Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odżywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odżywka. Pokaż wszystkie posty

Świąteczna przerwa już minęła, zatem czas na kolejne posty z denkami, powoli odrabiam straty zaległych miesięcy, więc już niedługo pojawi się aktualny grudniowy projekt denko. Po ostatnich wielkich zużyciach nastąpił czas nieco spokojniejszy. Ilość produktów jest mniejsza niż ilość kosmetyków do twarzy z poprzedniego miesiąca, jak to mówią równowaga w przyrodzie musi być.


Tym razem stan estetyczny denka jest na plus, dzięki dobrze sprawdzającym opakowaniom, które pozwoliły na całkowite wykorzystanie kosmetyków. Zatem tej kwestii nie będę już omawiać przy mini recenzjach poszczególnych produktów.

We wrześniu udało mi się zużyć 9 produktów w tym 4 do włosów i 5 do twarzy, jeśli chcecie wiedzieć dokładnie co o nich myślę, zapraszam poniżej.

Włosy
RadicalMed, odżywka przeciw wypadaniu włosów

Od początku września zmagałam się z wypadaniem włosów, które było najintensywniejsze podczas całej mojej "kariery włosomaniaczki". Z myślą o tym postanowiłam zadziałać w sprawdzony dla mnie sposób. Odżywka, która jest tak naprawdę wcierką sprawdziła się równie dobrze jak ostatnio, wypadanie zmniejszyło się znaczne, choć i tak całkowicie minęło gdy skończyła się jesień. Do tego sposób aplikacji powinni wykorzystać u siebie inni producenci, używanie atomizera jest szybkie, proste i nie pozwala na marnowanie płynu.

Pantene, odżywka w piance pod prysznic, intensywna regeneracja

Gdy ją kupowałam, myślałam, że to tylko taki gadżet, ale po jej zużyciu stała się moim hitem, na poprawę stanu włosów gdy nie mamy za dużo czasu, jak np. podczas kąpieli po basenie, gdy goni nas licznik czasu. Ma świetną, przyjemną w dotyku i rozprowadzaniu konsystencje oraz ładny owocowy zapach. Po zastosowaniu odżywki zarówno na 5 i 30 minut, włosy są miękkie w dotyku, wygładzone, nie plączą się i są dociążone. Taki niepozorny produkt a tyle daje.

Mrs. Potter's, balsam aloes i jedwab

Odżywka które stała u mnie i stała, nie dlatego, że jest zła, po prostu była ze mną odkąd wpadłam w szał włosowych zakupów i ciężko było zużyć całe 500 ml. Kupiłam ja jeszcze ze starym składem, który świetnie się sprawdził do emulgowania olei i jako składnik nawilżający w mixie maseczkowym. 

Seboradin, balsam, żen-szeń

W poprzednim denku, pokazywałam szampon z tej serii, dziś przyszedł czas na balsam, który towarzyszy mi od początku włosomaniactwa. To jest już moja kolejna butelka i zamierzam go ponownie kupić, gdy uszczuplę nieco zapasy w szafce. Zapach tej serii mi się osobiście podoba, zatem dla mnie balsam ma same zalety, dociąża, wygładza i sprawia, że włosy są jedwabiste w dotyku. Sam cud, miód i orzeszki.

Twarz
AA Help, Cera atopowa, Krem-żel do mycia twarzy

Dziwny, niby delikatny jak zapowiada producent, ale na swojej skórze nie widziałam po nim, żadnych efektów, miał mocno leistą konsystencję i bliżej nieokreślony zapach, więcej po niego nie sięgnę.

Soraya, Anti Ageing, Baza silikonowa do cery normalnej i mieszanej

Pierwsza baza jaka trafiła w moje ręce, wyrzucam ja mimo tego, że jeszcze można by z niej coś wycisnąć, jednak zestarzała się już i zamiast gładkiego, silikonowego w dotyku, produkt pojawiały się twarde grudki. Bardzo fajnie spełniała swoje zadanie, makijaż trzymał się jak skała a twarz pozostawała matowa i wygładzona długi czas.

Collection, Lasting Perfection, korektor w płynie, 1

Kupiła mi go moja siostra w Anglii, po wielu moich przypomnieniach, żeby tylko czasem go nie zapomniała lecąc w odwiedziny do Polski. I miałam powód, korektor był wychwalany na całym makijażowym YT. Jako, że makijaż to moje hobby musiałam go wypróbować i nie zawiodłam się. Jest to jeden z najlepiej kryjących korektorów jakie miałam i do tego mega jasny, co ma duże znaczenie przy mojej bladej cerze. Będę do nieco wracać zapewne wielokrotnie.

Carea & Isana, płatki kosmetyczne

Carea niestety zniknęła już z biedronki więc tylko wspomną, że te płatki były świetne (zastąpiły je bebeauty), zaś płatki z Isany są taką bezpieczną opcją, nie rozdwajają się za bardzo i ładnie przyjmują zmywany produkt, nie są ideałem, ale zawsze w razie potrzeby można po nie szybko skoczyć do rossmana.

----------------------------

Moja wrodzone umiejętności dobierania kosmetyków sprawdziły się jeszcze raz i prawie wszystkie rzeczy mają zieloną kategorię. Dużo z nich pojawi się u mnie ponownie, a dla innych szukam jeszcze lepszych zamienników, a co przyniósł kolejny miesiąc dowiecie się niebawem.

Pozdrawiam
J.

Tworząc posta z serii projekt denko co miesiąc zaskakuję sama siebie ilością zużytych produktów. Po opublikowaniu denka danego miesiąca myślę, że no, to, to już chyba rekord w ilości produktów i każdorazowo się mylę. Nie wiem, czy to ja rozwijam zdolności w zużywaniu rzeczy czy to nagle produkty same wpadają na pomysł, żeby się równocześnie skończyć. 


Jednak widzę, że denko lipcowe będzie na pewno mniejsze, może gabarytowo spore, ale ilość kosmetyków nie będzie taka duża i prawdę powiedziawszy, nawet mnie to cieszy, bo opisywanie wszystkich zużyć to ciężka robota.
Wszystkie 21 produktów
Z jednego jednak się cieszę, zmalał mój zasób produktów do włosów, co dobrze wpłynie na moje plany minimalizmu włosowego.

----------------------------

Dokładnie zużyłam 6 produktów do włosów, 8 kosmetyków do twarzy i 7 rzeczy różnorodnego przeznaczenia. Wśród wszystkich kategorii są prawdziwe hity a więc zapraszam na mini recenzje.

Włosy
Planeta Organica, Avocado Oil Hair Condicioner

Nie wiem kto wymyślał te opakowania, ale uduszę go gołymi rękoma. Kwadratowy przekrój plus twardy plastik to nie wróży dobrze. Odżywkę trzeba wytrząsać dość silnymi ruchami, na szczęście postawiona do góry nogami spływa do samego końca i po rozcięciu opakowania nic w środku już nie znalazłam. Poza tym aspektem, odżywka była naprawdę dobra. Moje włosy lubią olej awokado i tylko się w tym utwierdziłam. Produkt ułatwiał rozczesywania, ładnie emulgował oleje i pozostawiał włosy wygładzone i dociążone.

Anna New, maska do włosów, Miracle Hair mask

Maska, którą kupiłam po poleceniu jej przez BlondeHairCare i nie zawiodłam się. Mogę potwierdzić tylko to co było o niej dobrego powiedziane.

Bania Agafii, Cedrowe mydło do włosów i ciała

HIT, HIT, HIT. Czy ktoś go jeszcze nie zna ? Najlepszy produkt do mycia włosów. Moja mama potwierdza, a jest bardzo wybredna osobą.

Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów drożdżowa na pobudzenie wzrostu

Działań pobudzających wzrost nie sprawdzałam, ale na długości sprawdzała się super. Może pachnie dziwnie, ale można jej to wybaczyć.

L'oreal, Primer Repair Lipidium, ampułka 

Dodaje prawdziwego kopa masce z tej serii. Dobrze, że mam jeszcze kilka ampułek w zapasie. Używam zawsze, gdy chcę mieć pewność, że włosy będą wyglądać świetnie.

ZrobSobieKrem, Olej lniany

Ulubieniec moich włosów. Jak na razie ma pierwsze miejsce na podium, czekam tylko jak wykorzystam inne oleje i do niego na pewno wrócę.

Twarz
Bania Agafii, Odmładzająca maseczka do twarzy na mleku łosia 

Jedna z lepszych maseczek nawilżających jakie miałam, a dodatkowo ślicznie pachnie. Z łosia czy tam łososia, ważne, że pozostawia skórę widocznie bardziej miękką i uspokojoną.


Bielenda, Professional Formula, Błyskawicznie napinająca maseczka koktajlowa

Niby niezła, ale szału nie zrobiła. Może jeszcze mam za młodą skórę, żeby zauważyć widoczny efekt.


Ziaja, Maska regenerująca z glinką brązową

Za to w tym przypadku, efekty widać od razu. Nie coś, że ślicznie pachnie to można straszyć domowników :D. Skóra jest po niej odżywiona, gładka i taka fajna w dotyku.


Astor, Lift Me Up, 2in1 Anti-Aging Foundation

Kolor jak to w próbkach był oczywiście dla mnie za ciemny, dlatego użyłam go do konturowania na mokro. Ładnie stopił się z innymi produktami, nie ciemniał i długo utrzymywał się na twarzy. Jestem ciekawa czy w gamie kolorystycznej jest odpowiednio jasny do mojej karnacji.

Tisane, balsam do ust w słoiczku

Mój ukochany balsam, smaruję go zawsze grubą warstwą na noc jako taka maska regenerująca. Po obudzeniu usta są mięciutkie, bez suchych skórek i gotowe do przyjęcia wszelkich produktów kolorowych.

Blistex, Intensive Lip Relief Cream

Kolejny ulubieniec z kategorii usta. Próbki otrzymałam od ortodonty, po zakładaniu aparatu. Trzeba wtedy dość mocno rozszerzyć wargi czego skutkiem było ich popękanie. Od razu przypadł mi do gustu zapach balsamu i jego konsystencja. A działanie jest jeszcze lepsze.


Ava, Eco Linea, Krem pod oczy pielęgnująco wygładzający

Złe opakowanie, pompka na początku nie chce się nacisnąć, a gdy już użyjemy odpowiednio dużej siły, strzela dość dużą ilością produktu. Krem jest dość rzadki i naprawdę wystarczy go odrobinka (co kłóci się z dozowaniem). Samo działanie nie powaliło mnie na kolana, ot taki zwykły nawilżacz, cieszyłam się, że się skończył.

Ava, Eco Garden, Organiczny peeling i maska 2 w 1 z ryżem i ogórkiem

Tym razem produkt Avy przypadł mi całkiem do gustu. Stosowałam podczas kąpieli jako peeling, a po wmasowaniu pozostawiałam go na twarzy jako maskę. Bardzo fajnie oczyszczał skórę i ją normalizował, trzeba jednak wiedzieć, że nie jest to mocny zdzierak.


Garnier Hand, Intensywna Pielęgnacja Bardzo Suchej Skóry, Regenerujący krem do rąk

Krem - ratunek, zwykle używam go zimą, ale przez pewien okres miałam bardzo suche dłonie i jako okład na noc pod rękawiczki  sprawdził się świetnie.


Alterra, Reine Pflanzenölseife Lavendel, Mydło z olejkami roślinnymi o zapachu lawendy

Nie lubię mydeł w kostkach i to mnie do nich nie przekonało, zapach był na tyle mocny, że musiało długo leżeć na balkonie i nieco zwietrzeć. Co do działania to takie zwyczajne mydło. Fajne jest jednak to, że rozmiar jest dopasowany do dłoni i nie rozmazuje się w mydelniczce.

Ministerstwo dobrego mydła, mydło "Ryż"

Tak, tak nie lubię mydeł, ale to jest świetne. Używałam do mycia całego ciało i jako jedno z niewielu nie pozostawiało osadu i uczucia suchości na skórze. Łagodziło podrażnienia i ładnie się pieniło. Jak na mydło to to jest mój hit.

Semilac, Remover Wraps, folia do ściągania hybryd

Usuwać jako tako usuwały lakier hybrydowy, ale często mi się rozluźniały i aceton "uciekał". Hybrydy nie są jednak dla mnie zatem wrapsy nie powrócą do mojego domu.

ARDELL, Duo Lash Adhesive Clear

Wylądował w koszu ponieważ się zepsuł. Jednak za czasów swojego żywota, sprawdzał się poprawnie. Kilka razy zdarzyło mi się chodzić z odklejonym końcem rzęs, ale nie było to notoryczne,  poza tym przeszkadzał mi w nim całkiem spory czas zastygania. Na szczęście łatwo się go usuwało potem z odklejonych rzęs. Teraz szukam lepszego zamiennika.


Carea, płatki kosmetyczne (Biedronka)

Płatki te pojawiały się już w poprzednim denku. Dalej twierdzę, że są to najlepsze płatki jakie można znaleźć.

Milly,  płatki kosmetyczne (Natura)

Te płatki, są odwrotnością tych powyżej, grube, rozdwajają się, słabo zbierają produkty z twarzy, za to wchłaniają sporo produktu do demakijażu. Kupiłam w sytuacji podbramkowej i nigdy do nich nie powrócę.

----------------------------

To by było na tyle w czerwcu, jak widać same fajne rzeczy. Dajcie znać czy wstrzeliłam się w wasze zużycia.

Pozdrawiam
J.
Obiecałam, a więc przychodzę z "nowościami" (no prawie bo chwile już u mnie leżą) które przygarnęłam podczas zakupów w Superpharm i Hebe. Promocje w tych drogeriach odbywały się ciut wcześniej lub równocześnie z tymi w Rossmannie.

Superpharm
W Superpharm obowiązywała jednak pewna zasada, kosmetyki mogliśmy kupić 50% taniej ale tylko do 5 sztuk. Myślałam, że to będzie jakieś wielkie ograniczenie, ale okazało się, że nawet jakbym mocno chciała to w tamtej chwili interesowały mnie tylko 4 produkty. Niemniej jednak znalazłam dla siebie kilka innych mniej lub bardziej przydatnych rzeczy, a mianowicie 4 lakiery Essie w odcieniach różu oraz kultowy już top Seche Vite, który znajdował się wtedy na promocji.


Kosmetyki kolorowe:

1. Maybelline, tusz Lash Sensational
2. L'oreal, tusz False Lash Wings Sculpt
3. Maybelline, błyszczyk Color Sensational Shine Gloss 130 Fuchsia Flash
4. L'oreal, Brow Artist Plumper 02 Blonde

Jak widać padło na dwie marki - Maybelline oraz L'oreal. Tusz od tej pierwszej był już hitem blogosfery a więc kupiłam go aby przekonać się czy również tak dobrze sprawdzi się u mnie. Tusz z L'oreal skusił mnie za to ciekawą szczoteczką i tym, że poprzednie produkty tej firmy świetnie się u mnie prezentowały na rzęsach.

Na błyszczyk skusiłam się po jego recenzji na jednym z blogów i sprawdza się u mnie bardzo fajnie, dalej ładny kolor, nie rozlewa się i nie klei. Żel do brwi za to czeka na swój debiut ponieważ jeszcze została mi resztka jego odpowiednika z Catrice. Mam tylko nadzieję, że kolor będzie dobry.


Lakierów u mnie nigdy dość, a że hybrydy się u mnie nie sprawdzają, to inwestuję w zwykle lakiery ale dobrych marek. Nastało lato, zatem królują żywe, jasne kolory, co dokładnie można zobaczyć po moich wyborach. Ulubieńcem stał się od razu, lubiany przez wielu, "watermelon".

cute as a button | status symbol | watermelon | big spender
Seche Vite

Hebe
W Hebe głownie postawiłam na kosmetyki pielęgnacyjne, zaplatał się tylko między nimi jeden podkład. W sumie weszłam do drogerii bez większego planu a kupiłam kosmetyki które o pewnego czasu chodziło mi po głowie.

Zagubiony w akcji fotografowania krem
Kosmetyki kolorowe:

1. Rimmel, podkład Match perfection, 010

Kupiony aby rozjaśnić jego brata o numerze 100. Ma niestety różowe tony ale po wymieszaniu jest idealnie.

Kosmetyki pielęgnacyjne:

1. Purederm, Oczyszczający i regenerujący peeling enzymatyczny
2. Garnier, Fructis, Gęste i Zachwycające, Odżywka wzmacniająca do włosów
3. Bielenda Expert Czystej Skóry 2-Fazowy Płyn Nawilżający
4. Nacomi - Maska algowa typu peel-off o działaniu rozjaśniającym z borówką
5. Nacomi - Maska  algowa typu peel-off o działaniu przeciwstarzeniowym  z żurawiną
6. Dermedic Hydrain 3 Hialuro Krem-żel ultranawilżający


Z wymienionych wyżej firm na promocji znalazły się Garnier, Bielenda oraz Dermedic. Jednak maski od Nacomi chciałam od dawna wypróbować a peeling od Purederm zebrał dobrą opinię u Kascysko, a więc postanowiłam przetestować i ja. 




Na swoją kolej czeka cierpliwie tylko Bielenda, reszta kosmetyków jest już w użyciu i sprawdza się u mnie naprawdę dobrze. Największym hitem okazał się peeling, który działa od chwili nałożenia na twarz i pozostawia ją gładką i miękką.

Oby zawsze trafiały się tak udane zakupy.

Pozdrawiam
J.

W komentarzach pod postem urodzinowym poczytałam, że powinno się pojawiać więcej moich włosów. A więc nie pozostało mi nic innego jak posłuchać się dobrej rady i powrócić z postami o bogatej pielęgnacji włosowej. Jako, że ostatnie niedziele włosowe zawsze były podyktowane jakimś wydarzeniem i tym razem tak będzie. Włosy potraktowałam w wyjątkowy sposób z racji na firmowy piknik, na świeżym powietrzu, na który zaprosił mnie mój chłopak.

Moim celem były wygładzone, nieplączące się włosy, którym nie straszne słońce. A czy plany miały odzwierciedlenie w życiu przekonacie się poniżej na zdjęciach, lecz najpierw nieco teorii.

Przepis OMO:


Odżywianie:
- olej z awokado - 30 min
- Timotei with Jericho Rose, Odżywka do włosów `Moc i blask` +
- Pervoe Reshenie, Planeta Organica, Afryka, Balsam do wszystkich typów włosów z olejem awokado - 30 min

Mycie:
- Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Cedrowe mydło do włosów i ciała

Odżywianie:
- Maska L'oreal Professionnel ABSOLUT REPAIR Lipidium +
- Panetne Pro-V odżywka w piance "Intensywna regeneracja" - 30 min

Suszenie:
- letni i chłodny nawiew

Zabezpieczanie:
- Schauma, Beauty Oil
- olejek z pestem malin

Efekty:

Przy okazji zdjęć, powiem Wam, że bardzo się cieszę, że miałam okazję po raz pierwszy przedstawić moje włosy w pełnym słońcu.

Dzięki wiatrowi widać w końcu jak cienkie są moje włosy :)



Nie wiem jak Wam, ale mi się efekt bardzo podobał, włosy były proste, mega miękkie w dotyku i nie plątały się bardzo, co ułatwiło mi życie w ciągu tych 7 godzin na powietrzy :)

Pozdrawiam

J.
Przyszła i na mnie kolej, pierwsze rozdanie podczas całej działalności mojego bloga. Planowałam przeprowadzić je dopiero na 1 urodziny bloga ale los chciał inaczej i już dziś przychodzę do Was z naprawdę fajną propozycją. A to wszystko dzięki Gronu Ambasadorów Everyday.Me.

Baner
Na pewno pamiętacie rozdania z odżywką Pantene w piance jakie pojawiły się kilka miesięcy temu w blogosferze, tym razem jest podobnie. Dzięki udziałowi w programie ambasadorskim mam możliwość przetestowania szamponu i intensywnej odżywki maski Aussie z nowej linii 3 Minute Miracle Moisture a także podarowanie Wam - moim czytelniczkom - trzech mini zestawów testowych składających się z szamponu Miracle Moist 75ml, odżywki Miracle Moist 75 ml oraz ankiety o której wypełnienie i wysłanie (zdjęcie/skan) poproszę po zakończeniu testowania.

Co producent mówi o produktach ?


Aussie Miracle Moist to linia produktów, która pomaga intensywnie nawilżyć i wygładzić włosy, chroniąc kosmyki przed uszkodzeniami, oraz dba o to, aby włosy były zawsze w świetnej kondycji.

Ta intensywna kuracja została wzbogacona o odpowiednią dawkę australijskiego oleju z orzechów makadamia. Ten naturalny składnik pochodzenia roślinnego to wszystko, czego włosom potrzeba do szcześcia. Zapewnia nawilżenie, ułatwia rozczesywanie, zmniejsza puszenie się i chroni włosy przed promieniami UV. 

Szampon Aussie Miracle Moist
To cud (w pewnym sensie). Wprawdzie nie taki jak narodziny dziecka czy zaćmienie słońca, jednak formuła z olejkiem z australijskiego orzecha makadamia wnika w strukturę suchych i zniszczonych włosów, pomagając je odzywić i wygładzić. Silne nawilżenie.

Odżywka Aussie Miracle Moist
Cudowna formuła wnika w suche i zniszczone włosy, dzięki czemu stają się one miękkie, gładkie i odżywione. Włosy są miękkie w dotyku, lśniące, łatwiejsze w układaniu i gotowe na nowe wyzwania!



Ze względu na swoje właściowości nawilżające, kuracja Miracle Moisture przeznaczona jest głównie dla włosów suchych i bardzo suchych, którym potrzeba porządnej dawki nawilżenie. Jednak z uwagi na to, że łatwo się spłukuje i nie obciąża włosów, jest również idealna dla gęstych włosów, które są w dobrej kondycji, aby poprawić ich poziom nawilżenia.



--------------------- Co zrobić aby wziąć udział w rozdaniu ? ---------------------


Należy obowiązkowo, być publicznym obserwatorem bloga, podać maila, wypełnić formularz zgłoszenia i wysłać go w komentarzu oraz zapoznać się z regulaminem podanym poniżej.

Dodatkowo możecie obserwować mnie na instagranie <klik> (+1),  dodać baner konkursowy w poście lub na pasku bocznym (+2) oraz dodać mnie do blogrolla (+3).


Formularz zgłoszeniowy:

Obserwuję jako: (nazwa/nick)
Email:
Obserwuję na IG jako: TAK(nick)/NIE
Dodałam baner na: TAK(link)/NIE
Dodałam do blogrolla: TAK(link)/NIE
Zapoznałam się z regulaminem: TAK/NIE


Regulamin:

- Rozdanie trwa od dzisiaj tj. 14.04.2016 do 28.04.2016. Wyniki, zostaną ogłoszone, do 7 dni, po zakończeniu rozdania, w nowym poście. 
- Wygrywają 3 osoby. Na maila, z adresem, czekam 3 dni, następnie losuję kolejne osoby.
- Po zakończeniu testowania mini zestawu Aussie, proszę o wypełnienie załączonej ankiety bądź wyrażenie swojej opinii na swoim blogu, jeśli taki istnieje - warunek dobrowolny.
- Wysyłka wyłącznie na terenie RP.
- Fundatorem rozdania jest Grono Ambasadorów Everyday.Me
- Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mam nadzieję, że taka forma rozdania Wam się podoba. Zachęcam do zgłaszania się i powodzenia :)

Pozdrawiam
J.
Jestem z siebie dumna, od ostatniej włosowej niedzieli minął tydzień :). Tym razem szykowałam się na randkę a więc każdy szczegół musiał być na tip top. Znając swoje włosy, wiedziała, że nic im tak dobrze nie zrobi jak duża ilość emolientów z odrobiną protein. Ostatnio mam włosowego lenia ale tym razem się postarałam i dalej wcielałam w plan kończenie wszystkich produktów gdzie niedaleko będzie widać denko :). Co dokładnie nałożyłam na włosy, znajdziecie poniżej.

Przepis OMO:

Odżywianie:
- olej z pestek śliwek - 30 min
- Kallos, KJMN, Blueberry, Jagodowa maska do włosów +
- maska Biovax Caviar, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów - 30 min

Mycie:
- Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Cedrowe mydło do włosów i ciała

Odżywianie:
-  Anna New Cosmetics, maska do włosów, Miracle Hair mask +
- Nivea, Long Repair, Odżywka regenerująca długie włosy - 30 min

Suszenie:
- letnie i chłodny nawiew

Zabezpieczanie:
- Schauma, Beauty Oil


Aby zabezpieczyć włosy podczas podróży tramwajem zwinęłam je w koczek, jednak nie był to za dobry pomysł ponieważ tym razem bardzo dziwnie się zakręciły. Na szczęście dziś już sama fryzura prezentuje się lepiej :)


W dotyku są mega milutkie oraz grube i to mi wystarczy :)


Pozdrawiam
J.
W zamyśle ta mini seria miała być tylko o fryzurach, jednak pomyślałam, że fajnie byłoby pokazać jak mój typ włosa reaguje po raz pierwszy na dany produkt. Może gdzieś tam jest moja włosowa siostra i będę w stanie jej pomóc.


Jako pierwsza zostanie poddana testom nowość w moich zbiorach, do której kupna bardzo długo się zbierałam. Jest nią odżywka w piance "Intensywna regeneracja" od PANTENE PRO-V. Odkąd pojawiła się na blogach fascynowała mnie jej formuła oraz efekty jakie obiecuje producent.

A dlaczego akurat tą wersję a nie np "Agua Touch"? Mam pamięć fotograficzną, a że ostatnio widziałam na jednym z obserwowanych blogów recenzję danego rodzaju tej odżywki to mimowolnie go zapamiętałam i w sklepie ręka sami mi po niego sięgnęła.

Zacznijmy od faktów, odżywka w cenie regularnej kosztuje 13-15 zł. Mi udało się ją kupić podczas promocji za 9.99 zł. Produkt zamknięty jest w metalowej puszce jak na piankę przystało z bardzo dobrym atomizerem i obrazkową instrukcją obsługi z tyłu opakowania, skład zaś prezentuje się następująco:


Jak dla mnie konsystencja tego produktu jest prawdziwym hitem, miałam nie małą zabawę tworząc wzorki na ręce podczas wyciskania odżywki i wcierając ją we włosy. Dodatkowym atutem jest prześliczny zapach, który pokazywałam już chyba wszystkim z mojej rodziny, nawet tata go docenił. Ale najważniejsze jest to jak odżywka sprawuje się na włosach.

Aby dokładnie przetestować produkt zastosowałam go solo na włosy. Na skórę głowy nałożyłam przed myciem w ramach akcji zapuszczania włosów maść rozgrzewającą, a na zwilżone włosy sporą dawkę odżywki. Wszystko ułożyłam pod foliowym czepkiem i zawinęłam w turban z mikrofibry. Z taką konstrukcją chodziłam około 40 minut. 
Następnie umyłam skórę głowy oczyszczającym szamponem z Barwy, a wytworzoną pianę przeciągnęłam po długości. Włosy zawinęłam w ręcznik i tak odczekałam około 5 minut, żeby nadmiar wody wsiąknął w materiał.
Na koniec nałożyłam ponownie odżywkę Pantene, już nie omijając włosów przy nasadzie i z podobnym turbanem jak na początku pochodziłam jeszcze 30 minut.

Po całym zabiegu włosy wypłukałam, odsączyłam w ręcznik i wysuszyłam letnim nawiewem. Co ukazało się wtedy moim oczom? Włosy były uniesione u nasady, gładkie i mięciutkie. Z racji, że moje włosy zawsze wyglądają lepiej na drugi dzień lub po pozostawieniu ich na 2-3 godziny zawinięte w koczek postanowiłam pokazać Wam już je w finalnej wersji. Z racji, tego iż miałam ochotę na fale wybrałam tą drugą opcję.

Po rozpuszczeniu koczka
Po rozczesaniu palcami


Rozczesane szczotką TT


Jak widać włosy ładnie się błyszczały, były dociążone ale pełne objętości. Równie dobrze odżywka spisała się na basenie, gdzie nałożyłam ją na olej pod czepek i na 2 minuty już po umyciu włosów. Ten produkt na pewnie zagości w mojej pielęgnacji włosowej nie raz.

-------------------------------

Pozdrawiam
J.


Przyszedł czas na pokazanie Wam co takiego udało mi się wykończyć przez ostatnie kilka miesięcy. Jako, że nie mam sentymentu do ładnych opakować, nie będzie wielkiej torby z pustymi butelkami, tylko zestawienie graficzne, które mam nadzieję będzie wystarczające. Łącznie udało mi się wykorzystać 25 kosmetyków, w tym 14 do włosów. Większość z nich jest już dobrze znana w blogosferze, jednak i ja dorzucę swoją krótką recenzję.




W tej części skupie się na produktach do włosów, w końcu to właśnie ta tematyka jest główną prezentowaną na blogu, a to do czegoś zobowiązuje :). W następnym poście postaram się przygotować zestawienie dotyczące reszty ciała, pomijając jednak kosmetyki kolorowe, bo tych raczej mi przybywa niż ubywa ^^. 

A tak prezentuje się owa kolekcja :

Kosmetyki rosyjskie:

1.   Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Maska do włosów `Super Silna` 
2.   Pervoe Reshenie, Bania Agafii - szampon do włosów specjalny - aktywator wzrostu - ekstrakt z igieł sosny karłowej, pięciornik, łopian, mydlnica lekarska, dziurawiec, eleuterokok kolczasty, rokitnik ałtajski 
3.   Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Balsam do włosów `Aktywator wzrostu` 
4.   Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Ekspres - maska do wosów regeneracyjna `Elastyczność i blask`
Kosmetyki rosyjskie wypadły u mnie dwojako, seria "Aktywator wzrostu" nie powaliła mnie na kolana, spektakularnych efektów w kwestii przyrostu nie było, nie zahamowały również w najmniejszym stopniu wypadania, resztę działań oceniam jako dobre, ale nie wyróżniające się niczym. Z drugiej strony Maska "Super Silna" oraz "Elastyczność i blask" stały się moimi ulubieńcami i aż żal było się z nimi żegnać, wyciskałam je do ostatniej kropli.

Maski:

5.   RR Line Maschera mask coloured or streaked hair
6. Rossmann, Isana Professional, Oil Care, Effektiv - Kur (Kuracja do włosów z olejkiem arganowym)
7.   L`biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych
8.   Ziaja, Intensywna Pielęgnacja Włosów, Maska do włosów `Intensywny kolor` 

Wszystkie maski mogę z pełną odpowiedzialności polecić, sprawdzą się na włosach wysoko i średnioporowatych, które potrzebują dociążenia i wygładzenia. Gdy wykończę obecny zapas na pewno do mnie wrócą, w szczególności Isana i Biovax.

Szampony:

9.   Barwa, Barwa Ziołowa, Szampon tatarako- chmielowy do włosów łamliwych i zniszczonych 
10. Rossmann, Alterra, Feuchtigkeits - Shampoo Granatapfel & Aloe Vera (Szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych `Granat i aloes`) 
Pierwszy to typowy szampon oczyszczający z sls i do tego sprawdza się super, dobrze się pieni i ładnie oczyszcza, trzeba tylko użyć po nim odżywki bo może plątać włosy. Drugi to cudownie pachnący delikatny szampon, do którego przekonałam nawet swojego faceta :), czy coś więcej muszę mówić :).

Wcierki i odżywki b/s:

11. Joanna, Naturia, Odżywka z miodem i cytryną do włosów farbowanych, suchych i zniszczonych 
12. Farmona, Radical Med, Odżywka przeciw wypadaniu włosów 
13. Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy 
14. Joanna, Rzepa, Kuracja wzmacniająca
Z odżywką Joanny trzeba uważać, czasami udało mi się nią posklejać włosy, jednak stosowana w odpowiednich proporcjach ułatwia rozczesywanie i wygładza włosy. Co do wcierek to Jantara i Rzepę stosowałam w kratkę, nie widziałam więc za dobrze efektów, jednak kiedyś planuję do nich wrócić, zaś RadicalMed jest moich hitem, dobrze się rozprowadza, ładnie pachnie, nie obciąża włosów i co najważniejsze działa, z nim wypadanie mi nie straszne. Kolejna buteleczka stoi już w łazience i czeka aż będzie potrzebna.

Uff, koniec produktów do włosów, było ich sporo, jednak taka ilość zbiera się u mnie przez kilka miesięcy. Ciekawe czy znalazłaby się jakaś duszyczka, która używała kiedyś wszystkich wymienionych :)

Pozdrawiam
J.




Tym razem było na bogato, jak to zapowiadałam w ostatniej niedzieli. Nie wiem czemu ale zawsze taka niedziela schodzi mi się z jakimś ważniejszym wyjściem :) Było dużo półproduktów i wielki mix masek do włosów. A z tego wszystkiego i tak najlepszy był zapach :3

Oto co zmieszałam tym razem :)
Pierwsze "O":
  • Olej z pestek śliwek + Joanna Rzepa na skalp - cała noc
  • Evrēe, Power Fruit, Nawilżający olejek dwufazowy - 30 min przed maską
  • Mieszanka: maska Kallos blueberry, mleczko pszczele, kwas hialuronowy
M:
  • Inter Fragrances, Seboradin, Szampon regenerujący z żeń - szeniem do włosów suchych i zniszczonych
Drugie "O":
  • Mieszanka: maska New Anna Cosmetics, Nivea LR, Seboradin balsam z żeń-szeniem, mąka ziemniaczana, mleczko pszczele, kwas hialuronowy, hydrolat różany, olejek Evree - 1 godz
Na koniec nałożyłam mleczko prostujące Marion i złotą mgiełkę od Gliss Kurra, włosy wysuszyłam ciepłym nawiewem i ułożyłam na szczotce grzywkę.

Sobota po umyciu | Niedziela po powrocie do domu
Po takim odżywianiu włosy były bardzo mięciutki i śliskie, nieco na początku puchate, jednak potem ładnie się wygładziły. Niedługo zamierza zaopatrzyć się w większą ilość półproduktów, zatem mieszanki będą bardziej różnorodne :)

Jak tam wasze dni wzmożonej pielęgnacji włosowej ?

Pozdrawiam
J.
Ostatnie dni, minęły mi poza miejscem zamieszkania, zatem dostęp do jakichkolwiek kosmetyków miałam ograniczony. Powrót nastąpił w niedzielę wieczorem, więc postanowiłam, że zafunduję jeszcze moim włosom "Niedzielę dla włosów", najwyżej pójdę później spać. Po tak długim zaniedbaniu włosy nie stanowiły ładnego widoku, zatem postanowiłam, że musi być to coś spektakularnego dla nich.



Poszłam buszować do szafy i tak moim oczom ukazały się mini tubeczki z primerem z L'oreala. Doskonale pamiętam jaki fajny efekt ten zabieg wywołał u mnie u fryzjera, zatem uznałam, że będzie to świetny ratunek dla włosów, których końcówki zaczęły mnie już dosłownie drapać.

Dawno temu zaopatrzyłam się w maskę i primer z serii Lipidium, więc pielęgnacyjną część zabiegu mogłam odtworzyć idealnie, nie miałam natomiast szamponu. Jego zastępcą okazał się szampon z tej samej firmy z seriu Cellural.

Dla wzrokowców, moja pielęgnacja wyglądała tak:

M:

  • L'oreal Professionnel ,Serie Expert, Absolut Repair Cellular, Szampon regenerujący włosy bardzo uwrażliwione - 2 krotnie, dokładne mycie skóry i włosów na długości, włosy zostały następnie odciśnięte z nadmiaru wody i rozczesane.
O:
  • Primer L'oreal Professionnel PRIMER REPAIR Lipidium - na wilgotne, rozczesane włosy dokładnie pasmo po paśmie wcierałam produkt, dodatkowo wmasowując go w kosmyki, zużyłam na to około 3/4 tubki.
  • Maska L'oreal Professionnel  ABSOLUT REPAIR Lipidium - na włosy w primerem dokładnie wtarłam identyczną metodą maskę, następnie zaplotłam warkocz i umieściłam włosy w foliowym czepku i pod ręcznikiem na ponad godzinę.
Włosy po spłukaniu podczas którego były idealnie gładkie,wysuszyłam dokładnie (każdą warstwę) na okrągłej szczotce. Była wtedy już godzina 1 w nocy, a więc do spaniu ochroniłam je robiąc koczka na samym czubku głowy.

Oto efekty :)


Tak prezentował się koczek po nocy
Włosy po rozpuszczeniu

Po rozczesaniu ręką
Końcówki
Ten efekt podoba mi się najbardziej, jednak wypada włosy rozczesać :)

Po rozczesaniu

Końcówki po rozczesaniu.


Włosy po takim zabiegu są bardzo śliskie, gładkie, nawilżone, dociążone i ładnie się błyszczą. Wiadomo, że od fryzjera będą wyglądać jeszcze ładniej bo oni dodadzą na koniec zabiegu produktu z silikonami i są mistrzami w domykaniu łuski włosów suszarką. Ja z domowej wersji jestem bardzo zadowolona.

A już jutro idę w końcu do fryzjera. Planuję podciąć końce o 5 cm i poddać się pewnemu zabiegowi, ale jakiemu o tym przekonacie się we wpisie dotyczącym wizyty :)

Pozdrawiam
J.
Wszystkie kobiety chcą wyglądać ładnie, a szczególnie gdy idą na randkę z mężczyzną. Otóż dlatego porządna pielęgnacja wypadła w piątek aby włosy w sobotę wyglądały idealnie. Ostatnio włosy zaznały tylko dotyku szamponu i to jeszcze nie sprawdzonego, więc teraz musiałam dogodzić włosom dość sprawdzoną metodą czyli tzw. PEH. A więc po równo zastosowałam proteiny, emolienty i humekanty. Tak prezentował się oto ten zbiór.

Pierwsze "O":
  • Krauterhof, Żel Aloesowy (Iris Cosmetic) -skóra głowy- 30 min
  • Evrēe, Power Fruit, Nawilżający olejek dwufazowy - metoda rosołowa
  • Stapiz, Acid Balance, Emulsja zakwaszająca do włosów farbowanych +
  • Kallos, KJMN, Blueberry, Jagodowa maska do włosów - 30 mi
M:
  • Pervoe reshenie, Bania Agafii, Szampon do włosów specjalny, Aktywator wzrostu
Drugie "O":
  • Pervoe Reshenie, Receptury Babci Agafii, Maska do włosów na pobudzenie wzrostu `Drożdżowa` - skóra głowy +
  • Garnier Fructis, Oil Repair 3, Odżywka wzmacniająca do włosów suchych i zniszczonych +
  • Nivea, Long Repair, Odżywka odbudowująca +
  • Olej z pestek malin +
  • Mleczko pszczele +
  • Żel hialuronowy - 40 min
Suszenie przebiegało jak to u mnie zwykle bywa głową w dół, letnim nawiewem. Później włosy zostały tylko rozczesane TT i poszłam wreszcie spać (była 1:40).

Zdjęcia zostały zrobione w niedzielę, gdzie stan był już ciut gorszy niż w sobotę, z racji obciążenia po masce drożdżowej, ale i tak strasznie lubię efekt po pielęgnacji pehowej :)

Takie jeszcze nieco zwichrowane

Rozczesane i przygładzone TT 
Oby więcej takich piątko-niedziel :)

Pozdrawiam
J.
Ha, tym razem zdążyłam, a nawet wyprzedziłam niedzielę. Pielęgnacja włosów zaczęła się u mnie już w piątek wieczorem. W sobotę została zakończona a zdjęcia powstały już w niedzielę ponieważ lubię oglądać włosy gdy już są wygładzone po nocy. Z racji, że poprzednia ndw była bardzo uboga dziś postawiłam na dużo różnych składników w tym na kilka nowości. Do łask wróciły również proteiny, których już brakowało moim włosom. Oto co tym razem zagościło na moich.

Pierwsze "O":
  • Olej z pestek malin - cała noc
  • Elfa, Green Pharmacy, Balsam do włosów suchych z olejem arganowym i granatem +
  • Stapiz, Acid Balance, Emulsja zakwaszająca do włosów farbowanych +
  • NMF +
  • Żel hialuronowy - 30 min
M:
  • Sylveco, Odbudowujący szampon pszeniczno - owsiany
Drugie "O":
  • Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Balsam do włosów "Aktywator wzrostu" - skóra głowy +
  • Nivea, Long Repair, Odżywka odbudowująca +
  • New Anna Cosmetics - Miracle Hair Mask +
  • Evrēe, Power Fruit, Nawilżający olejek dwufazowy +
  • NMF +
  • Żel hialuronowy - 30 min
Włosy odcisnęłam w ręcznik, wysuszyłam ciepłym nawiewem, rozczesując je na samym końcu TT głową w dół i zabezpieczyłam serum Marion. Na drugi dzień dodałam do tego olejek od Schaumy.


Po efekcie widać, że włosy czasem potrzebują minimalizmu ale również i bogatej pielęgnacji, proteiny w zestawieniu z olejem i nawilżaczami świetnie wpłynęły na moje włosy. W dotyku są jedwabiście gładkie, proste, śliskie, dociążone a jednocześnie sypkie i nie zbijające się w strączki. Po takiej niedzieli mogę się miziać i miziać choć to niewskazane :/.

Mam nadzieję, że i Wam pielęgnacja się udała i przyniosła super efekty :).

Pozdrawiam
J.

Przybywam, z lekkim opóźnieniem, ale liczą się chęci nieprawdaż :). Tym razem niedziela przesunęła się o dzień dalej czyli poniedziałek, ale z racji, że tam gdzie się odbywała nie miałam dostępu do suszarki to musiały schnąć same co zajęło im nieco czasu. Także już nieco uleżałe po pozbyciu się wilgotności jaką załapały na dworze, przychodzą na bloga po takowej pielęgnacji:

Pierwsze "O":
  • Garnier Fructis, Oil Repair 3, Odżywka wzmacniająca do włosów suchych i zniszczonych - 40 min
M:
  • Pervoe reshenie, Bania Agafii, Szampon do włosów specjalny, Aktywator wzrostu
Drugie "O":
  • Pervoe Reshenie, Bania Agafii, Balsam do włosów "Aktywator wzrostu" - skóra głowy, 1 godz;
  • Garnier Fructis, Oil Repair 3, Odżywka wzmacniająca do włosów suchych i zniszczonych - długość, 1 godz.
A dziś po powrocie do domu nałożyłam na nie nieco olejku z Schaumy.

W sumie pielęgnacja wyszła bardzo prosto i porównując z ostatnią niedzielą bardzo podobnie jednak nie mogłam targać przez pół miasta do TŻ litrowych masek w ilości kilku plus szamponu i serum. Za to włosy wyschły naturalnie czego się bałam bo potrafią się nieźle spuszyć gdy je zostawię samopas nie rozczesując ich przed spaniem, szkoda że nie zrobiłam zdjęcia ^^.

Niestety tym razem zdjęcia musiałam robić sama i to w ponurą pogodę.

Jak na to, że suszarka nie poszła w ruch to jestem zadowolona :D nawet nie wiecie jaką potrafię mieć szopę, dosłownie, gdy je tak zostawię, a jakaś maska w danym czasie im nie podpasowała. Co do kondycji to są mięciutkie i gładkie, szczególnie u góry, a w miarę schodzenia w dół gdzie były kiedyś niebieskie i platynowe, nieco się puszą. Przydałoby się nieco dociążenia, do nadrobienia następnym razem. O końcówkach już nie mówię, przyrzekam, że się zbiorę w sobie, żeby je obciąć o jakieś 5-7 cm. 

A u was jak wyszło, lepiej, gorzej ? Tym razem minimalizm, tak popularny ostatnio czy na bogato :) ?

Pozdrawiam
J.
W ostatni weekend moje włosy nie zaznały miłości, a to wszystko za sprawą wesela, na którym byłam. Z racji, że podczas ostatniej takie imprezy własnoręcznie wykonane loki bardzo szybko się wyprostowały, tym razem postanowiłam oddać się w fachowe ręce mojej zaufanej fryzjerki. Jednak jak wiadomo włosy podczas takiej stylizacji wiele przechodzą. Niestety z powodu ogólnie panującego pośpiechu nie mam zdjęć samej fryzury, jednak włosy były upięte podobnie jak na poniższym zdjęciu.



Na początku włosy zostały umyte, spryskane pianką i wysuszone, następnie wszystkie pasma zostały zakręcone i polakierowane, dodatkowo górna część i boki zostały natapirowane. Z jednej strony był zrobiony warkocz, posypany proszkiem zwiększającym objętość, drugi bok zaczesany był na gładko, ale lekko odbity od głowy, zaś z tyły włosy były upięte wsuwkami.

Dawno tylu kosmetyków do stylizacji nie miałam na głowie, tak samo jak dawno nie używałam lokówki. Sama wizyta u fryzjera zakończyła się o 10 rano i fryzura dotrwała bez żadnych urazów do 6 następnego dnia. Po tym czasie włosy zostały rozpuszczone i z takimi poszłam spać. Na drugi dzień włosy sama upięłam i tak dotrwały do 23.

Zabiegi resustacyjne rozpoczęły się następnego dnia. W końcu po 2 dniach rozczesałam włosy, o dziwo lakier całkiem ładnie się z nich wyczesał i powstała szopa ^^. Tak wyglądały włosy po rozpuszczeniu loków.


Głowę umyłam porządnie Barwą chmielową, a długość umyłam maską od Anna Cosmetics. Następnie na długość powędrowała mieszanka nowej odżywki Garnier Oleo Repair 3, Nivea Long Repair, żelu aloesowego , kwasu hialuronowego i NMF. Z taką miksturą poszłam spać i rano spłukałam i wysuszyłam włosy zimnym nawiewem co trochę trwało.

Włosy na początku były lekko spuszone, co jest dla mnie normą ponieważ moja łuska musi się nieco uleżeć. Po około  5-6 godzinach, po rozczesaniu szczotką TT, włosy wyglądały tak:



Jak widać taka PEH-owa mieszanka dobrze im służy :) Sama zdziwiłam się ich stanem na plus (szkoda, że nie widzimy swojego tyłu), w szczególności, że zdjęcia wykonane zostały bez lampy ^^. Włosy były mega mięciutkie, dociążone, sypie i co ważne końcówki były ujarzmione. Oby więcej takich dobrze działających mieszanek.

Pozdrawiam
J.