naprawdę ładną liczbę produktów, z czego jestem bardzo zadowolona, choć kolejne czekają aż uda mi się je wykorzystać.


Jako włosomaniaczka jestem z siebie naprawdę dumna, udało mi się wykończyć aż 5 produktów, choć każdy z innej kategorii. Poza tym do kosza wylądowało sporo opakowania po produktach pielęgnacyjnych, dwie pozycje z kolorówki a nawet próbka perfum. Jeśli jesteście ciekawe jakie odczucia mam po ich stosowaniu zapraszam poniżej.


Dzięki pomocy rodzinki a w szczególności mamy udało mi się w końcu zużyć dwa szampony:

Biedronka, Dry Shampoo

W tym wypadku "w końcu" odnosi się do tego, że ja dość rzadko używam tego typu produktów. Nie mniej jednak sam szampon jest bardzo fajny, aczkolwiek nie dorównuje Batiste. Dozowanie jest bardzo dobre i nie zacina się. Sam szampon pozostawia na włosach dość sporo białego osadu, jednak da się go spokojnie wyczesać, a włosy po użyciu są miękkie i puszyste. Przy mocno przetłuszczonych włosach spokojnie przedłuży czas między myciami o dodatkowy dzień.

Planeta Organica, Szampon do włosów na bazie organicznej oliwy toskańskiej

Jedno wielkie NIE. Pachniał mi jarzębiną, gdzie po którymś razie nie mogłam tego znieść, sama nie wiem czemu. Plątał włosy, były po nim suche a zarazem jakby posklejane. Zaraz po umyciu były oklapnięte i bez życia a na następny dzień musiałam je ponownie myć, gdzie moje włosy wytrzymują normalnie 3 dni. Strasznie się męczyłam, żeby go wykończyć, na szczęście już go nie ma i nie zamierzam do niego wrócić. Nawet moja mama uznała, że nie jest to dobry szampon, a szkoda bo skład ma bardzo ładny i naturalny.


Tym razem produkty do włosów, które wywołują u mnie "Ochy i achy":

L`Oreal Professionnel, Mythic Oil

Mój ulubiony olejek do zabezpieczania końcówek włosów. Przepięknie pachnie, ma fajną, śliską konsystencję, użyty w rozsądnych ilościach ładnie wchłania się we włosy, nie pozostawiając wrażenia tłustości. Mimo, swoje większej ceny, opłaca się go kupić, ponieważ jest wydajny. Polecam każdemu, kto szuka fajnego produktu do końcówek.

Biovax Caviar, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów

Takie maleństwo a daje takie fajne efekty. Oszczędzałam ją bardzo z racji jej gramatury, jednak o dziwo starczyła mi na całkiem długo. Podobnie jak produkt powyżej cudnie pachnie, a jeszcze lepsze wrażenie robi na włosach. Efekt jaki uzyskuje się po tej masce to zdrowe, lśniące, gładkie, dociążone i miękkie włosy. Czyli chyba wszystko czego można oczekiwać od maski. Gdy wykończę moje zapasy na pewno do niej wrócę.

E-naturalne.pl, NMF (naturalny czynnik nawilżający)

Jest to pierwszy post z  serii "Projekt denko" w którym gości półprodukt i jestem bardzo zadowolona, że padło akurat na NMF. Jest to kolejny produkt, który mogę z czystym sumieniem polecić. Dodany do maski ładnie nawilża włosy, które dzięki niemu są bardziej miękkie. Jednak jak to z każdymi humekantami trzeba uważać na pogodę, ponieważ potrafi włosy puszyć. Podsumowując jako ulepszacz do masek sprawdza się super, bardzo polecam.


Zużyte produkty z kolorówki również są moimi małymi hitami, a co do zapachu, to każdy ma inny gust, a czy mi się spodobał o tym poniżej:


Eveline, Art Scenic, Korektor w płynie 2 w 1 kryjąco - rozświetlający - odcień 04

Kocham, kocham, kocham. Moje powieki są bardzo ukrwione a cienie z kolei mocno niebieski, ciężko dobrać mi korektor, który jednocześnie to ukryje, nie będzie ciężki oraz sprawdzi się jako baza pod cienie. A ten spełnia wszystkie warunki. To była moja już chyba 5 tubka z kolei i widać jak go lubię po rozciętym opakowaniu, czyli wydobywaniu go do ostatniej kropli. Kosztuje niewiele, a jest świetny. Dobrze "zagruntowany" pudrem trzyma się cały dzień i nie wchodzi w załamania. No czego więcej oczekiwać od korektora.


Lovely, Curling Pump Up Mascara (Tusz do rzęs)


O tym gagatku, zostało już powiedziane chyba wszystko w blogosferze. U mnie sprawdził się równie świetnie. Ładnie i trwale podkręca moje proste jak druty rzęsy oraz ładnie je pogrubia i unosi nie tworząc jednocześnie efektu pajęczych nóżek. Gdy ponownie go kupię na pewno pokaże na żywo co robi z moimi rzęsami.

Lancome, La vie est belle

Próbkę tych perfum dostałam w paczce od siostry. Stosowałam je w umiarem, aby starczyły mi na kilka dobrych razy i żebym mogła ocenić jak się w nich czuję, jak pachną na mojej skórze i ile się trzymają. Trwałość świetna, zapach ciągnął się ładnie za mną, nawet mój chłopak dość nieczuły na zapachy go wyczuwał. Zapach sam w sobie słodki i nieco zmieniający się na przestrzeni czasu. Jednak mimo, że w miarę mi się podobał to coś mi w nim nie pasowało i czegoś mi brakowało. Jeśli jednak zapach trafia do was w 100% to polecam, u mnie raczej nie zagości, chyba, że zmieni mi się gust zapachowy.


W tej kategorii pojawiło się kilka fajnych produktów jak również kilka średniaczków. Części niestety nie ma na zdjęciach ponieważ, ktoś ubiegł mnie z wyrzucaniem plastikowych opakowań.

AA Anti-Perspirant Multifunctional 8 in 1 Green Tea 24 h 50 ml

Bardzo fajna kulka, choć nie do zadań specjalnych. Jednak jak na taki typowy antyperspirant spisała się bardzo dobrze. Nie kruszyła się, nie podrażniała, nie brudziła ubrań, dobrze chroniła i ładnie pachniała. Na pewno kupię kiedyś ponownie.

Facelle, intim, chusteczki do higieny intymnej, 20 szt

Takie chusteczki są przydatne każdej kobiecie. Ten konkretny produkt sprawdził się bardzo fajnie, choć trzeba uważać z zamykaniem, bo nieszczelnie przyklejenie folii powoduje dość szybkie wysychanie chusteczek. Dodatkowo fajnie sprawdzają się do szybkiego oczyszczania rąk, czy zmycia makijażu w ekstremalnych warunkach.

Bath&Body Works, Body Lotion, SWEET PEA, mini wersja

Ja jakoś wielką fanką balsamowania siebie nie jestem, brakuje mi systematyczności aby to robić i zużywanie produktów do tego przeznaczonych idzie mi strasznie topornie.  Zatem zużycie tego produktu zajęło mi wieki, mimo, że była to mini wersja. Spowodowane było to też tym, że jest to produkt dość leisty. Na szczęście w ciągu tego czasu nic się złego z balsamem nie działo. Dalej pachniał przecudnie i całkiem dobrze działał. Po użyciu szybko się wchłaniał, pozostawiał skórę gładką i miękką a na drugi dzień podczas kąpieli czuć było jak go zmywamy, zatem pozostawiał fajną, warstwę ochronna, nie wyczuwalną podczas dnia. Jeśli będę mieć okazję zawitać kiedyś do Warszawy z pewnością przetestuję inne warianty zapachowe.

Sylveco, Lekki krem rokitnikowy

Niestety nie polubiliśmy się, a to wszystko przez zapach. Jestem bardzo wrażliwa na tym punkcie, choć potrafię się przyzwyczaić. W tym przypadku jednak poległam, nie byłam w stanie znieść go na swojej twarzy ... Jednak świetnie sprawdził się na mojej szyi. Trochę stał w łazience i zaczął się rozdwajać jednak po wymieszaniu radził sobie bardzo fajnie. Skóra była gładka, miękka i nawilżona, choć to może byś efektem tego, że zwykle nie kremuje tak dokładnie tego obszaru. W planach mam wypróbowanie jego braci i mam nadzieję, że zapachy będą lepsze.

Facelle Intim, Waschlotion Aloe Vera (Płyn do higieny intymnej)

Niby tani i przystępny, jednak coś mi w nim nie pasuje. Konsystencja jak dla mnie za leista a działanie jakby niezauważalne, nie szkodzi ale za dużo dobrego nie robi. Próbowałam różnych wersji i nie mam wielkiej ochoty do nich wracać. Wolę sprawdzoną emulsję, której opis znajdziecie poniżej.

Lactacyd, Emulsja do higieny intymnej Comfort

Mój stały obywatel łazienki, bardzo go lubię za opakowanie, konsystencje i działanie. Ten konkretny rodzaj faktycznie łagodzi podrażnienia i daje uczucie świeżości na cały dzień.

---------------------------------

I to by było na tyle. Ciekawa jestem czy coś z tego zestawienia miałyście i czy Wam się sprawdziło.

Pozdrawiam
J.
Mam misję pod tytułem wykańczanie wszystkich masek i olejów i półproduktów, ponieważ wielu z nich kończy się termin ważności a poza tym chciałabym w końcu przetestować coś nowego. Tym razem padło na olej z awodako, nmf oraz maskę nawilżającą. A więc nieco emolientów i humekantów ... Powinno być dobrze a co zastałam po takiej pielęgnacji ?

Dokładny przepis OMO:

Odżywianie:
- odżywka przeciw wypadaniu włosów RadicalMed
- olej awodako - cała noc
- maska Natur Vital aloesowa + NMF - 1 godzina

Mycie:
- Pervoe Reshenie, Planeta Organica, Szampon do włosów na bazie organicznej oliwy toskańskiej

Odżywianie:
- Stapiz, Acid Balance, Emulsja zakwaszająca do włosów farbowanych - 1 godzina

Włosy spłukałam chłodną wodą, zawinęłam w ręcznik i dałam i wyschnąć w 80% naturalnie. Następnie dosuszyłam je ciepłym nawiewem.
Podczas spłukiwania włosy były śliskie zatem spodziewałam się dobrego efekty, niestety naturalne suszenie nie do końca im służy, o wiele lepiej wyglądają wysuszone nawiewem z jonizacją. 

Efekty po wysuszeniu


Włosy były niemiłe w dotyku, jedne włoski proste, drugie jak po karbownicy a trzecie pofalowane. Dodatkowo końcówki wyglądały jakby nie widziały od lat fryzjera. Mimo zakwaszającej odżywki i płukania zimną wodą ewidentnie uciekła z nich cała woda a łuska się otworzyła. 

Niestety taki efekt u mnie to nie nowość, za to każdorazowo po nocy efekt jest już o wiele lepszy :)

Na drugi dzień włosy stały się o wiele gładsze i miłe w dotyku, nie był to ich idealny stan ale nadawały się już do użyteczności. Oby dalsze eksperymenty z humekantami były lepsze :)


Pozdrawiam
J.
Od pierwszego wygranego blogowego konkursu, nieco się w to wkręciłam i powiem Wam, że o dziwo jak na mnie dopisuje mi szczęście, dzięki temu dziś przychodzę do Was z takim małym haulem upominkowym.
Ale wszystko w przyrodzie się równoważy zatem mając szczęście do losować mam pecha to poczty, z każdą przesyłka są jakieś problemy, ale wracając do rzeczy, dziś przybyły do mnie dwie paczuszki, a dokładniej sama wyruszyłam w tą zimową pogodę na wyprawę na pocztę.

Pierwszą był upominek po jesiennej akcji zapuszczania włosów u kochanej Ewy , druga paczuszka to świąteczna wygrana u Lili , gdzie wygrać mogły aż 92 osoby. Mi przypadł szczęśliwy numerek 74 oznaczający paczkę od Ministerstwa Dobrego Mydła.


Paczka przybyła zapakowana bardzo ekologicznie, co jest główną cechą produktów z w/w firmy. Bardzo spodobał mi się patent z opisywaniem kto pakował nasze produkty. Poniżej dokładnie przedstawiam do znajdowało się w owym prezencie.


Śmiało mogę stwierdzić, ze przyszły do mnie same dobroci, ale chyba lepiej jak przedstawię Wam opis producenta, niż mój, bo trochę by minęło, zanim zapoznałabym się ze wszystkimi kosmetykami.

1. Półkula do kąpieli "Nagietek" 
Połówka kuli z maceratem z Nagietka lekarskiego (Calendula officinalis) i suszonym nagietkiem ok 60g.
Musujący proszek kąpielowy uformowany w kształt kuli wypakowany po brzegi odżywczymi dodatkami: kojącym maceratem z kwiatu Nagietka lekarskiego, nierafinowanym masłem Shea, olejem ze słodkich migdałów, olejkiem z pestek winogron, pełnym mlekiem i olejem ryżowym.
Pod wpływem ciepłej wody kula rozpuszcza się i musując uwalnia mleko oraz oleje. Po kąpieli skóra staje się gładka i odżywiona, wystarczy spłukać ciało ciepłą wodą i delikatnie osuszyć ręcznikiem, dodatkowe nakładanie balsamu jest całkowicie zbędne.
Skład (tłumaczenie): Soda Oczyszczona, Kwasek Cytrynowy, Masło Shea (Butyspermum Parkii), Olej ze Słodkich Migdałów, Olej z Pestek Winogron, Olej Ryżowy, Pełne Mleko, Nagietek lekarski, Olejek Eteryczny ze Słodkiej Pomarańczy
2. Masło Shea
Czyste, nierafinowane, organiczne masło Shea
Kraj pochodzenia: Ghana
3. Olej z pestek śliwki
Kraj pochodzenia: Francja
Olej z pestek śliwki domowej (Prunus domestica L.) jest jednym z ukochanych przez nas olejów. Jest to lekki, szybko wchłaniający się olej o rozkosznym marcepanowym aromacie.
Bogaty w kwas oleinowy, linolowy, wit. E i antyoksydanty fantastycznie nawilża i odbudowuje uszkodzony naskórek. Idealnie koi i przynosi ulgę skórze suchej i podrażnionej odbudowując płaszcz lipidowy skóry chroni ją przed utratą wody i działaniem czynników zewnętrznych.
Jest również idealnym olejem do pielęgnacji skóry tłustej i zanieczyszczonej ze skłonnością do wyprysków. Regulując procesy zachodzące w gruczołach łojowych znacznie zmniejsza niedoskonałości.
Olej z pestek śliwki ma również zbawienne działanie dla rozdwojonych końcówek włosów oraz łamliwych paznokci regenerując je i odżywiając.
Idealnie łączy się z innymi olejami a dzięki dużej zawartości wit. E stabilizuje i utrwala mieszanki tworząc doskonałe receptury do masażu, odżywki, kremy i emulsje.
Pozyskiwany we Francji, wytłaczany mechanicznie i nierafinowany zachowuje swoje wszystkie dobroczynne właściwości. Nalewamy go do ciemnych buteleczek farmaceutycznych spełniających wymagania Farmakopei europejskiej według wszystkich najważniejszych parametrów. Zapewniają one doskonałą ochronę przed światłem i chronią olej zachowując jego właściwości.
Sposób użycia:
W pielęgnacji skóry cery suchej i normalnej wcieramy w wilgotną (to ważne! ;) ), oczyszczoną skórę twarzy i całego ciała. Z uwagi na swoją lekkość olejek sprawdza się nie tylko na noc ale i na dzień. Jest doskonały w połączeniu z innymi olejami naturalnymi w zależności od preferencji i potrzeb skóry.
W pielęgnacji cery tłustej radzimy stosować go w rozcieńczeniu ok 30% np. wzbogacać nim kremy.
Suche i spękane usta: wcieramy olejek i po odczekaniu zbieramy nadmiar wacikiem lub łączymy go z drobniutko zmielonym nierafinowanym cukrem i delikatnie masujemy usta powstałą w ten sposób mieszanką.
Paznokcie: półkolistymi ruchami wcieramy olejek w oczyszczoną z lakieru płytkę paznokcia i skórki ją okalające.
4. Mydło "Węgiel - Detoks"
Wyjątkowe naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach, wegańskie mydło z aktywnym węglem drzewnym (jakość farmaceutyczna). Działa antybakteryjnie i złuszczająco, delikatnie usuwa zanieczyszczenia, nadmiar sebum i martwe komórki naskórka. Zawarte w mydle oliwa z oliwek, olej rycynowy, olejek ze słodkich migdałów, nierafinowane masło kakaowe i nierafinowane masło shea pielęgnują skórę nie wysuszając jej. Bezzapachowe. Idealne do skóry wrażliwej i zanieczyszczonej.
Skład (tłumaczenie): Woda, Zmydlone: Olej kokosowy, Oliwa z oliwek, Olej palmowy (zrównoważony), Olej rycynowy, Olej ze słodkich migdałów, Nierafinowane masło kakaowe, Nierafinowane masło shea, Aktywny węgiel drzewny * Olej Palmowy z certyfikatem RSPO- olej pozyskiwany z szacunkiem dla ludzi i środowiska
5. Mydło "Ryż" 
Ryż jest naszym pierwszym mydłem rozpoczynającym nową serię kosmetyków hipoalergicznych.
Jest to naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach, wegańskie mydło dla skóry wrażliwej. Przygotowane specjalnie z myślą o tych, którzy cierpią z powodu suchej, alergicznej, atopowej skóry. Mocno przetłuszczone (6% olejów i maseł pozostaje w stanie niezmydlonym) pomaga łagodnie usuwać zabrudzenia nie powodując jednocześnie silnego przesuszenia naskórka. Obok oliwy z oliwek, oleju ze słodkich migdałów, oleju rycynowego i masła kakaowego zawiera odżywczy olej z otrąb ryżowych i 10% nierafinowanego masła shea. Bez dodatku zapachu i koloru, pozwala na pielęgnację skóry przesuszonej, alergicznej i atopowej.
Skład: Woda, Zmydlone: Olej palmowy (zrównoważony), Masło kakaowe**, Olej kokosowy, Oliwa z oliwek, Olej z otrąb ryżowych, Masło shea**, Olej rycynowy, Olej ze słodkich migdałów
* Olej Palmowy z certyfikatem RSPO- olej pozyskiwany z szacunkiem dla ludzi i środowiska
** Nierafinowane
Tak, tak wiem, ze post robi się długi, ale mam nadzieję, że wytrzymacie do końca ponieważ poniżej przedstawię Wam upominek od Ewy, którego testów nie mogę się doczekać ponieważ jestem fanką wszelkich próbek oraz od dawna chciałam przetestować u siebie na włosach produkty z "Balea".

Słodycze już wylądowały w brzuszku, a niektóre produkty za chwilę znajdą się na głowie, ponieważ właśnie je olejuje :). A co dokładnie zawierała paczuszka o tym niżej.

1. Balea Professional Beautiful Long 1-minute Intensivkur - intensywna kuracją do włosów długich.
2. Balea Himbeer Vanille Maske - Malinowo-waniliowa maseczka do twarzy o działaniu oczyszczająco-nawilżającym.
3. Balea, Professional, Oil Repair, Express Kur (Kuracja do włosów z olejkiem arganowym) - którą sama Ewa bardzo poleca, po więcej szczegółów zapraszam -> tu.
4. Balea Lippen Pflege Swirled Kisses - balsam do ust truskawkowo-bananowy, zawierający wosk pszczeli, masło Shea i witaminę E, w szybkiego przeglądania internetu mam co do niego spore oczekiwanie ponieważ cytuję " ... moim zdaniem jest lepszy od EOS' ów!!! . Jeżeli macie możliwość to jak najbardziej polecam go wypróbować ,gwarantuje ,że się w nim zakochacie tak jak ja ." - JeVinn99.
5. Vichy - próbka podkładu TEINT IDÉAL o właściwościach rozświetlających nr 35 - konturowanie na mokro przybywam :)
6. Lavera - próbka nawilżającego kremu dla dojrzałej skóry "Ujędrniająca pielęgnacja na dzień z białą organiczna herbatą & olejem karanja" - opinie ma dobre, a etykietka od producenta przejmować się nie będę :), moja skóra teraz jest mocno przesuszona na policzkach, zatem zobaczymy jak się sprawdzi.
7. Yves Rocher - próbka Wody toaletowej "Drzewo Cedrowe & Zielona Cytryna" - jest to męski zapach, ale bardzo się z tego cieszę, ponieważ właśnie szukamy z chłopakiem ładnego zapachu dla niego, testy już niebawem, a nóż właśnie trafi w jego gusta.

---------------------

Uff, to już wszystko, mam nadzieję, że coś Wam wpadło w oko oraz zachęciłam Was do uczestniczenia w różnego rodzaju akcjach blogowych :)

Pozdrawiam.
J.
Tym razem było na bogato, jak to zapowiadałam w ostatniej niedzieli. Nie wiem czemu ale zawsze taka niedziela schodzi mi się z jakimś ważniejszym wyjściem :) Było dużo półproduktów i wielki mix masek do włosów. A z tego wszystkiego i tak najlepszy był zapach :3

Oto co zmieszałam tym razem :)
Pierwsze "O":
  • Olej z pestek śliwek + Joanna Rzepa na skalp - cała noc
  • Evrēe, Power Fruit, Nawilżający olejek dwufazowy - 30 min przed maską
  • Mieszanka: maska Kallos blueberry, mleczko pszczele, kwas hialuronowy
M:
  • Inter Fragrances, Seboradin, Szampon regenerujący z żeń - szeniem do włosów suchych i zniszczonych
Drugie "O":
  • Mieszanka: maska New Anna Cosmetics, Nivea LR, Seboradin balsam z żeń-szeniem, mąka ziemniaczana, mleczko pszczele, kwas hialuronowy, hydrolat różany, olejek Evree - 1 godz
Na koniec nałożyłam mleczko prostujące Marion i złotą mgiełkę od Gliss Kurra, włosy wysuszyłam ciepłym nawiewem i ułożyłam na szczotce grzywkę.

Sobota po umyciu | Niedziela po powrocie do domu
Po takim odżywianiu włosy były bardzo mięciutki i śliskie, nieco na początku puchate, jednak potem ładnie się wygładziły. Niedługo zamierza zaopatrzyć się w większą ilość półproduktów, zatem mieszanki będą bardziej różnorodne :)

Jak tam wasze dni wzmożonej pielęgnacji włosowej ?

Pozdrawiam
J.
Wszystkie kobiety chcą wyglądać ładnie, a szczególnie gdy idą na randkę z mężczyzną. Otóż dlatego porządna pielęgnacja wypadła w piątek aby włosy w sobotę wyglądały idealnie. Ostatnio włosy zaznały tylko dotyku szamponu i to jeszcze nie sprawdzonego, więc teraz musiałam dogodzić włosom dość sprawdzoną metodą czyli tzw. PEH. A więc po równo zastosowałam proteiny, emolienty i humekanty. Tak prezentował się oto ten zbiór.

Pierwsze "O":
  • Krauterhof, Żel Aloesowy (Iris Cosmetic) -skóra głowy- 30 min
  • Evrēe, Power Fruit, Nawilżający olejek dwufazowy - metoda rosołowa
  • Stapiz, Acid Balance, Emulsja zakwaszająca do włosów farbowanych +
  • Kallos, KJMN, Blueberry, Jagodowa maska do włosów - 30 mi
M:
  • Pervoe reshenie, Bania Agafii, Szampon do włosów specjalny, Aktywator wzrostu
Drugie "O":
  • Pervoe Reshenie, Receptury Babci Agafii, Maska do włosów na pobudzenie wzrostu `Drożdżowa` - skóra głowy +
  • Garnier Fructis, Oil Repair 3, Odżywka wzmacniająca do włosów suchych i zniszczonych +
  • Nivea, Long Repair, Odżywka odbudowująca +
  • Olej z pestek malin +
  • Mleczko pszczele +
  • Żel hialuronowy - 40 min
Suszenie przebiegało jak to u mnie zwykle bywa głową w dół, letnim nawiewem. Później włosy zostały tylko rozczesane TT i poszłam wreszcie spać (była 1:40).

Zdjęcia zostały zrobione w niedzielę, gdzie stan był już ciut gorszy niż w sobotę, z racji obciążenia po masce drożdżowej, ale i tak strasznie lubię efekt po pielęgnacji pehowej :)

Takie jeszcze nieco zwichrowane

Rozczesane i przygładzone TT 
Oby więcej takich piątko-niedziel :)

Pozdrawiam
J.
Ha, tym razem zdążyłam, a nawet wyprzedziłam niedzielę. Pielęgnacja włosów zaczęła się u mnie już w piątek wieczorem. W sobotę została zakończona a zdjęcia powstały już w niedzielę ponieważ lubię oglądać włosy gdy już są wygładzone po nocy. Z racji, że poprzednia ndw była bardzo uboga dziś postawiłam na dużo różnych składników w tym na kilka nowości. Do łask wróciły również proteiny, których już brakowało moim włosom. Oto co tym razem zagościło na moich.

Pierwsze "O":
  • Olej z pestek malin - cała noc
  • Elfa, Green Pharmacy, Balsam do włosów suchych z olejem arganowym i granatem +
  • Stapiz, Acid Balance, Emulsja zakwaszająca do włosów farbowanych +
  • NMF +
  • Żel hialuronowy - 30 min
M:
  • Sylveco, Odbudowujący szampon pszeniczno - owsiany
Drugie "O":
  • Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Balsam do włosów "Aktywator wzrostu" - skóra głowy +
  • Nivea, Long Repair, Odżywka odbudowująca +
  • New Anna Cosmetics - Miracle Hair Mask +
  • Evrēe, Power Fruit, Nawilżający olejek dwufazowy +
  • NMF +
  • Żel hialuronowy - 30 min
Włosy odcisnęłam w ręcznik, wysuszyłam ciepłym nawiewem, rozczesując je na samym końcu TT głową w dół i zabezpieczyłam serum Marion. Na drugi dzień dodałam do tego olejek od Schaumy.


Po efekcie widać, że włosy czasem potrzebują minimalizmu ale również i bogatej pielęgnacji, proteiny w zestawieniu z olejem i nawilżaczami świetnie wpłynęły na moje włosy. W dotyku są jedwabiście gładkie, proste, śliskie, dociążone a jednocześnie sypkie i nie zbijające się w strączki. Po takiej niedzieli mogę się miziać i miziać choć to niewskazane :/.

Mam nadzieję, że i Wam pielęgnacja się udała i przyniosła super efekty :).

Pozdrawiam
J.

W ostatni weekend moje włosy nie zaznały miłości, a to wszystko za sprawą wesela, na którym byłam. Z racji, że podczas ostatniej takie imprezy własnoręcznie wykonane loki bardzo szybko się wyprostowały, tym razem postanowiłam oddać się w fachowe ręce mojej zaufanej fryzjerki. Jednak jak wiadomo włosy podczas takiej stylizacji wiele przechodzą. Niestety z powodu ogólnie panującego pośpiechu nie mam zdjęć samej fryzury, jednak włosy były upięte podobnie jak na poniższym zdjęciu.



Na początku włosy zostały umyte, spryskane pianką i wysuszone, następnie wszystkie pasma zostały zakręcone i polakierowane, dodatkowo górna część i boki zostały natapirowane. Z jednej strony był zrobiony warkocz, posypany proszkiem zwiększającym objętość, drugi bok zaczesany był na gładko, ale lekko odbity od głowy, zaś z tyły włosy były upięte wsuwkami.

Dawno tylu kosmetyków do stylizacji nie miałam na głowie, tak samo jak dawno nie używałam lokówki. Sama wizyta u fryzjera zakończyła się o 10 rano i fryzura dotrwała bez żadnych urazów do 6 następnego dnia. Po tym czasie włosy zostały rozpuszczone i z takimi poszłam spać. Na drugi dzień włosy sama upięłam i tak dotrwały do 23.

Zabiegi resustacyjne rozpoczęły się następnego dnia. W końcu po 2 dniach rozczesałam włosy, o dziwo lakier całkiem ładnie się z nich wyczesał i powstała szopa ^^. Tak wyglądały włosy po rozpuszczeniu loków.


Głowę umyłam porządnie Barwą chmielową, a długość umyłam maską od Anna Cosmetics. Następnie na długość powędrowała mieszanka nowej odżywki Garnier Oleo Repair 3, Nivea Long Repair, żelu aloesowego , kwasu hialuronowego i NMF. Z taką miksturą poszłam spać i rano spłukałam i wysuszyłam włosy zimnym nawiewem co trochę trwało.

Włosy na początku były lekko spuszone, co jest dla mnie normą ponieważ moja łuska musi się nieco uleżeć. Po około  5-6 godzinach, po rozczesaniu szczotką TT, włosy wyglądały tak:



Jak widać taka PEH-owa mieszanka dobrze im służy :) Sama zdziwiłam się ich stanem na plus (szkoda, że nie widzimy swojego tyłu), w szczególności, że zdjęcia wykonane zostały bez lampy ^^. Włosy były mega mięciutkie, dociążone, sypie i co ważne końcówki były ujarzmione. Oby więcej takich dobrze działających mieszanek.

Pozdrawiam
J.
Miesiąc wolnego, jakie to fajne uczucie :) Czas jednak wrócić do rzeczywistości i naskrobać nieco na bloga. Oczywiście pielęgnacja włosowa nie zaznała żadnej przerwy i dalej mogę się cieszyć dobrą kondycją kłaczków mimo nadmorskiego wiatru (tak , trafiłam na ten jedyny zimny tydzien ;/).
A oto pielęgnacja, którą tym razem zafundowałam włosom.

Pierwsze "O":
  • Nacomi  Olej wygładzający z borówką - cała noc
  • Garnier , Ultra Doux, Odżywka do włosów suchych i zniszczonych, Awokado i masło karite - 30 min
"M":
  • Szampon Seboradin z żeń-szeniem
Drugie "O":
  • Balsam Seboradin z żeń-szeniem - 30 min
  • Mąka ziemniaczana, d-panthenol, mleczko pszczele
Na koniec spryskałam włosy czarną Shauma, olejek i krem i wysuszyłam włosy na okrągłej szczotce.
Zwykle mąka działała na moje włosy bardzo wygładzająco, tym razem jednak były nieco spuszone, co mogło być efektem dodania półproduktów. Po kilku godzinach nieco się wygładziły jednak dość nierówno na długości. W każdym razem efekt jest dość zadowalający, biorąc pod uwagę, że byłu bardzo mięciutkie i lejące :).
Po wysuszeniu

Lampa błyskowa | Po około 6 godz od mycia

Pozdrawiam
J.
Tym razem niedziela nie była sobotą ale poniedziałkiem, co nie zmianie faktu, że zadbałam o włosy z większą starannością niż zazwyczaj ... Co jednak chyba nie wyszło im na dobre a to za sprawą zapomnianej odzywki do włosów, odnalezionej podczas wielkich niedzielnych porządków wszystkich szuflad istniejących w moim domu (chyba dokładnie wiem czemu tyle tam stała). Co do porządków przeraziłam się ilością masek którą mam, gdzie jest kilka w ogóle jeszcze nie otwartych a ja znów zamówiłam kolejną xD, zakupów włosowych nigdy dość ale o tym w następnym poście.

Przejdźmy do tego co dziś zafundowałam moim włosom i jaka mieszanka produktów sprawiła, że moje włosy są jakby obklejone, obciążone przy skórze głowy, niedociążone na końcach, sztywne i bez blasku ;/

Przepis OMO:
Pierwsze "O" (ta kombinacją solo daje u mnie zawsze dobre efekty więc tu winnego się nie doszukuję):
  • Olej z awokado ( 5 ml) na suche włosy - 30 min
  • RR Line Maschera mask coloured or streaked hair - 30 min
"M":
  • Szampon nawilżający Alterra "Granat i aloes" do włosów suchych i zniszczonych
Drugie "O"<- taaak nie bez powodu to podkreślam, to szatan w czystej postaci:
  • Natura Siberica Professional, Rokotnikowa odżywka do włosów 'Maksymalna objętość'
    -
    1 godz
  • D-panthenol
  • Kwas hialuronowy
Osuszone włosy spryskałam jedwabiem z Joanny ( Jedwab Spray Odżywka w sprayu, ułatwiająca rozczesywanie)  i nałożyłam po wysuszeniu na końce serum z Marion .

A teraz czas na zdjęcia niczym z horroru xD

Królowa puchy wita :D
Ujarzmione nieco szczotką TT


Tak oto wygląda mój koczek
Włosy po koczku ... On zawsze je jakoś ratuje przed światem :)
 Już wiem że odżywka i na pewno też spray z Joanny nie działają dobrze na moje włosy, na pewno przetestuje je w innych kombinacjach żeby sprawdzić czy da się z nich coś więcej wyciągnąć. Jednak nie znajdą miejsca w ndw, jedynie na użytek codzienny :)

Pozdrawiam 
J.
(siedząca dalej w koczku aby wyjść jutro do ludzi)

Witam, żyję nie umarłam.
Uczelnia + koniec semestru = zombie mode on, także niestety blog podczas niego schodzi na dalszy plan.
Powoli wychodzę jednak na prostą i znów na blogu regularnie będą pojawiać się wpisy.

Dziś przychodzę do was z Ndw, podczas której po raz pierwszy użyłam sody oczyszczonej, a co z tego spotkania wynikło zobaczycie poniżej. Z racji mocno oczyszczających właściwości sody zadbałam o to, aby moje pamiętające rozjaśnianie końcówki zostały odpowiednio zabezpieczone przed myciem, zważywszy na to, iż ostatnie użycie maski z jajka sprawiło, że moje włosy stały się lekko przeproteinowane. Jak zwykle zastosowałam metodę mycia OMO, także zaczynamy :).

Pierwsze "O":
  • RR Line Maschera mask coloured or streaked hair  -  użyta na koncówki - 1 godz.
"M":
  • soda oczyszczona,
  • szampon Anet Pokrzywowy - typowy SLS-siak zdobyty gdzieś przez mojego tatę xD.
Drugie "O" czyli mieszanka z takich produktów jak:
  • odżywka Garnier AiK,
  • maska Miracle hair mask, New anna cosmetics,
  • mleczko pszczele,
  • d-panthenol,
  • kwas hialuronowy,
  • NMF, nałożonych na 1 godzinę.
Na koniec włosy opłukałam w chłodnej wodzie żeby zamknąć łuski włosa. Po takich zabiegach wysuszyłam włosy i zabezpieczyłam włosy spora ilością Mythic Oil, z racji, że planowałam dla nich mały wysiłek w postaci prostowania.

Czas na zdjęcia :)
Tuż po wysuszeniu :
Po wyprostowaniu:
Tył włosów z lampą | Przód | Tył bez lampy
Mycie mieszanką sody i szamponu jak najbardziej się dla mnie sprawdza, włosy są miłe w dotyku i czuć, że są oczyszczone. Włosy na długości za sprawą nawilżających półproduktów i Mythil Oil są mięciutkie gładkie i ujarzmione, choć chwilę im zajmuje po wysuszeniu żeby całkowicie się wygładziły, tylko je miziać.

Pozdrawiam
J.

No i nastał w końcu czas niedzieli dla włosów ;)
Jako że niedawno moje włosy nie zaznały miłości, dziś czyli pt który wyjątkową będzie niedzielą doznały prawdziwego urozmaicenia pod względem składników. Wszystkie zabiegi miały na celu ich nawilżenie i dociążenie. Od protein na razie zrobiłam sobie sobie przerwę ponieważ włosy reagują na ich nadmiar puszeniem.

A oto co dziś zagościło w moim przepisie OMO:

Pierwsze "O":
  • Olej lniany ( 6 ml) nałożony na lekko zwilżone wodą włosy - 1 godz
  • Maska Miracle hair mask, New anna cosmetics - 30 min
"M":
  • Szampon Planeta Organica, Organic Olive Shampoo - umyłam skalp i pianą przeciągnęłam na długości włosów bez ich pocierania
Drugie "O":
  • Odżywka Garnier AiK, wzbogacona o półprodukty : mleczko pszczele, D-panthenol, kwas hialuronowy, olej z pestek śliwki - 1 godz
Po takim odżywieniu włosy zmyłam letnią wodą , odcisnęłam w ręcznik zabezpieczyłam mgiełką z Gliss Kur'a oraz nałożyłam kroplę mleczka prostującego z Marion. Tak zabezpieczone włosy wysuszyłam letnim i chłodnym nawiewem, jako kropkę a właściwie kroplę nad i nałożyłam Beauty Oil od Schaumy (który nieziemsko pachnie) oraz zakręciłam je w koczka ślimaczka na godzinę.

Dla wzrokowców oto wszystkie składniki:

A oto efekty dzisiejszego odżywiania ... jako że moje włosy są równie wielkimi śpiochami jak ja i lubią się wyspać po myciu żeby wyglądać super , wstawiam zdjęcia po koczku i po spaniu :)

Po koczku:

Po nocy:


Włosy są gładkie, mega mięciutkie i nawilżone... A babyhair'y żyją swoim życiem :P
A teraz lecę się miziać ^^
Pozdrawiam J.